Nie moge uwierzyc, ze moje pierwsze dziecko ma juz 15 lat! Jak, kiedy?! To niemozliwe... Za ledwie 3 lata bedzie pelnoletnia...
Im Potworki sa starsze, tym ciezej mi klecic te coroczne podsumowania. W tym roku, przez ten cholerny wyjazd, przypomnialam sobie o nim dopiero w dniu urodzin panny i juz-juz mialam odpuscic, ale stwierdzilam, ze moze jeszcze to pociagne. Mimo ze zmiany sa minimalne (jesli w ogole), ale zawsze to pamiatka, a lubie wracac do tych starych wpisow.
Fizycznie oczywiscie juz sie nie zmienia. Wzrost ten sam, waga chyba z grubsza tez, choc na pewno dowiemy sie dopiero po bilansie. Panna wazyc sie nie chce, chyba w obawie ze zobaczy cos, czego by nie chciala. :D Po bilansie dodam konkretne cyfry. Cera jak to u nastolatki - raz lepsza, raz gorsza. Czasem Bi sama przyznaje, ze odpuscila regularna pielegnacja i ja wysypalo, a czasem po prostu nadchodza "te" dni w miesiacu i co by nie robila, pryszcze sie pojawiaja.
Ogromna zmiana w minionym roku bylo oczywiscie przejscie do high school. Na szczescie u nas odbywa sie ono plynnie i naturanie, bez zadnych stresujacych egzaminow. Mieszkamy w malej miejscowosci, wiec mamy tylko jedno middle school, z ktorego wszystkie dzieciaki przechodza po prostu do jedynego high school. ;) Przyznaje sie, ze obawialam sie tej zmiany, bo mialam w pamieci jak ciezko Bi zniosla przejscie do "gimbazy". High school to juz zupelnie inny swiat, bo lekcje ma sie dobierane do poziomu i nie dosc ze kazda ma sie z innymi ludzmi (wiec albo trafi sie na kogos znajomego, albo nie), to jeszcze w klasie jest przekroj wszystkich czterech rocznikow. Tym razem jednak Bi mnie pozytywnie zaskoczyla, bo weszla w ten swiat szturmem i od poczatku roku szkole uwielbia. Jak to Starsza, uczy sie pilnie i zawziecie poprawia nawet B. Musi miec same A i koniec. :D Nie jest to zas taka prosta sprawa, bowiem wiekszosc przedmiotow bierze w trybie rozszerzonym. Nawet matematyke zamienila na rozszerzona i choc bylam sceptyczna (bo pamietam porazke z VII klasy), to jednak dziewcze sobie radzi.
Co do sportu, to jednak (po mnie) to raczej leniuszek. Na poczatku roku szkolnego plywala w szkolnym zespole, ale choc na poczatku byla zachwycona, zapal pomalu sie wytracal i na koniec juz ciezko wzdychala na mysl o treningach. Nie bylo marudzenia chyba tylko dlatego, ze jechala na nie od razu po szkole i pewnie glupio jej bylo przed kolezankami. ;) Kiedy sezon szkolny sie skonczyl, wrocila na zwykla, rekreacyjna druzyne i marudzenie zaczelo sie od nowa, choc na propozycje wypisania odpowiadala przeczaco. Zima, ku mojemu zaskoczeniu, jezdzila ze szkolna grupa na narty i bardzo sobie chwalila. A teraz, wiosna, sama poprosila zeby ja zapisac do szkolnego zespolu lekkoatletyki, gdzie zupelnie mnie zaskoczyla, twierdzac ze najbardziej lubi skok o tyczce. :O
Za to od kolejnego roku rezygnuje ze skrzypiec. Twierdzi, ze gdyby nie potrzebowala zarobienia kredytu "artstycznego" w szkole, w high school juz by nie grala. Szkoda mi bardzo, bo na tym etapie, mlodziez brzmi juz praktycznie jak profesjonalna orkiestra, ale coz. Nie moja decyzja, a w dodatku wiem, ze szkola srednia ma do zaoferowania taka ilosc ciekawych przedmiotow, ze nie da sie zaliczyc wszystkich. Z czegos trzeba zrezygnowac, a brak prob orkiestry otwiera dla Panny mozliwosc wziecia czegos bardziej fascynujacego, lub przydatnego w przyszlosci.
Ostatnio wrocila do szydelka, a raczej do drutow. Cierpliwie dzierga sobie azurowy sweterek. W sumie teraz moze juz skonczyla, bo kiedy wyjezdzalam, brakowalo jej tylko jednego rekawa. ;) Na urodziny zazyczyla sobie kolejne motki wloczki, wiec jakies projekty nadal sie tworza. ;)
Panna (jak wiekszosc hamerykanckich dzieciakow) czeka juz z niecierpliwoscia na kolejna urodziny. Zgodnie z tutejszymi przepisami, po ukonczeniu 16 lat, mlodziez moze robic prawo jazdy. Bi az przebiera nozkami na sama mysl. Ciekawe tylko kto jej da poprowadzic wlasny samochod? :D
To jednak dopiero za rok, a tymczasem...
Wszystkiego Najlepszego, corciu, z okazji 15-tych Urodzin!!! :)
Niestety, jestem na wyjezdzie, a M. nie zrobil pannie tradycyjnego dmuchania swieczek w dzien urodzin, choc mu przypominalam, ech...
Happy Birthday, Bi - od blogowej cioci z NC!
OdpowiedzUsuńSto lat, sto lat niech żyje, żyje nam!!!! Wszystkiego najlepszego!!!
OdpowiedzUsuń