niedziela, 2 maja 2021

Matka od dekady, czyli Bi konczy 10 lat

Wiem wiem, 2 maja to swieto calkowicie nalezace do Bi, ale nie moge sie powstrzymac, zeby nie pomyslec w tym dniu rowniez o sobie. W koncu to ja 9 miesiecy ja dzwigalam w coraz wiekszym brzuchu, a potem rodzilam 30 godzin. ;) Nie mowiac juz o tym, ze to takie "ladne", okragle urodziny, a "matka od dekady" brzmi tak podniosle. W koncu, 10-lecie macierzynstwa przekracza sie tylko raz. Nawet kiedy Nik skonczy 10 lat, to ja bede juz matka od latek dwunastu. :D

I to byloby tyle o mnie. Jak zwykle w urodziny Potworkow patrze wstecz i nie moge uwierzyc, ze to juz tyyyle czasu, a ja mam wrazenie, ze przeciez dopiero co sie urodzili, dopiero co sie turlali, a potem stawiali pierwsze kroki, pojawialy sie pierwsze zabki, slowa, klotnie, przytulasy i buziaki... Ech, bede plakac... ;)


 Jaka jest Bi, to wiekszosc z Was wie. Piekna, oczywiscie (dla mojego, bardzo nieobiektywnego oka ;P), ale poza tym to panna o niezlomnej woli, czyli uparta jak osiol, ale dzieki temu tez ambitna. Nie moze zniesc kiedy jej cos nie wychodzi, a juz bycia w czyms slabsza niz mlodszy brat nie trawi kompletnie. ;) Jest butna, pyskata i nie waha sie wyrazic wlasnego zdania. To znaczy w domu, bo ze szkoly dostaje na temat jej zachowania same pochwaly. Czasem zastanawiam sie czy jest mowa o tym samym dziecku. ;) To nerwus, przy czym czasem szlag ja trafia o takie drobiazgi, ze brakuje mi slow. Jak ktoregos dnia, gdy spytala mnie czy w nocy bedzie cieplo, bo poprzedniej bylo jej goraco, a ja (ze smiechem) odpowiedzialam, ze jak zajrzalam do jej pokoju to byla zakryta po szyje i moze byloby jej chlodniej gdyby sie tak nie przykrywala. Moje dziecko oburzone natychmiast burknelo, ze wcale nie byla przykryta, bo bylo jej za cieplo. Ja, ze widzialam na wlasne oczy kiedy zajrzalam do jej pokoju kladac sie spac. Panna juz czerwona ze zlosci, ze na pewno nie! Ja (nadal ze smiechem, bo przeciez nic sie nie dzieje), ze nastepnym razem zrobie zdjecie. Bi nadal idzie w zaparte, ze nie i juz! Ja smieje sie, ze przeciez widzialam na wlasne oczy. Po doslownie minutce takiej wymiany, Bi zaczela tupac nogami i kwiczec z wscieklosci, ze nie byla zakryta, nie i nie i NIE i koniec! I niestety zebrala ochrzan, bo przeciez nie chodzilo o nic waznego, a urzadza sceny jakbym kazala jej nagle wypucowac cala chalupe. :/

Jak wspomnialam, z Kokusiem regularnie dra koty. Na szczescie Mlodszy nieco sie ogarnal i juz nie daje sie siostrze wiecznie popychac i szturchac. Nie oddaje jej (jeszcze), ale werbalnie daje jasno do zrozumienia, ze cos mu sie nie podoba. W rezultacie, z obu sron, slyszymy ciagle "You're idiot!" albo "Shut your fat mouth!". ;) Taaa... Kochajace sie rodzenstwo. W calej swojej niecheci do Nika, mimo ze oznajmia bez skrepowania, ze nie chciala miec brata, Bi (jesli ma ochote) potrafi wymyslac dla Kokusia rozne zabawy i zajecia. Np. na Wielkanoc urzadzila dla niego male, prywatne poszukiwanie jajek w domu i poswiecila na to swoje wlasne drobiazgi, jak gumki do zmazywania czy czekoladki. Ma wiec panna przyplyw uczucia czasem. :D

Jakis czas temu lalki Barbie poszly w odstawke. Bi oddala wiekszosc lalek mlodszej siostrze swojej najlepszej kolezanki. Nadal lubi jednak Lego, szczegolnie serie Friends i jakas ich wersja zawsze znajduje sie na liscie, a to do Mikolaja, a to Zajaczka. Przezywa tez ostatnio faze na "finger knitting", czyli zaplatanie wloczki, ale nie na drutach, tylko na palcach. Poki co robi tuziny bransoletek dla wszystkich czlonkow rodziny, kolezanek ze szkoly, z druzyny pilkarskiej, itd. I podejrzewam, ze na bransoletkach sie skonczy, choc zgodnie z prosba Zajaczek przyniosl jej kilka motkow wloczki. ;) Lubi takie manualne zajecia. Kiedys byl okres, ze ciagle rysowala, teraz wycina, wykleja, skleja, sklada origami, itd. Na urodziny dla kazdego z zapowiedzianych gosci, sklada pudeleczka oraz papierowe samolociki. Nie wiem czy jest to cos, co wzbudzi zachwyt mlodocianych gosci, nie mniej mile jest, ze Bi ma chec wlasnymi raczkami stworzyc cos dla innych.

Na urodziny zazyczyla sobie... wykrywacz metali! No kto by pomyslal... Nie jestem wielka zwolenniczka podzialu na rzeczy chlopiece i dziewczece, ale takiej prosby ze strony dziewczynki sie nie spodziewalam. ;) Nie wziela sie ona jednak znikad. Odkad mamy telewizje, i Bi i M. stali sie wiernymi fanami programu "Australijscy poszukiwacze zlota" i zapragnela tez pobiegac z wykrywaczem. Co prawda uprzedzilam ja, ze na naszym ogrodzie znajdzie najwyzej pare gwozdzi, ale moze bedzie miala wiecej szczescia na jednym z kempingow? ;) Oprocz wykrywacza, kupilam jej tez wielki zestaw Lego, ktory miala na liscie do Zajaczka, a takze nowy kask rowerowy oraz zestaw poscieli. Bi narzeka bowiem od dluzszego czasu, ze ma rozowy kask, rozowa posciel, a ona przeciez nienawidzi koloru rozowego. No to choc troche rozu odejdzie w zapomnienie. ;)

Czeka na Komunie. Nie na przyjecie, bo tego miec wlasciwie nie bedzie i nie na prezenty, bo nie ma pojecia jaaakie podarunki potrafia dostac polskie dzieci. Po prostu, bedac w kosciele co niedziele, napatrzyla sie na tate oraz czesto mlodsze od siebie dzieci, przyjmujace niemal co msze oplatek i zapragnela w koncu tez dostapic tego zaszczytu. Kokusiowi to, mowiac krotko, zwisa i powiewa, ale dla Bi tokolejny krok w kierunku doroslosci. :) W ogole od jakiegos czasu w kosciele (zazwyczaj) siedzi grzecznie i w skupieniu. Nik wierci sie, kreci, probuje klasc na lawce, zagaduje. Bi tylko od czasu do czasu spyta ile jeszcze. :)

Wybrzydza ze sportami, przy czym czesto jej sie odmienia bez przyczyny, czy ostrzezenia. ;) W tej chwili pilka nozna jest naj, potem karate, lyzwy sa fajne (choc nie jezdzila od listopada), jazda na rowerze tez ujdzie, plywanie zniesie, natomiast narty oraz tenis to zuo straszliwe. :D Ciesze sie jednak, ze chociaz sprobowala kazdego z tych sportow. Kiedys moze znajdzie jakas wielka pasje i przy niej zostanie.

Lubi zwierzeta. Zawsze chetnie uczy sie o nich czegos nowego i namietnie oglada filmy przyrodnicze. Sceny polowan, ktore mnie przyprawiaja o mdlosci, dla niej sa tylko "natura". ;) Ukochanym zwierzeciem sa nadal tygrysy. Z tych mitycznych upodobala sobie smoki. Czyli im drapiezniejsze tym lepiej, nie dla niej juz lagodne jednorozce, ktore byly wielka miloscia 2 lata temu. ;) Choc tak naprawde, ze stworzen, ktore pojawiaja sie w naszym ogrodzie, zachwyt wzbudzaja i ptaki i kroliki i lisy i sarny i niedzwiedzie (!) i kot sasiadow. ;) Namietnie wyszukuje na ogrodzie mrowiska i wystawia mrowkom przed wejscia okruchy zebrane przy posilkach. :D A potem obserwuje jak insekty znosza je do srodka. Nasza Maye tez darzy miloscia ogromna. Glaszcze, caluje (!), przytula, wypuszcza kiedy wydaje jej sie, ze siersciuch chce wyjsc, nalewa swiezej wody, sypie karmy. Szkoda, ze min jeszcze nie chce zbierac. ;) Panicznie boi sie wszystkiego, co ma zadla, czyli pszczol, os, trzmieli. Nawet przelot nieszkodliwej muchy wywoluje atak paniki, pisk i ucieczke do domu. Nienawidzi pajakow. Nawet najmniejszy powoduje schowanie sie za matke czy ojca z nakazem: "ubij!". Tu czesto konczy sie afera, bo Nik z kolei placze, zeby pajeczaka zlapac i wypuscic na dworze. I wez dogodz obojgu. ;)

Fizyczne zmiany leca jedna za druga przez ostatnie polrocze. Co prawda "zabkowanie" (:D) stanelo chwilowo w miejscu, ale za to dojrzewanie jest w natarciu. Wypryski na buzi pojawiaja sie jeden za drugim. Potek spod paszek ostro zajezdza cebulka. Tego ostatniego poki co az tak dorosly nie poczuje, z racji, ze Bi brakuje wzrostu, ale jak zarzuci ci rece na szyje i sie do niej pochylisz, to coz... fuj. :D Wloski pojawiaja sie w miejscu intymnym, a ja zaciskam kciuki zeby okres moze jeszcze poczekal z rok, dwa. Wiecie, jak cos sie dzieje, czy gdzies jedziemy, zawsze staram sie tak to ustawiac (jesli moge) zeby ominac swoje dni. A czesto i tak mi sie poprzesuwa i doopa. Dopasowanie wszystkiego do dwoch kobiet, to bedzie wyzsza szkola jazdy... ;) Nie mowiac juz o tym, ze Bi, jak to dzieciak, ma wybitna niechec do higieny osobistej. Nadal musze ja gonic do mycia zebow, kapiel to foch i marudzenie, na sugestie mycia pod pachami robi oczy jakbym kazala jej zrobic cos niemozliwie szokujacego... Jedynie buzie myje bez przypominania, bo sama chce byc ladna, wypryski ja denerwuja i kiedy zasugerowalam, ze regularne mycie moze pomoc, szoruje gebusie z wlasnej, nieprzymuszonej woli. :) Dodac do tego higiene intymna podczas miesiaczki. Ja pierdziele. Mam nadzieje na jeszcze dluzsza chwile spokoju od tego. ;)

Jak zwykle bilans bedzie gdzies w lipcu, wiec poki co nie mam aktualnych wymiarow. Dopisze jak je uzyskam. :)

Taka mnie naszla refleksja, ze dziecinstwo Bi dobiega konca. Te pierwsze 10 lat jest takie najfajniejsze dla rodzica. Na poczatku oczywiscie mama i tata sa calym swiatem. Potem pojawia sie przedszkole, szkola, pierwsze przyjaznie, itd., ale nadal rodzice sa blisko. Kolejna dekada to juz bedzie ped ku dorolosci, bo 20-latek to juz zdecydowanie osoba dorosla. Te 10 lat to narazie nie tak duzo. Bi nadal potrzebuje mnie i M., pragnie naszej akceptacji, poczucia bezpieczenstwa (nawet jesli sama nie zdaje sobie z tego sprawy :D), ale juz przy wyborze czy chce spedzic czas z nami czy z przyjaciolka, bez mrugniecia okiem wybierze przyjaciolke. Za 3-4 lata podejrzewam, ze niewiele bede wiedziec o jej zyciu poza domem. Mam nadzieje, ze cos tam bedzie opowiadac o swoich relacjach z kolezankami (i kolegami), ale kto wie... Zaczna sie pierwsze podkochiwania, pierwsze wyjscia z rowiesnikami bez ciaglej kontroli doroslych. Ja pewnie bede sie trzesla, zeby nie pojawila sie niechciana nastoletnia ciaza, Bi pewnie bedzie przewracac oczami i twierdzic, ze nic nie wiem o zyciu. Przyjdzie czas na najwazniejsze szkolne egzaminy, wybor college'u, a potem wyfrunie mi corka z gniazda... Tak, wybiegam daleko w przyszlosc, tylko ze te lata biegna mi coraz szybciej i szybciej i nie moge uwierzyc, ze juz za 4 lata Bi rozpocznie high school. Potem kolejne cztery i wyjedzie z domu prawdopodobnie na zawsze, wracajac przez pewien czas tylko na wakacje i swieta... Smutne... To kolejna wada posiadania dzieci z mala roznica wieku. Wyjedzie na studia Bi, rok pozniej Nik i dom zostanie pusty. Maluch, ktory zostalby jeszcze kilka lat w domu, zdecydowanie bylby osloda... 

No, ale to mial byc post o Bi, a sa moje macierzynskie smuteczki... ;) Wrzucam wiec mala retrospekcje:

11 miesiecy

2.5 roku. Juz zapomnialam jakie ona miala cudowne kedziory...


5 lat

Szesc lat i pierwsza szczerba ;)

8 lat. Milosniczka konisiow :D

No i aktualne, z przymierzania komunijnych wiankow. Kto, spojrzawszy w te oczyska, uwierzylby, ze to taka kaczerbicha?! :D

 Sto Lat, Coreczko! Rosnij zdrowa i coraz madrzejsza! Obys zawsze miala te niezlomna wole, oby zycie Cie nie zlamalo! Zachowaj chec obdarowania innych i milosc do zwierzat! Kochamy Cie z tata bardzo mocno!

13 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Bi!!! Spełnienia marzeń i odważnego sięgania po to, co dla Niej ważne!!!

    strasznie szybko leci ten czas i tak jak piszesz, z każdym rokiem chyba coraz szybciej...

    Jeśli mogę być szczera, to wianek z poprzedniego wpisu jakoś bardziej mi pasował do Bi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsze życzenia dla Bi

    Czas biegnie zdecydowanie za szybko

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekna dziewczynka, udala sie coreczka. 100 lat dla Bi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego Najlepszego dla Bi z okazji urodzin :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego najlepszego dla Bi! Wspaniały wpis ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego naj ...dla młodej i gratulacje dla rodzicielki
    PS Też urodziłam się 2 maja, tylko daaawno temu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkiego co najlepsze dla Bi i gratulacje dla Mamy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Sto Lat Księżniczko!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekna Bi, cudownosci w zyciu, nie tylko od swieta!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownosci, samych kolorowych dni!!! Spelnienia marzen!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. 100 lat dla Bi!!! I gratulacje dla Ciebie, to też Twoje święto :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojejku, jaki piękny, poruszający wpis!:)
    Gratulacje dla Ciebie z powodu dekady macierzyństwa, Agaciu, a dla Bi cudownych nastoletnich lat!
    Faktycznie szybko to zleciało, za szybko, ale na to nie mamy wpływu, więc chyba najlepiej skupić się na pozytywach: gdy dzieciaki wyfruną z gniazd, będziemy mieć czas dla siebie. Ale na razie cieszmy się tym co jest.
    Masz super córcię, Agaciu.
    Ujęła mnie zwłaszcza jej wielkoduszność i chęć robienia czegoś dla innych. Słodkie. :)
    Najlepszego dla Was. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najlepszego dla Bi! No i dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń