czwartek, 11 czerwca 2020

7 i pol dla Kokusia

Kolejne pol roku za nami i w srode Nik skonczyl rowno 7 i pol lat...
Alez ten czas zapieprza. Ani sie obejrze, a zamiast 40stki, bede miala 60tke na karku. ;)

Ale nie o mnie mialo byc, tylko o moim (Naj)mlodszym. :)


Mam wrazenie, ze podczas tego siedzenia w domu, Nik sie bardzo uspokoil. W sensie, ze skonczyly sie "zabawy" w wojownika ninja i ataki na matke z zaskoczenia. Chyba brak towarzystwa chlopakow, dobrze na niego wplywa. :) Zamiast tego, Nik sie bardzo czesto przytula, daje calusy i wyznaje, ze mame (tate tez) tak bardzo, bardzo kocha. Slodkie to jest niesamowicie i juz teraz wiem, ze ciezko bedzie zostawic tego pieszczocha, wyslac go do szkoly i wrocic do pracy.

Areszt domowy dobrze wiec wplynal na emocje Nika, natomiast fatalnie na "wyniki" w nauce. Napisalam w cudzyslowiu, bo nikt tego nie ocenia. Ciekawa jestem, co nauczyciele wpisza w raporcie na zakonczenie roku... Widze jednak po tym, co robi w domu, ze szczegolnie pisanie, idzie mu fatalnie. Nie, ze pisze z bledami, bo Mlodszy ogolnie jest calkiem niezly w "spelling", ale nigdy pisac nie lubil, wiec robi na odwal - odpieprz. W szkole, nauczycielka oraz obecnosc innych dzieci mocno go mobilizowala, czesto pracowali w grupach, itd. Przynosil ze szkoly teksty na kilka stron. Teraz jest cud, jesli zapisze polowe strony i to wielkimi bukwami. Niestety, kompletnie nie potrafie na niego wplynac... :/
Poleciala mu tez w dol pewnosc siebie i tego nie moge odzalowac. Nik zawsze byl raczej niesmialy, ale jakos dawal rade w klasie funkcjonowac. Teraz widze niestety, ze jak ma sie wypowiedziec, to wygania z pokoju mnie oraz Bi i nagrywa filmiki polglosem. Kiedy na codziennych spotkaniach klasowych maja przeczytac napisany przez siebie tekst,  Nik pisze cichcem wiadomosc nauczycielce, po czym czeka az wszystkie inne dzieci sie rozlacza i dopiero czyta tekst pani. :(

Poza tym, Kokus teskni nieco za kolegami. Niestety, tylko za dwoma. Dlaczego niestety? Bowiem akurat ci dwaj nie wykazuja zainteresowania spotkaniem. Jeden mieszka jakos dwa osiedla dalej i regularnie przejezdza rowerem z mama oraz rodzenstwem przed naszym domem. Niestety, nawet sie nie zatrzymuja, mimo, ze Nik goni za nimi na wlasnym rowerze, co mowi mi wyraznie, ze rodzice nie maja ochoty na spotkania towarzyskie. Zreszta, akurat ten konkretny chlopiec ma siostre blizniaczke, oraz dwoch mlodszych braci. Jest ich wiec w domu cala gromada i zapewne wieksze towarzystwo nie jest im potrzebne.
Mama kolejnego ulubionego kolegi zawsze wrecz zameczala mnie smsami o wspolna zabawe. A teraz ciiisza, czyli podejrzewam, ze jest jedna z tych przezywajacych kwarantanne. Ale moze tym razem napisze do niej pierwsza i zobaczymy.
Mamy jednak na naszym osiedlu innego kolege z klasy Nika. Chlopiec wydaje sie sympatyczny, byl na urodzinach Kokusia, ale ten uparl sie, ze nie, on z K. nie bedzie sie bawil. On chce H. albo A. I koniec... :/ 

Nik nadal kocha swoj rower miloscia ogromna. Oczywiscie po prostym nie da sie jechac, wiec szuka najwiekszych wertepow, wystajacych korzeni drzew, glazow, itd., albo zjezdza na zlamanie karku ze schodow biegnacych od frontu domu, do podjazdu. Jego rower ma reme BMX'a, wiec niby rower "wyczynowy", ale ze jest to w sumie pojazd dzieciecy, wiec zwyczajnie nie wytrzymuje takiej jazdy. Cos w nim rzezi i klekocze, a opony mial zdarte prawie do szmaty pod warstwa gumy. ;) Te ostatnie M. mu w koncu wymienil, ale pytanie ile ogolnie rower jeszcze przezyje? ;) Poza Mlodszym, nasza trojka ma rowery gorskie z przerzutkami i Nik tez jeczy o przerzutki, jednoczesnie jednak nie chce rozstac sie ze swoim staruszkiem. ;) Najchetniej mialby dwa i ja, widzac jak bardzo kocha on jazde, sklonna bylabym mu sprawic drugi rower, ale M. nie chce nawet o tym slyszec. :/

Oprocz rowera, Nik, podobnie jak siostra, uwielbia wode. W koncu szaleje w basenie na rowni z Bi. Do zeszlego roku zawsze ona wariowala, a on podchodzil troche ostrozniej. Rok temu dochodzilo nawet do tego, ze chlapali sie osobno, bo Nik wolal poczekac az Bi sie wyszaleje i dopiero wchodzil, zeby samemu sie pobawic. Nie wiem, czy pomogl klub plywacki i Nik nabral nieco pewnosci siebie w wodzie, czy tegoroczny basen jest wiekszy, wiec Mlodszy ma wiecej przestrzeni dla siebie... A moze chodzi o to, ze basen z rama jest stabilniejszy? Rok temu bowiem Nik czasem sie krzywil, ze boi sie kapac z Bi, bo ona tak szaleje, ze on mysli, ze basen peknie! I faktycznie, tamten gietki basenik wyginal sie na wszystkie strony. Moje proby przekonania Mlodszego, ze basenowi nic nie bedzie, nie przynosily efektu.
Jakakolwiek jest tego przyczyna, w tym roku Nik chlapie sie razem z Bi i nie narzeka, dorownuje jej tez szalenstwami. :)

Czego Nik za to nie lubi, to brudzic raczek, oj nie! Bi moglaby spedzic pol dnia nalewajac wody do wiaderka z piaskiem i potem ciapac w tym namietnie lapkami. Nik nigdy sie w ten sposob nie bawi. Podobnie, kiedy szukaja "zyjatek". Wezmie do reki dzdzownice lub salamandre, owszem, jesli ktos mu ja poda. Jesli ma sam cos "zlapac", to w zyciu. :)

Panicznie boi sie os, co przedklada sie na strach przed wszystkimi latajacymi owadami. Na nic tlumaczenia, ze pszczola uzadli go tylko jesli ja przycisnie, a trzmiele to w ogole takie lagodne "misiaki". Nawet jesli przeleci kolo niego mucha, Nik zastyga w bezruchu i wybucha placzem, lub uczepia sie kurczowo najblizej stojacej osoby. Najdziwniejsze, ze jedynym, co dotychczas kiedykolwiek go uzarlo, to komary. Nigdy nie byl uzadlony, wiec nie wiem skad ta panika. Nie pamietam tez az tak ekstremalnych reakcji z zeszlego roku. Teraz Nik potrafi wrocic do domu, zamiast przez taras, przy ktorego schodach dosc czesto kraza osy, garazem, bo tam raczej nic nie lata. ;)

Ma stale dolne jedynki oraz dwojki oraz gorna lewa jedynke. Prawa gorna jedynka w koncu, po miesiacach oczekiwania, sie przebila i moze Nik utraci w koncu szczerbe w usmiechu. Nie na dlugo jednak, bo obie gorne dwojki juz sie lekko kiwaja. ;)

Wesoly szczerbol :)

7 komentarzy:

  1. No z Nika to juz niezly kawaler. Moi chlopcy tez sie uspokoili i nie maja glupot w glowie jak wracali ze szkoly, ale kolegow do grania w pilke mozna policzyc na palcach jednej reki. W pon.przyjezdza moja kolezanka z corka w wieku Mikusia i synkiem rok starszym od Filipka. Ciesze sie, ze wreszcie jakas dziewczynka do towarzystwa. U Nas koniec szkoly 24 czerwca. Milego tygodnia i zapraszam do mnie. Juz dawno cie nie bylo :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiany, zmiany, zmiany - teraz gdy jesteście w trójkę w domu - łatwiej to wszystko zauważyć:) Mamelkowi też nie chce się zbytnio rozpisywać w szkolnych zadaniach;) I też stosuje metodę kulfonów;)

    OdpowiedzUsuń
  3. 100 lat na polowiczne urodziny dla szczerbolka. Ladny charakter ma synek. Lubie takie tulaski.

    OdpowiedzUsuń
  4. O tej jeździe na rowerze to mam wrażenie że czytam jak o swojej Klarci. Tyle że ona jezdzikiem wjedzie wszędzie. Byle dziura, stopień, krawężnik... Wszędzie się wciśnie.

    Buziaki dla Was!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sto lat dla Nika.
    My, kobiety, zawsze mamy max 25 lat 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, jak ten czas leci. Kiedy nam urosły te dzieci?
    Nasze w tym roku zaczęły tak szaleć na rowerach i wjeżdżać we wszystkie dziury, do tej pory je omijały. Ale z tego co piszesz o jeździe Nika to też bym chyba wolała żeby miał dwa rowery. Jeden na wycieczki z przerzutkami, żeby łatwiej mu się jechało, a ten stary do takiej jazdy "wyczynowej" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sto lat, sto lat :) Jej, ale ten czas leci. Wiesz, że od razu policzyłam Toli czy też własnie nie minęła nam ta połóweczka ;) ale jeszcze nie, jeszcze chwilka ;)
    Dopiero świeczki na torcie dmuchał, a tu już pół roku bach.
    Fajny z niego chłopczyk! Nasze górne jedynki jeszcze się trzymają. Z rowerem mogę sobie wyobrazić, Tymon też jest z nim taki wszędobylski. I też są teraz przemyślenia o innym rowerze dla niego, bo on ma taki własnie z przerzutkami, a bardziej wyczynowy by mu się przydał, tylko u nas odwrotnie, ja nie, Mistrz tak :p
    Najlepszego raz jeszcze, pisarz z Nika taki jak z mojego Agenta ;) Chłopaki chyba już tak mają :D

    OdpowiedzUsuń