piątek, 12 maja 2017

A z praca to bylo tak...

Nie pisalam o pracy caly miesiac. Pora chyba zdac Wam relacje z tego, co w tym czasie dzialo sie na froncie zawodowym...

Wszystko co opisalam w poprzednich kilku postach, cala domowa bieganina, dziala sie jakby obok mnie. Cialo bylo, umysl niby tez, ale tylko polowicznie. Cala energie oraz mysli wkladalam w poszukiwania pracy. I w sumie nie spodziewalam sie, ze efekty moga byc tak szybkie... Wyslalam jakies kilkanascie podan i juz w drugim tygodniu poszukiwan dostalam zaproszenie na telefoniczna rozmowe o prace. Ta przeszlam spiewajaco i w kolejnym tygodniu stawilam sie na rozmowe osobiscie. I tu niestety rozczarowanie. Najpierw przelozyli rozmowe na inny dzien, bo jedna osoba miala byc w podrozy, a inna, z kadr, miala zajac sie rozliczeniami. Kiedy zas w koncu na rozmowe dotarlam, sama bylam tego dnia jakas rozkojarzona i wiem, ze poszlo mi srednio oraz firma okazala sie porazka. Mialam rozmawiac z czterema osobami. Tymczasem kiedy przybylam na miejsce, okazalo sie, ze jeden z managerow musial zajac sie jakas nagla sytuacja (co jeszcze jest zrozumiale), a kolejna osoba jest na urlopie! No ludzie! Nie wierze, ze kilka dni wczesniej nie wiedzieli, ze jedno z nich planuje wakacje! Totalny brak szacunku i przy okazji straszny balagan! Rozumiem, ze to ja staram sie o prace u  nich, ale ich jakies podstawy dobrego wychowania chyba tez obowiazuja? W kazdym razie, moze to dobrze, ze pracy w koncu nie dostalam. Zreszta, tak naprawde to nie wiem. Rozmowe o prace odbylam tylko z polowa osob, a na odchodnym powiedziano mi, ze w nastepnym tygodniu zadzwonia umowic mnie na spotkanie z pozostala dwojka. Tydzien minal i nie zadzwonili, wiec podejrzewam, ze znalezli lepszego kandydata, ale mozliwe tez ze maja taki burdel, ze odezwa sie za tydzien lub dwa. ;)

Ja w kazdym razie czekac nie zamierzam. W dniu bowiem, kiedy mialam rozmowe telefoniczna z nimi, otrzymalam zaproszenie na rozmowe kwalifikacyjna z innej firmy. Bardzo dziwne, nieformalne, ale to pozwolilo mi podjechac na luzie i bardziej z ciekawosci. ;) Sama rozmowa rowniez okazala sie bardziej pogawedka niz rozmowa kwalifikacyjna, ale o dziwo, dwa dni pozniej zaowocowala oferta pracy! Ktora odrzucilam. ;) Okazalo sie bowiem, ze laboratorium jest malutkie, istnieje dopiero od kilku lat i przerazil mnie powrot do miejsca, ktore tez moze zbankrutowac po roku - dwoch. Myslalam, ze tak skonczy sie ta historia, tymczasem manager z tego laboratorium odpowiedzial, ze jest zaskoczony iz odrzucam jego ("niesamowita") oferte. ;) W tym czasie czekalam na osobista rozmowe w tej innej firmie, wiec odpisalam facetowi, wypunktowujac szczegolowo to, co nie podoba mi sie w jego ofercie, a na koniec rzucilam propozycja pensji, ktora nawet mnie wydala sie grubo przesadzona. Glownie, zeby sie go pozbyc. ;) Poczatkowo odpowiedzial, ze zgadza sie na wszystkie moje warunki, ale co do pensji, podniosl sie tylko delikatnie. W takim razie odpowiedzialam, ze mam jeszcze inna rozmowe o prace i zastanowie sie nad jego oferta. Szczegolnie, ze w miedzy czasie odezwala sie kolezanka, ktora odeszla do innego laboratorium, zebym przeslala jej CV do przekazania bezposrednio do kadr.

Nawet nie wiedzialam, ze moze byc ze mnie taka twarda negocjatorka. ;) I normalnie zapewne dawno bym wymiekla, bojac sie, ze strace szanse. Tutaj jednak zupelnie mi na tej ofercie nie zalezalo, czekalam raczej na to, co wyniknie z dwoch pozostalych miejsc. Okazalo sie jednak, ze zimna krew sie oplaca, bo to malutkie laboratorium w koncu wrocilo z oferta, gdzie zaproponowali mi dokladnie tyle kasy, ile zazadalam, mimo ze sama uznalam, ze w zyciu tyle nie dostane. Co bylo robic, bylabym glupia, gdybym jej nie przyjela.
Oczywiscie pieniadze to nie wszystko, chociaz zycie ulatwiaja. Te laboratorium ma jednak jeszcze jedna zalete. Jest doslownie 3 minuty od szkoly Potworkow i niecale 10 minut od mojego domu (autem oczywiscie). Gdybym nie musiala po drodze odbierac dzieci, moglabym jezdzic na rowerze i pewnie nawet bym sie nie zmeczyla. :)

Troche martwie sie oczywiscie, ze oni tez padna, ale coz. Miejsce, w ktorym pracuje obecnie, przechodzi w nowe rece lub przestanie funkcjonowac za jakies 2 miesiace. Tamci mam nadzieje, ze przetrwaja jeszcze kilka lat. A jesli mam sie tym stresowac, to przynajmniej postresuje sie za duzo lepsze pieniadze. ;)
Stresa mam zreszta ogromnego, bo chociaz bede robic ogolnie to samo co tutaj, to moje nowe miejsce pracy zajmuje sie zupelnie czym innym. Sporo bede musiala sie wiec nauczyc. Poza tym, bede tam jedyna osoba odpowiedzialna za kontrole jakosci (czy jak to mozna przetlumaczyc), wiec wszystko zwiazane z przepisami bedzie na mojej glowie. Poczatki pewnie nie beda wesole, szczegolnie ze przychodze z miejsca, gdzie moja codzienna prace moge wykonywac z palcem w nosie i nawet sie szczegolnie nie skupiajac... ;)

W zeszly piatek zlozylam wypowiedzenie w obecnej pracy i niespodziewanie, glowny manager zaproponowal mi posade w swoim laboratorium, jesli je kupi. Coz, zmuszona bylam grzecznie odmowic. Po pierwsze zaoferowal mi "zaledwie" moja obecna pensje plus 10% bonus, a po drugie to wszystko na wodzie pisane, bo sam przyznal, ze sprzedaz jeszcze nie jest do konca zatwierdzona...
Poza tym jestem rozczarowana jego zachowaniem. Gdyby zaproponowal mi prace dwa tygodnie, czy nawet tydzien wczesniej, kto wie, moze wybralabym spokojna posade, ktora znam od podszewki, z fajnymi ludzmi, ktorych znam od lat. Jednak on czekal do ostatniej chwili... Mozliwe zreszta, ze ta jego oferta byla zupelnie nieszczera skoro zlozyl ja dopiero po moim wypowiedzeniu i dostalam ja tylko dlatego, ze chcial zachowac "twarz". Tak czy owak, za pozno...

***

Pod koniec maja zaczynam wiec nowa prace! Nawet bym nie przypuszczala, ze sprawy potocza sie tak szybko... Nie wiem czy jestem gotowa na tak gwaltowne zmiany! Myslalam, ze bede szukac i szukac, a tu druga rozmowa o prace zaowocowala posada! ;) Mam pietra jak cholera, bo w koncu nowe miejsce, nowi ludzie, po 11 latach... Jestem jednak duzo spokojniejsza niz podczas poszukiwan. Chwilowo czarna wizja bezrobocia oraz sprzedazy domu wpelzla gdzies glebiej w zakamarki mojego pesymistycznego umyslu (mysle, ze z moim charakterem nigdy zupelnie nie zniknie). Teraz denerwuje sie czy podolam nowym wyzwaniom, ale to juz zupelnie inna historia... :)

40 komentarzy:

  1. Oooo ! Chyba mnie trochę ominęło i muszę nadrobić wcześniejsze wpisy - bo nawet nie wiedziałam, ze przed Tobą poszukiwania nowej pracy. Cieszę się ogromnie, że tak szybko udało Ci się ogarnąć ten temat - i szczerze gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, tak duzo to Cie nie ominelo. ;) Napisalam o pracy raz, a potem, miesiac pozniej zanotowalam, ze znalazlam inna. Latwo sie pogubic. ;)

      Usuń
  2. Gratulacje Agatko :*** Idzie nowe!
    Wiesz, czasami właśnie w takich sytuacjach odkrywamy, że drzemią w nas jakieś uśpione moce :)
    W każdym razie- cieszę się bardzo z takiego obrotu sprawy! Buziaki i miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie takie "moce" budza sie niezmiernie rzadko, a szkoda. ;)

      Usuń
  3. Super, że się udało! Gratuluję :) I powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz znow miesiac pozniej i jakos sobie radze, dzieki! ;)

      Usuń
  4. Woooow! No to super wieści! A mąż co na te zmiany?? Świetnie, że do szkoły będziesz mieć blisko, zawsze zdążysz skontrolować swoje Pociechy co robią na długiej przerwie 😂😉 masz tę moooc masz tę mooooc 😁😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maz z jednej strony zaciera raczki, a z drugiej nie dowierza, ze teraz zarabiam wiecej od niego... ;)

      Usuń
  5. Oooo, czyli będziesz pracować bliżej i za lepsze pieniądze? Hmmm. .. sprawdza się moja teoria, ze to tak naprawdę dopiero po czasie widać, co jest dla nas dobre a co złe ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blizej i za lepsze pieniadze, ale atmosfera okazala sie denna... :/

      Usuń
  6. Tak to już się dzieje w życiu, że jak nie ma pracy na widoku, to nie ma. A jak jest, to kilka ofert na raz. Znamy to. Ciesze się z Tobą i gratuluje. I fajnie, że udało Ci się wynegocjować dobre warunki. Jestem pewna, że ze wszystkim powoli sobie poradzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w koncu okazalo sie, ze dostalam tylko ta, jedyna oferte, wiec dobrze, ze ja przyjelam! :D

      Usuń
  7. Gratulacje!;D
    I powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nonono, imponujace!
    Wielkie, szczere gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie az tak imponujace. Z kilkunastu wyslanych podan, zaliczylam 3 interview, a z tego jedno zaowocowalo oferta pracy. Slabo... ;)

      Usuń
  9. coś się kończy, coś zaczyna, nowe będzie lepsze od starego, zakładaj koronę i walcz:))) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walcze Klarko, od miesiaca nie przestaje walczyc! ;)

      Usuń
  10. Zawsze jest stres to calkiem normalne. Gratuluje jednak dobrego negocjonowania I otrzymania posady. Dasz sobie rade, chociaz poczatki beda trudne,ale to normalne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rade sobie daje, chociaz towarzystwo w pracy okazalo sie beznadziejne...

      Usuń
  11. Wiedziałam :) GRATULUJE!! Znam to uczucie, pamiętam jak zmieniałam prace niegdyś bo w firmie w której byłam od kilku lat i bylo bardzo ok, zaczęło się krzaxzyc. Zaczęłam więc szukać szybciej niż się wykrzaczylo i z miłym zdziwieniem też oferty same przyszły, a ja aby je zbyć na luzie odmawiałam stawiając swoje wygórowane warunki i... Przystali na nie. Także podjęłam taka sama decyzję jak ty :) wiadomo. Choć nie było już tam tak fajnie, to jednak warunki pracy i finansowe godne ;) potem zrezygnowałam na rzecz macierzyństwa, ale to już inna bajka.
    Trzymam ogromne kciuki aby wszystko poukładało się już tak jak chcesz, oby do przodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pensja bardzo przyzwoita, warunki w sumie nie najgorsze, tylko ludzie nudni... ;)

      Usuń
  12. Super wieści ! Popatrz jakie masz ukryte talenty - Negocjator z Ciebie świetny !
    Gratuluje !
    I oby Ci tam było dobrze . Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym siebie p to nie posadzila. ;)

      Usuń
  13. Nie było mnie jakiś czas, a tu proszę takie zmiany!!! Cieszę się razem z Tobą i jestem pewna, że sobie poradzisz!!! Jak to mówiła moja koleżanka odchodząc po 10 latach pracy w firmie: "dekada przepracowana w jednej firmie, to najlepszy sygnał na to, że trzeba coś zmienić i poznać nowe horyzonty" :)

    Na początku na pewno będzie zamieszanie i trochę nerwów, ale ja naprawdę jestem przekonana, że sobie poradzisz bez trudu, a skoro jest bliżej i lepsza płaca, to tym bardziej się należy tylko cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama sobie powtarzalam to co Twoja kolezanka, od ponad roku. ;) Ze wzgledu na male Potworki, chcialam jednak zostac jeszcze w miejscu gdzie mialam wyrobiona pozycje i moglam sie bez problemu zwalniac i urywac. Wyszlo jednak inaczej, ale jesli chodzi o opieke nad dziecmi, to w sumie trafilam nienajgorzej.

      Usuń
  14. Aż cisnie mi się na usta "A nie mówiłam??" :))
    Miesiąc temu napisałam Ci "pamiętaj, że nie ma tego złego... Może akurat uda Ci się znaleźć cos lepszego, za lepsze pieniądze i na lepszych warunkach?" :)))
    Bardzo sie cieszę, że tak szybko udało ci się znalezc nowa pracę. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona ze zmiany. Najważniejsze to pozytywne nastawienie. Pamiętam jak odchodziłam z mojej pierwszej Firmy po prawie 8 latach pracy i było mi mega ciężko. Po początkowej euforii w ostatni dzień włączyła mi się jakas taka tęsknota i nawet ksera było mi szkoda :P
    Tak czy inaczej trzymam kciuki, zeby ta praca okazała się strzałem w 10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzal w 10 to to nie jest, ale powtarzam sobie, ze moglo byc duzo gorzej... ;)

      Usuń
  15. Aga to cudownie! Gratuluję ci bardzo. Niech ci się dobrze pracuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Rewelacyjne wieści, gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratuluję! Cieszę się, że się wszystko układa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukladac, uklada, zobaczymy czy sie w koncu ulozy. ;)

      Usuń
  18. Ehh Agata, cóż tu powiedzieć, chyba że bardzo się nie doceniasz! Ale wreszcie inni Cię docenią (albo chociaż lepiej zapłacą ;). Gratuluę bardzo i mam nadzieje, że będzie super :) Bo już na początku zapowiada się dobrze, a te krótkie dojazdy to bajka po prostu :) Trzymam mocno kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj juz widze, ze nie docenia. ;) Dobrze, ze chociaz ta pensje sobie wynegocjowalam. ;)

      Usuń
  19. Podolasz na pewno, a jak isc na zywiol i ryzykowac, to choc za lepsza kase. W kazdym razie ja bede za ciebie trzymac kciuki, i pare innych czytelniczek pewnie tez :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, ze chociaz ta lepsza kasa jest, bo narazie srednio jestem zadowolona. ;)

      Usuń
  20. I co tu duzo mowic?? Jest Moc!!! Gratulacje Agata- bedzie dobrze,sluchaj starszej kolezanki!! :)

    OdpowiedzUsuń