piątek, 3 lutego 2017

Wiesci z placu boju

Melduje, ze na posterunku bez zmian. A raczej gorzej, bo epidemia obejmuje kolejnych czlonkow rodziny. Konkretnie, matke objela. Ojciec narazie sie trzyma, chociaz podejrzewam, ze to kwestia czasu. ;)

Najgorzej, ze Potworki nadal bez zmian. :( Bi przyprawila mnie o zawal, kiedy wczoraj o 23 sprawdzilam jej na spiocha temperature, a tam 39.7! Prawie 40 stopni! :/ A kiedy szla spac o 20, miala 36.8. W niecale trzy godziny tak sie podniosla!
I tak kilka razy dziennie. Po zbiciu, temperatura trzyma sie przez chwile na znosnym poziomie, po czym zupelnie nagle szybuje w gore...

Nik trzyma sie nieco lepiej, choc i jemu zdarzylo sie dobic kilka razy do 39 stopni. :/ Nie wiem czy pomogla tu szczepionka przeciw grypie, czy to przypadek, ale Kokus naprawde przechodzi to chorobsko duzo lepiej niz siostra. Chociaz, jak typowy chlop (i typowo dla siebie) marudzi i zali sie gorzej niz Bi. ;)

No i ja. Wczorajszej nocy prawie nie spalam. Po szokujacej goraczce Bi, wstawalam co 15 minut i macalam jej glowe, czy robi sie chlodniejsza. W koncu, po polnocy goraczka zaczela jej spadac, a ja sie polozylam na dobre. Za to o 2:30, obudzily mnie dreszcze i uczucie niemozliwego zimna. Plakac mi sie chcialo na mysl o wyjsciu spod koldry, ale wiedzialam, ze bez tabletek bedzie jeszcze gorzej. Zmusilam sie do wstania, opatulilam szlafrokiem i szczekajac zebami pomaszerowalam do kuchni. Bylo mi tak lodowato, ze mialam ochote wskoczyc z powrotem pod koldre w szlafroku, a na stopy wsunac grube skarpety... Po chwili jednak poczulam przyplyw blogiego ciepelka. Zeby po kolejnej moze godzinie obudzic sie kompletnie zlana potem i duszaca sie z goraca. Pierdzielone chorobsko! :/

Potem kilka godzinek snu, po czym Potworki radosnie zaanonsowaly poczatek kolejnego dnia. Chore czy nie, moje dzieci i tak dzien zaczynaja przed 7. :(

Z powodu temperatury Bi z zeszlej nocy, zadzwonilam rano do lekarza. W koncu dla Starszej to juz piaty dzien wysokiej goraczki. Zastanawialam sie czy nie pora zeby lekarka spojrzala na nia jeszcze raz fachowym okiem. Nasza pediatra niestety ma wolne, ale polaczono mnie z pielegniarka. Okazuje sie, ze oni licza goraczke w odstepach 24-godzinnych. Z jej wyliczen wyniklo wiec, ze Bi, ktora zagoraczkowala w poniedzialek, wlasnie skonczyla czwarta dobe goraczki. Przy grypie, piec "dob" goraczki jest normalne. Jak nie minie jej do niedzieli, mamy sie zglosic. Okazuje sie, ze w nadchodzaca niedziele, maja w naszej przychodni pediatrycznej dyzury. Cale szczescie, choc mam cichutenka nadzieje, ze nie bedziemy musieli z nich korzystac.
A ja odetchnelam z ulga, ze nie musze dzis nigdzie jechac, bo przy dreszczach, bolach nadgarstkow i ogolnym rozbiciu, jedyne na co mam ochote to drzemka pod kocem. Ale nawet z tym, musze poczekac na powrot M. :(

Tak czy owak, moj powrot do pracy w poniedzialek, stoi pod znakiem zapytania. Bi powinna przestac goraczkowac do niedzieli, ale Nik, ktory zaczal chorowanie po niej, moze nadal miec napady goraczki...
No i zostaje jeszcze ja. Kolega, ktory przechorowal grype wczesniej, powiedzial, ze od lekarza dowiedzial sie, ze czlowiek zaraza przez tydzien od poczatku symptomow. To by oznaczalo, ze musze zostac w domu do czwartku!!! Kurcze, z jednej strony szkoda mi urlopu, ale z drugiej, jesli wroce w okresie zarazania, w pracy mnie znienawidza! Zreszta, nie dziwie sie, bo sama czesto psiocze na zasmarkanych i wypluwajacych sobie pluca kaszlem kolegow... Zmusza ich do tego jednak polityka pracy, o ktorej pisalam w poprzednim poscie. I tak, ja mam fajnego szefa i moge poprzegladac papiery w domu, ale co maja zrobic laboranci? Nie puszcza probek w domu... :/

Pozostaje mi przejechac sie do kliniki. Niech wezma wymaz z nosa i sprawdza, czy to autentycznie grypa, czy cos bardzo grype przypominajace... Ja to nie grypsko, wracam do pracy jak tylko poczuje sie lepiej!

Pozdrawiam chorobowo! ;)

24 komentarze:

  1. Witaj w klubie.. Wylądowałam na antybiotyku. Mam już tego dość i zaczynałam tak jak Ty, gorączka, dreszcze, raz zimno raz gorąco.. Najgorsze że muszę do pracy wrócić bo nawetL4 mi nie chciał dać.. Ehh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, u nas nawet nie ma czegos takiego jak L4... :( Ja bym chciala dostac zwolnienie i z czystym sumieniem sie wychorowac. A tutaj trzeba uszczuplac zapasy urlopu. :/

      Usuń
  2. Zdrówka życzę ! I niech wiosna nadejdzie jak najszybciej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, jaka wiosna, ja na narty chce jeszcze pojechac! :)

      Usuń
  3. :O Zdrowka kochani...i spokojnej nocy, bo wiesz, ze sen potrafi cuda zdzialac!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie nie wiem czy nie zarazilam sie, bo noc w noc nie dosypialam, wstajac w nocy nieraz dwa razy, mierzac Potworkom temperature, podajac syropki, itd. :(

      Usuń
  4. Ale Was przejechało. Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkich poza mezem. :/ Zlego nawet wirus nie bierze. ;)

      Usuń
  5. Ojej. Kurujcie się. Zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz w sumie wszyscy wykurowani. Tylko ja nadal kaszle, a Nik zaczal od nowa smarkac. :(

      Usuń
  6. DUZO ZDROWKA!! Przechodziliśmy przez to - całą rodziną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas malzonek moj jakos sie uchowal. :)

      Usuń
  7. Mnie to na typową grypę wygląda. Zdrowiejcie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez. A trzyma dziadostwo uparcie i dlugo... Tyle czasu i nadal kaszle i smarcze. :/

      Usuń
  8. NO to nieźle się porobiła. Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezle, niezle... To pierwsza grypa Potworkow, a moja od... nawet nie pamietam ilu lat. :/

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że nie będziecie musieli jutro korzystać z dyżuru u pediatry i wrócicie w końcu do zdrowia :*
    Z tą polityką w czasie choroby, to jest jakieś nieporozumienie, straszne to.

    Co do sepleniącego Nika, moja mama po przedstawieniu na dzień dziadków mówiła, że spora grupa dzieci strasznie sepleniła, a patrząc, że to głównie dzieci kończące w tym roku 7 lat, to trochę dziwnie... Ale co się dziwić, skoro logopeda jest raz w miesiącu...

    A dzieciaki na nartach wyglądają cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczescie nie musielismy. :) Niestety polityka zdrowotno - rodzinna to tutaj ponury zart. A jeszcze, podobno, jesli nie masz uskladanego urlopu, to krzywo patrza kiedy musisz wziac dni wolne "na zapas". Mimo, ze teoretycznie przysluguje ci np. 2 dni w miesiacu, ale musisz najpierw je "zarobic", na zapas nie dadza, chociaz co by im szkodzilo... :/

      Tutaj niby istnieje logopeda, a raczej tzw. "speech therapy", ale Nik akurat w angielskim nie sepleni. ;) A polskiego logopedy brak. ;)

      Usuń
  10. Jak tam u Was? Lepiej już? Nasz Młody smarka się i kaszle już od kilku dni - ale na szczęście póki co miał tylko bardzo lekki stan podgorączkowy. Mam nadzieję, że w nic gorszego się to nie przerodzi - ale generalnie to już tęsknię za wiosną i ładną pogodą, bo obecna ani trochę nie sprzyja zdrowieniu i spędzaniu czasu na powietrzu...Szybko wracajcie do pełni sił ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam w koncu spadlo sporo sniegu, a dzieciaki ozdrowialy, wiec w poprzednie kilka dni nadrabialismy zaleglosci w zabawie na swiezym powietrzu. Potworki uwielbiaja snieg. :)
      A ja nie chce jeszcze o wiosnie myslec, chce jeszcze chociaz ze dwa razy na narty skoczyc! ;)

      Usuń
  11. Nooo nie, ja tu powroty do blogosfery czynię, z wizytą wpadam a tu jakieś choroby, gorączki?!
    Potworki, co to ma znaczyć?! ;)))
    Zdrowiejcie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki, Ciociu Noelko, no dopadlo i nas! ;)

      Ale cieszymy sie, zes Ty zdrowa i w dodatku do blogosfery wrocilas! :*

      Usuń