wtorek, 18 października 2016

Z serii: w tym domu sie gada

Dzisiaj krociutko, bo pomiedzy obowiazkami w pracy, pomalu odpowiadam na zalegle komentarze. Mamelkowa Mama nakrzyczala, wiec nadrabiam, nadrabiam...  A troche sie tego, cholera, nazbieralo... ;)


***

W sobote rano, Bi dopadla faza na dokuczanie bratu. Najpierw ciagnela go i szarpala za dekold bluzki, a kiedy to ukrocilismy, zaczela biegac po pokoju, popychajac Nika za kazdym razem, kiedy go mijala. Mlodszy, jak przystalo na pokojowo nastawionego do swiata Kokusia, po kazdym takim "ataku" uderzal w placz, ale zupelnie nie probowal sie bronic. Malo pedagogicznie, ale w koncu, znudzeni ciaglym krzykiem i lzami, powiedzielismy Mlodszemu, ze jesli Bi go znow popchnie, niech ja tez odepchnie. Nie podzialalo. To po prostu nie jest w kokusiowym stylu. ;) Natomiast corce strzelilismy pogadanke, ze Nik jest chlopcem i kiedys zapewne bedzie od niej wyzszy i silniejszy.
Matka: "I zobaczysz, jaki ci spusci lomot za te wszystkie lata!"

Bi oczywiscie uderza w ryk, ze ona "urodzila sie pierwsza i zawsze bedzie wieksza!". Natomiast Nik odzywa sie cichutko:

"Nie chce bic mojej siostry..."

Kwintesencja Kokusia... Wzrusza mnie ten jego kompletny brak agresji, ale tez boje sie jak zycie doswiadczy takiego wrazliwego, delikatnego chlopczyka, jesli ten nie nauczy sie odrobiny asertywnosci...


***

Nik macha gwizdkiem na sznurku, uderzajac raz po raz w nowa (!) komode. W Bi odzywa sie "rodzic".

Bi: "Nik, przestan walic w szafke!"
Nik (olewacko): "Ona jest stala..."
Bi (wsciekla): "Ona wcale nie jest stara! Sam jestes stary!"
Nik (oburzony): "Nie jestem staly! Tylko mam taka twas..."

:D


***

Nik prosi matke o pomoc podczas obiadu.
"Cy mozes mi help z tym?"
Po czym wyjasnia uprzejmie:
"Tak mowia dzieci w pseckolu, ale ty tego nie lozumies, bo tam mowimy po polsku..."

Polski, angielski, co za roznica. ;)


***

Bi chce wziac do kosciola maskotke - kotka. Po uzyskaniu pozwolenia rodzicow, przykazuje kiciulowi:
"Pamietaj, w kosciele musi byc cicho. Nie wolno miaumowac!"

Zeby jeszcze sama pamietala o tej zasadzie... ;)


***

A jutro mam wolne, bowiem zabieram mego syna na wycieczke przedszkolna! Powinnam chyba raczej napisac "wycieczke Z przedszkolem", skoro to ja go wioze i odwoze. Bezsens.
Zeszloroczna z Bi, byla porazka. Zobaczymy czy w tym roku lepiej sie postaraja... ;)

20 komentarzy:

  1. Hahahahahahahahah :))))))
    Cudowne Potworki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh dzieci.... Jak bardzo nudny bez nich był ten świat :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Rozswietlaja kazdy dzien. Czasem za pomoca piorunow, ale ciii... ;)

      Usuń
  3. On nie jest stary, tylko ma taką twarz.. Boszzz.. boski jest! Pośmiałam się w środę o poranku :D udanej wycieczki! Napisz jak było..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, skad on bierze takie teksty! :D

      Usuń
  4. U mnie brak asertywności przejawia starsza, chociaż jest jakby lepiej ale nadal mlodsza robi z nią co chce. Oby wycieczka tym razem była udana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wracając do moich ambitnych planów na urlop - umyłam okna i to tyle :D

      Usuń
    2. Zawsze to umyte okna! Ja tez mialam myc i na planach sie skonczylo... ;)

      Usuń
  5. Pośmiałam się i wzruszyłam jednocześnie (tym pierwszym tekstem)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nik jest niemozliwie kochanym, przytulasnym dzieckiem. :)

      Usuń
  6. "miaumować" padłam ha ha :D
    Moje też czasami jak coś powiedzą to klękajcie narody Ostatnio ćwiczyłam a Zu do mnie "ale jesteś spuchnięta" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, taaak, czasem jak walna "komplementem", to niewiadomo czy smiac sie czy plakac.

      Usuń
  7. O rany, Kokuś wygrał dziś WSZYSTKO :*** Jest taki słodki.
    W sumie to trzeba się cieszyć z małych rzeczy- Bi zasady w teorii ma opanowane do perfekcji :)
    U nas rodzic często załącza się u Lilki i wtedy możemy popatrzeć na siebie z boku :)
    Mam nadzieję, że wycieczka tym razem bardziej udana, ale powiem Ci, że faktycznie- porażka z tym dowożeniem i odwożeniem dziecka samemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bylo duzo lepiej, ale przynajmniej w tym roku nie zmarzlam. ;)
      Haha, tak, czasem dialogi miedzy Potworkami sa z "zycia" wziete, a wtedy mozemy podpatrzec jak sie do siebie odnosimy. Nie zawsze wynik jest zadowalajacy. ;)
      Tak, zasady zna, ale kiedy przypomina jej sie, zeby je stosowac w praktyce, slyszy sie: "Ale ja nie dam rady!". :D

      Usuń