czwartek, 20 listopada 2014

W tym domu sie gada V

Kolejna porcja humoru w wykonaniu Potworkow. :)



Bi zawsze wrecz pali sie do pomocy w kuchni. Do niedawna nie stanowilo to problemu, wrecz ja do tego zachecalam. Ostatnio jednak przybiega za nia w podskokach brat i tu juz jest gorzej. Niko wszystkiego chce dotknac, sprawdzic, przesunac, a wyje kiedy stawiam mu krzeslo dalej od kuchenki. To, ze ryczy to jeszcze pikus. Ale on sobie sam to krzeslo raz za razem przysuwa blizej! Moje gotowanie i pieczenie jest wiec co 2 minuty przerywane odsuwaniem syna od goracych garow. Nic fajnego. Oboje wychodzimy z tego umeczeni, upoceni i sfrustrowani, a Niko dodatkowo zaryczany i usmarkany. Kiedy Bi bawi sie zabawkami, Niko zdecydowanie woli spedzac czas z nia, zamiast towarzyszyc matce przy kucharzeniu. Dlatego ostatnio nawet ona jest wyganiana z kuchni, ku jej wielkiemu niezadowoleniu. Od czasu do czasu jednak, Mlodszy jest pochloniety zabawa z tata, albo akurat ucina sobie drzemke, a wtedy chetnie proponuje Bi, zebysmy cos wspolnie ugotowaly lub upiekly. Moja corka zawsze sie cieszyla, ale ostatnio, z racji ze od zajec kuchennych jest odsuwana, na podobna propozycje, reaguje egzaltowanym okrzykiem:

"Oooooch, dziekuje ci mamusiu!", polaczonym z mocnym usciskiem.

Az mam wyrzuty sumienia, ze tak rzadko ostatnio jej na to pozwalam. ;)

***

Od jakiegos czasu, kiedy skrecamy w ulice opiekunki, Bi regularnie wola: "Uwaziaj, udezis w lampe!".

Zeby nie bylo watpliwosci, nigdy nie mialam bliskiego spotkania III stopnia z uliczna latarnia! Nigdy nawet nie bylam blisko! Nie mam pojecia skad jej sie to wzielo... ;)

***

Cos z dzieciecego slowotworstwa. Na naszej ulubionej stacji, gdzie czesto kupujemy kawe, sa tez automaty z obrzydliwie slodkimi, kolorowymi napojami. O tej porze roku niewiele osob je kupuje, no ale sa. Musza byc caly czas mieszane, wiec sie kreca. Najwyrazniej to slowo jeszcze nie weszlo, lub umknelo ze slownika mojej corki, bowiem pewnego dnia zauwazyla:

"Mama, ziobac, kulkuja sie!"

***

Nik udaje, ze rozmawia przez telefon. Najpierw klika paluszkiem w druga raczke, mruczac "Pip, pip, pip, pip...", przystawia wyimaginowana sluchawke do ucha, wolajac "Helou", po czym odwraca sie do mnie, przyklada paluszek do ust i przykazuje: "Ciiiiii... Mowim!".

***

Niko pyta mnie "Uaj ju?" [how are you], po czym nie czekajac, sam sobie odpowiada: "Faj, faj" [fine, fine]

***

Przy kapieli, Bi wystawia z goracej wody stopy i opiera je o brzeg wanny. Patrzy jak paruja, po czym pyta z umiarkowanym zainteresowaniem:

"Ciemu mi sie pala nogi?"

***

Niko budzi sie w srodku nocy wrzeszczac przerazliwie: "Ziablal! To moje!". Nieprzytomna matka wpada do pokoju, pociesza, ze to tylko sen, podaje misie i lalke (!), z ktorymi Mlodszy spi, nie bedac pewna ktore zgubil. Glaszcze po glowce, przykazujac zeby juz spal i powtarzajac, ze nikt mu nic nie zabral. Niko, najwyrazniej niezbyt przekonany, mruczy: "Maly!".

No to juz wiadomo kto mu sie snil. Maly = Maksio, kolega u opiekunki. Na codzien slodki, ugodowy chlopczyk, ale najwyrazniej przesladuje mojego syna w snach. :)

18 komentarzy:

  1. hahaaaa, glosny smiech na sali :))) tzn. w pokoju :)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Sa, sa! Dobrze, ze takie przekrecenia i teksty trwaja przez kilka lat, bedzie co zapisywac!

      Usuń
  3. Faj, faj :)
    A z kuchnia mam to samo Ala jest wszedzie a Wojtek na tym traci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, czasem nie poplaca byc starszym. :)

      Usuń
  4. :D
    A co do bliskiego spotkania z lampą uliczną, to może Bi ma jakieś wizje? Oby nie były prorocze - tfu tfu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, byle nie prorocze!!! :))))

      To jest nadal nie odgadniona tajemnica. Za cholere nie wiem skad sobie to umyslila. Podejrzewam, ze widziala taka scenke w ktorejs z bajek. :)

      Usuń
  5. Jejku, Bi normalnie powala mnie na lopatki... z lampa I z woda w wannie az sie oplulam ze smiechu :) Kokus tez jest slodki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz czekam wlasnie na teksty Mlodszego. On zaczal mowic duuuzo wczesniej niz Bi, wiec i podobne dialogi pewnie pojawia sie wczesniej. :)

      Usuń
  6. "Mówim" i palenie nóg uznaję za hity tego zestawienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nikowego "mowim" padlam po prostu, bo moje Potwory, jak pewnie wiekszosc dzieci, maja mi najwiecej do powiedzenia kiedy akurat rozmawiam przez telefon. Zawsze ich uciszam, oczywiscie bez efektu. Teraz okazuje sie, ze teorie Niko zna, gorzej z zastosowaniem w praktyce! ;)

      Usuń
  7. Dzieci są jednak genialne :))) najlepszy okres :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza sie, 3-4 lata to najlepsze lata, bo jeszcze duzo przekrecen, ciekawe postrzeganie swiata, takie inne od nas - doroslych. Pozniej juz teksty robia sie bardziej dosadne, ale tez bawia - Twoja Lusia jest tego swietnym przykladem! :)

      Usuń
  8. Nie no,zajebi...masz te dzieciaki!A szczególnie Bi z palącymi nogami!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wlasnie jest w dzieciakach najlepsze, ze dla nich wszystko jest takie nowe, ekscytujace. Na wiele rzeczy nie maja prawidlowego okreslenia, wiec tworza wlasne slowa i epitety. A rodzice boki zrywaja. ;)

      Usuń
  9. Hahah Nik z telefonem mnie rozbroił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Tak jak napisalam wyzej Lahanie, jednak nauka nie do konca poszla w las. Szkoda tylko, ze nie zastosuje tego na samym sobie, kiedy JA probuje zalatwic telefonicznie jakas sprawe! :)))

      Usuń