czwartek, 10 czerwca 2021

Kolejne polrocze Kokusia

Kolejne 6 miesiecy za nami, choc akurat tym razem mam wrazenie, ze minelo duuuzo czasu od urodzin Mlodszego. Pewnie dlatego, ze jednak sporo sie przez te pol roku wydarzylo. Potworki mialy multum zajec, byly jedne swieta, drugie, moj powrot na stale do biura,  urodziny Bi po drodze, przygotowania do Komunii... No, dzialo sie. :) A teraz Nik jest juz w polowie drogi miedzy osmioma latami, a ostatnimi "pojedynczymi" urodzinami...


To jaki jest moj Mlodszy pierdzioszek? :D

Nadal kochany i przytulasny, choc ostatnie polrocze przynioslo tez niezwykle dla Kokusia napady zlosci. Nik zawsze byl maruda, jeczal o byle co, ale malo kiedy sie wsciekal. Jak cos mu nie pasowalo, najczesciej sie obrazal i odwracal tylem, albo szedl do swojego pokoju. Ostatnio jednak wkurza sie calym soba, wrzeszczy i  tupie nogami... Nie wiem skad ta zmiana. Podejrzewam, ze patrzy sobie na siostre, ktora zawsze byla zlosnica, i nasladuje. Skoro ona moze, to dlaczego w koncu nie on? ;) Roznica jest, ze kiedy rozzlosci sie Bi, podobnie jak tatusiowi, zajmuje jej wieki zeby poprawil jej sie humor. Nik krzyknie, tupnie, pojdzie posiedziec na kanapie ze zmarszczonymi brwiami, po czym po 15 minutach przychodzi i albo przeprasza, albo "zaczepia" zeby pokazac ze juz sie nie gniewa. No i stosunkowo latwo go udobruchac. Wystarczy zrobic minke, albo zagadac smiesznym glosem, a Kokusiowi kaciki ust juz ida w gore. W zwiazku z tym, nadal jest moim uroczym pieszczochem. :)

Stosunki z siostra ukladaja mu sie... roznie. :D Wiadomo, Bi to "pani dyrektor" i wszystko jest super, poki Mlodszy podporzadkowuje sie jej pomyslom. Nik jednak jest coraz starszy i ma wlasne zdanie, ktore nie zawsze sie siostrze podoba. ;) Tu wychodza kolejne roznice w osobowosciach. Przy konfliktach, Starsza niestety nie potrafi nad soba zapanowac i czesto popycha lub kopie Kokusia. On zas, zamiast znizac sie do rekoczynow, woli wrzasnac: "You're a stupid idiot!" lub "Shut your fat mouth!". Uroczo miewamy czasem... ;)

W koncu przebila mu sie jedna z gornych dwojek... Tym razem to chyba rekord, bo Mlodszy mial szczerbe prawie ROK! Od okolo dwoch miesiecy widzialam, ze zab jest tuz pod powierzchnia dziasla i nie chcial se przebic. W koncu, z miesiac temu, uparciuch wylazl. ;) Liczba stalych zebow Kokusia wynosi wiec "zawrotne" osiem. :D

Do samodzielnosci nadal specjalnie nie dazy, ale czasem rodzice go troche "przymusza". Po ktorejs z kolejnych, smierdzacych "niespodzianek" przyniesionych ze szkoly, wzielismy sprawy w swoje rece. Po zrobieniu dwojki, Mlodszy dostal nakaz samodzialnego podtarcia, my tylko po nim sprawdzalismy. I niespodziewanie, Nik bardzo szybko opanowal te sztuke. ;) Podobnie, kiedy szukalam mu nowych adidasow, kupilam ze sznurowadlami. Wczesniej zawsze mial na rzepy, bo nie potrafil porzadnie zawiazywac, przyznaje jednak, ze nie bardzo mial gdzie i kiedy cwiczyc. Oczywiscie radosc z nowych butow, takich "doroslych" byla nieziemska, ale potem zawiazywanie trwalo wiecznosc, a sznurowadla co chwila sie rozwiazywaly. Cycki mi opadly kiedy M. skomentowal, ze skoro Mlodszy nie umie, to bez sensu kupowac mu takie buty. Lepiej niech dalej ma z rzepami. Tu juz prawie sie poklocilismy, bo do cholery, jak Nik nie bedzie mial sznurowadel, to gdzie ma cwiczyc zawiazywanie?! Raz w tygodniu w korkach do pilki noznej?! Poza tym za chwile nie bedzie juz nawet butow na rzepy w jego rozmiarze! :/ W kazdym razie, praktyka czyni mistrza i w tej chwili Mlodszy nie ma juz zadnych problemow z zawiazywaniem sznurowadel. 

Sa wiec sukcesy, sa tez czasem porazki... ;) Mlodszy niestety nadal posikuje lozko. Bardzo, baaardzo rzadko, bo raz na kilka miesiecy, ale jednak... Nie mam pojecia jak z tym walczyc i chyba sie nie da, trzeba po prostu czekac...

Uwielbia klocki Lego i zaczyna byc w tym tak dobry, ze za chwile nie wiem jakie zestawy bede musiala mu kupowac. Na Lego Technic moze byc jeszcze za maly, ale z kolei inne, nawet z pozoru bardzo skomplikowane, po prostu sklada w godzine i po zabawie. Tym bardziej, ze Nik nadal ma awersje do rozkladania zestawow i budowania wlasnych konstrukcji. Wszystkie zlozone pojazdy (bo zazwyczaj chce wlasnie auta, ciezarowki, samoloty, maszyny, itd.) trzyma zlozone na polkach i szczerze, to zaczyna to juz wygladac jak wielki burdel, bo sie zwyczajnie nie mieszcza... ;)

Niekwestionowana ulubiona zabawka, jesli mozna to zabawka nazwac, jest jednak Playstation. Na gry ma pozwolenie tylko w weekend, ale poki co nie mamy problemu z tym ograniczeniem. Ale za to w sobote i niedziele, jak nieraz zacznie grac, czasem do lazienki dobiega w ostatniej chwili, bo idzie dopiero jak juz nie moze wytrzymac. :D

Po dlugich jekach, marudzeniu oraz placzu i obrazaniu sie, M. w koncu zmiekl i teraz Nik ma dwa rowery. Zostal mu ukochany BMX, ale ma tez gorala z przerzutkami. Poki co, na przejazdzki i spacery bierze raz ten, raz drugi, ale ciekawe co wybierze na kemping? ;)

Na starym BMXiaku, ktory robi sie troche za maly, choc ten typ roweru chyba powinien byc maly ;)
 

Nik jest wysportowany, szybki i sprytny, ale co najwazniejsze "chetny". Chce probowac nowych sportow, a takze ciezko przychodzi mu rezygnacja z tych, na ktore juz chodzi. Najchetniej chodzilby caly czas na karate (jesli pamietacie, tatus "przekonal" go, ze wcale nie chce), nie moze tez zdecydowac sie czy odpuscic druzyne plywacka na lato. Zaproponowalam bowiem dzieciakom, ze na wakacje moge ich wypisac, tym bardziej, ze w tym roku chyba treningi zostana na basenie wewnatrz, co latem mija sie wedlug mnie z celem, skoro klub ma zewnetrzny basen. Bi natychmiast podskoczyla, ze tak, wypisac i juz wiecej nie zapisywac. :D A Nik... rozmysla. Tak naprawde chcialby chodzic, ale samemu decydowac, czy jedzie na trening, czy nie. Nie ma jednak tak dobrze, bo przeciez za druzyne sie placi. Nie mam ochoty wydawac kasy, zeby Mlodszy zdecydowal sie na trening raz na 2 tygodnie. ;) Ma jednak cala liste sportow, ktore chcialby sprobowac, a mianowicie baseball, football amerykanski, szermierke... Niestety, ta ostatnia zniknela w czasie pandemii i poki co jej nie przywracaja. A baseball i football nakladaja sie czasowo z pilka nozna, musialby wiec z niej zrezygnowac, wiec nie moze sie zdecydowac. ;)

W szkole radzi sobie nadal swietnie. Nie mam az takiego wgladu w konkretne przedmioty i zadania, ale wiem, ze spelling (slynne, angielskie literowanie) idzie mu rewelacyjnie. Starsza o 1.5 roku Bi pyta sie malego Kokusia jak pisac roznorakie wyrazy. ;) Wiadomo, czasem gdzies sie walnie, jak to dzieciak, ale zazwyczaj potrafi intuicyjnie napisac wyraz prawidlowo. Nie wiem jak on to robi. Moze w przyszlosci wystartuje w konkursie Spelling Bee. ;)

Maly Pierdzioch sadzi ulubiony groszek, zeby lepiej... pierdziec oczywista oczywistosc :D
 

I chyba wystarczy. Jak widac o Kokusiu moge pisac i pisac w prawie samych superlatywach. ;)

4 komentarze:

  1. "Wystarczy zrobic minke, albo zagadac smiesznym glosem, a Kokusiowi kaciki ust juz ida w gore." - Najbardziej to mnie urzeka. Fajny chlopiec, udal sie synek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy to zlecialo... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ten czas leci, takie to małe było dopiero co... Nik podobnie jak Jasiu, on też ostatnio ma straszne napady złości, z tupaniem, wyzwiskami - czasami go nie poznaję, ale szybko mu mija.
    Super, że jest taki chętny na sporty. Im więcej ich pozna, tym łatwiej będzie mu powiedzieć, który tak najbardziej mu się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kokus podobnie jak moj sredniak jest bardzo dobry w spelling'u :-) Starszak tez ciagle sie pyta jak Bi jak to slowo przeliterowac.
    Z tym siusianiem to moze tak byc gdy os waznego ma sie stac (np wyjazd, stres z czyms zwiazany, emocje). Ja bym sie tym nie przejmowala (ostatecznoscia moga byc tez pasozyty). Super, ze jest chwtnym chlopcem, ktory nie boi sie sprobowac. Fajny jest ten wasz Kokus.

    OdpowiedzUsuń