poniedziałek, 1 grudnia 2014

Siedem lat temu...

Slubuje ci milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska...


Nie pamietam nawet czy to tak dokladnie szlo w przysiedze cywilnej. ;)

W kazdym razie siedem lat temu przysiegalam mojemu M. (poraz pierwszy). Pamietam, ze byl mrozny i potwornie wietrzny, ale cudownie sloneczny, grudniowy dzien. A dzis mamy rocznice welniana lub miedziana. Co to oznacza? Nie mam pojecia. ;) Welna jest ciepla i puchata, ale za to gryzie i potwornie sie elektryzuje. Miedz jest metalem slabym, ale bardzo plastycznym. No i ladnym, z tym swoim zlotawym kolorem. Czyli co? Uksztaltowalismy sie i dopasowalismy do siebie jak ta miedz? Dajemy sobie poczucie bezpieczenstwa i wewnetrznego ciepelka jak welna, ale od czasu jak sie zetniemy to iskry leca? ;)

W kazdym razie tak sobie trwamy od lat 7. :) Czasem jest lepiej, innym razem gorzej. Ostatni rok zdecydowanie uplynal pod znakiem klotni i cichych dni, ale miejmy nadzieje, ze siodmy - kryzysowy rok minal i teraz bedzie tylko lepiej. :)
M. ma wiele wad. Czasem do szalu mnie one doprowadzaja, czasem do zrezygnowanego westchnienia. Mimo, ze pedantka nie jestem, czesto nie moge zniesc kubkow i talerzykow wiecznie zostawionych na biurku przy komputerze. Koszulek lub skarpetek znajdywanych regularnie pod komoda. Albo rzucanych niedbale na kosz na brudna bielizne, zamiast do niego. Nie znosze kiedy podczas klotni, M. ubiera sie i wychodzi. Ja wole wyjasnic sobie nieporozumienie, czy nawet wykrzyczec pretensje, oczyscic atmosfere. Moj maz przeciwnie, unika otwartych konfliktow, za to potrafi nie odzywac sie kilka dni... :/ Coz tam jeszcze bylo? Aha, brak kwiatkow czy innych dupereli na urodziny, rocznice, lub inne Walentynki. Czy chociaz zwyklej pamieci. Albo slow "kocham cie" od czasu do czasu.

Nooo, moj maz zdecydowanie nie jest romantykiem. ;)

Ale, jak to sam mowi, okazuje uczucia inaczej. Praktyczniej. :) To on czesciej gotuje. Tak, bije sie w obwisle cycki, w naszym domostwie to ja czesciej pieke, ale obiady zazwyczaj sa przygotowywane przez meza. Staram sie miec w to swoj wklad, ale w praktyce wyglada to tak, ze ja gotuje 2-3 razy w tygodniu, a M. 4-5. ;) Przyznaje, ze gotuje bardzo smacznie, choc musze go pilnowac, bo lubi wrzucac do potrawy zawartosc calej szafki z przyprawami i efekty nie zawsze sa do konca zjadliwe. :)
Co jeszcze kocham w M.? To ze od poczatku zajmuje sie dziecmi, bez proszenia i przymuszania z mojej strony. Jesli chodzi o opieke nad potomstwem, nie jestem typem Zosi-samosi. Jak ktos oferuje pomoc, to z ulga ja przyjme. A M. wkroczyl w role rodzica szybciej i naturalniej niz ja, od zawsze spioch, a przy tym zmeczony i lekko obolaly po porodach. :) M. od poczatku kapal maluchy, ja tylko asystuje. To M. obcina im paznokcie, mnie sie poca i trzesa rece. Nigdy nie mial problemu ze zmiana pieluchy. Zreszta, jak wiecie od 4 miesiaca zycia dzieci, w dzien byl pelnoetatowym Tata, takim przez duze T, co to nakarmil, przewinal, uspil, wyprowadzil na spacer i zabawil.

M. jest domowa zlota raczka. Potrafi naprawic drobna elektryke, hydraulike oraz sklecic cos z drewna. Moze to nic specjalnego dla faceta, ale znam takich co to gniazdka nie przykreca, ani nie wymienia uszczelki. M. samodzielnie polozyl kafelki na scianach w kuchni i zbudowal patio. Z pomoca kolegi postawili sciane w jednym z pokoi, a w innym miejscu wycieli otwor i wstawili drzwi. Nie mowic juz o tym, ze rozbabral elektryke w aucie, zeby zamontowac sobie kamere do cofania i GPS. Kiedy zobaczylam wszystkie kable sterczace z tablicy rozdzielczej, ponuro przepowiedzialam mu, ze raczej nie odpali ponownie samochodu. Nie tylko go jednak odpalil, ale jeszcze wszystko dziala jak zloto. :) Inna sprawa, ze kiedy M. ma do wykonania "projekt", to wklada w to cale cialo i serce. Doslownie. Nic innego nie isnieje. I pal szesc, jak zajmuje to kilka godzin, gorzej jak przeciaga sie do kilku dni lub (nie daj Boze!) tygodni. Nic sie wowczas nie liczy. Ani zona, ani dzieci. Musze mu caly czas przypominac, ze musimy jesc (on tez!), a Mlodszy potrzebuje drzemki. A M. wscieka sie, ze przez 2 godziny nie moze uzywac wiertarki. :)

W takim dniu jak dzis, troche szkoda, ze M. nie czyta mojego bloga. Moglby wypisac ze swojego punktu widzenia co lubi we mnie, a co doprowadza go do szewskiej pasji. :) A tak, to post powstal bardzo jednostronny. ;)

W kazdym razie zycze NAM jeszcze przynajmniej 50 wspolnych lat! ;)

24 komentarze:

  1. U nas też obiady to raczej A. :) Dobrze mi z tym :D

    Wszystkiego najlepszego dla Was :*
    Ciągle słyszę o kryzysie siódmego roku i mnie to przeraża :) oczywiscie wmawiam sobie, że siódmy rok ZWIĄZKU był super to i po slubie tak będzie :D okaże się za 1,5 roku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety ten przesad okazal sie prawdziwy. Ale w sumie to po prostu moze osiagnelismy pewien etap i teraz klotnie i ciche dni to bedzie juz norma? Zobaczymy co przyniesie osmy rok... ;)

      Usuń
  2. A my w tym roku 10 lat :)! Trwaliśmy, trwamy i trwać będziemy :)))! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Agatko życzę Wam wielu kolejnych wspólnych lat w miłości i przyjaźni i aby żadna zła siła Was nie rozdzieliła i nie była w stanie Was skłócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zla sila w postaci mojej mamuski! ;)

      Dziekuje Ptysiu za cieple zyczenia!

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego i oby do złotej rocznicy czas bez problemu upłynął :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny wspolnych lat!! Ciesz sie z chlopa swego - bo moglabys miec gorszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo madre powiedzenie, musze sobie wydrukowac i powiesic nad biurkiem! ;)

      Usuń
  6. Sto lat dla Was.... najwazniejsze, ze pomimo tego jak jest (czasem lepiej, czasem gorzej) Wy nadal zyjecie w milosci I zgodzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to jeszcze milosc, a z ta "zgoda" to juz w ogole problem, ale trwamy cierpliwie nadal... ;)

      Usuń
  7. Agatko, nic straconego- możesz zaproponować M taką zabawę w wady i zalety na żywo :) Bo mimo wad,które wszyscy mamy, Twój Mąż ma całkiem sporo, fajnych zalet.Mój M. też kąpie od początku, ale paznokci nigdy nie obcinał- już to sobie wyobrażam :)

    Kochana, w takim razie pozwól, że przyłączę się do Twoich życzeń dla Was i również życzę Wam jeszcze wielu, wielu szczęśliwych, wspólnych lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Martus!

      Haha, M. nie znosi takich filozoficzno-psychologicznych zabaw... W ogole zdziadzial mi chlop. Kiedys potrafilismy godzinami gadac o wszystkim. Teraz rozmawiamy niemal wylacznie o finansach i dzieciach. M. jeszcze bylby sklonny wymienic sie wnioskami na temat Boga, kosciola i religii, ale tu z kolei ja uciekam gdzie pieprz rosnie. ;)

      Usuń
  8. Wszystkiego najlepszego! Kochajcie się i szanujcie to najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Agatko, najlepsze życzenia! Zalety Twojego męża są super przydatne w domowym ognisku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznac, ze praktyczny z niego czlowiek. ;)

      Dziekuje!

      Usuń
  10. Wszystkiego wyłącznie DOBREGO

    OdpowiedzUsuń
  11. Wielkie gratulacje i wszystkiego dobrego! :)
    ( u nas będzie 15... Jezuuuuu....)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje!

      O kurcze, 15?! Szacun!!! ;)

      Usuń