piątek, 25 lipca 2014

Slodka codziennosc...

Nieumiejetnosc rozmowy z mezem uwiera i dokucza, chociaz od kilku dni przynajmniej probujemy. Co prawda M. nie przyjmuje do wiadomosci, ze w ogole mamy problem i twierdzi, ze jestem przewrazliwiona...

Na szczescie sa dzieci. One skutacznie rozswietlaja moj dzien. Przynajmniej kilka razy dziennie doprowadzaja tez do apopleksji, ale to zostawie sobie na inny post. :)

Tak, jesli cos mi w zyciu w ogole wyszlo, to one...

I nie! Nie chce dzis myslec o tym, ze sa malutcy i jeszcze niewiadomo co z nich moze wyrosnac... Dzis rozczulam sie nad tym, ze sa nadal (poniekad) slodcy, a napewno calkowicie niewinni. Pelni pasji do odkrywania cudow swiata. A te "cuda" narazie sa zupelnie malenkie. Tak jak oni sami.

Albo tak jak mrowka na podjezdzie (jedna z kilku setek). Fascynujace!




A w upalne popoludnia, do szczescia wystarczy im miska z odrobina wody:




Oraz piaskownica:




Zabawa w piachu oczywiscie odbywa sie pod bacznym okiem "bodyguard'a":




A tak moje "trzecie dziecko" wracalo wczoraj od weterynarza. Fotka kiepska bo pstryknelam ja na szybkiego stojac na czerwonych swiatlach:


Balam sie, ze jak gwaltowniej zahamuje, durnowaty siersciuch przeleci przez siedzenie i sturla sie na podloge! :)


Poza tym odwiedzil nas taki piekny gosc:


Mowia, ze jesli usiadzie na ciebie motyl, to odlatujac zabierze ze soba wszystkie twoje troski... Ten jednak bal sie zblizyc...


Milego weekendu!
Moj bedzie troche bardziej zabiegany niz zwykle bo w niedziele idziemy na przyjecie urodzinowe synka mojego kolegi. Niewiele wiec bede miala czasu na rozmyslanie o smuteczkach i cale szczescie. :)

25 komentarzy:

  1. Mój Tobsik tak zawsze w aucie jeździł, też się bałam hamować :D

    I masz rację, ta cudowna niewinność dzieci i chęć poznawania świata - bezcenne.
    A dzieci Ci się udały, bo mimo humorów, są naprawdę cudnowe i bardzo kochane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bi z tym swoim buntem, teraz trzylatka to az taka kochana to nie jest. ;) Ostatnio raczej ciagle z nia walczymy bo usiluje rzadzic w domu, a my sie nie dajemy... ;)

      Usuń
  2. woda + piasek dla dzieci i maja raj :)))) motylek piekny! a po burzy wyjdzie slonce, bedzie dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju ten motyl przepiekny, na mnie nie chcą siadać chyba, by je przerosły te troski...To zdjęcie z miską jest takie radosne az miło na nie patrzec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sie mimowolnie smieje za kazdym razem jak je widze. :)

      Na mnie czesto siadaja wazki (ciekawe co to moze oznaczac), ale motyle nigdy, musialaby je zlapac... ;)

      Usuń
  4. Slodkie te blondaski! :)
    Zdjecie z motylem piekne, wyglada jak sztuczny ;) u nas takich nie ma- niebieskich :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaje, ze chetnie bym go ususzyla i zamknela w gablotce. Na szczescie madre stworzenie nie daje sie zlapac. :)

      Usuń
  5. Wszystko będzie dobrze! Byłam już świadkiem podobnych złych chwil w małżeństwach.
    Macie dzieci, macie siebie. I to najważniejsze. Miłość odżyje, trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Noelko... Tez mam taka nadzieje...

      Usuń
  6. nie znałam tego powiedzenia o motylu:) zaraz wykorzystam to u siebie na blogu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to "tutejsze"? ;)

      Alez prosze, wykorzystuj do woli! :)

      Usuń
  7. Dzieci są najwspanialszym skarbem!
    I ich patrzenie na świat i chęć poznawania każdej nawet najmniejszej rzeczy jest cudowne :)
    A powiedzenia o motylu, że nie znałam... i chciałabym bardzo aby kiedyś na mnie usiadł motyl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, ojjj jak bardzo... ;)

      Czesto jestem zbyt zmeczona i sfrustrowana, zeby podziwiac zapal moich dzieci do poznawania swiata, ale jak sie dokladnie przyjrze, to sa niesamowici... ;)

      Usuń
  8. Ale ten motyl jest niesamowity!

    Eh, faceci... Większość z nich, nawet jak już trzyma w ręku pozew rozwodowy, to nadal nie rozumie, że był problem... Mój Marcin też z tych prymitywnych samców, którzy żadnych problemów w małżeństwie nie widzą. A ja chwilowo Mu odpuściłam, bo nie mam siły z Nim walczyć, kiedy jest tak gorąco :)

    A Bąble słodziutkie. I właśnie ta czysta, niewinna fascynacja wszystkim dookoła. Szkoda, że to niestety mija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie... Im starsze tym wieksze maja wymagnia i pretensje...

      Moj M. to samo... Kiedy probuje mu wytlumaczyc moje spojrzenie na swiat (czyt. nasz zwiazek) albo obraca wszystko w zart, albo wydaje sie autentycznie zdziwiony, na zasadzie "czego tobie babo jeszcze potrzeba???". :/

      A motyla probowalam zidentyfikowac, ale spedzilam pol ranka na internecie i poleglam. :)

      Usuń
  9. Hej, dzieciaki slodkie motyl piekny... My w naszym zwiazku tez czasem mamy jakis kryzes tyle ze ja jestem osoba zakrecona i u nas bardzo czesto tyle sie dzieje ze nawet jak sie klocimy lub mamy ciche dni to kilka rzeczy trzeba "wyprostowac" i mimo wszystko czlowiek sie odzywa i zapomina... nawet jak jedziemy na urlop :) ostatnio bylismy w restauracji bardzo duzej kilka takich pomieszczen tylko filarami odgrodzone- ja ze swoimi potworkami do bufetu po jedzonko- facet czeka z rzeczami przy stoliku- ja zero orientacji w terenie nie wiedzialam gdzie go zostawilam w koncu zwatpilam i usiadlam przy innym stoliku z dzieciakami- najedlismy sie w koncu ujrzalam swego faceta jak "z troska w oczach" nas szuka... wiesz jak by to on mnie tak zostawil i ja musialabym czekac na niego to by byly pewnie ciche dni u nas ale on nie potrafi sie dlugo zloscic... po tym zdzarzeniu chcialam na blond sie przefarbowac bo w siebie zwatpilam ale na szczescie fryzjer byl bardzo drogi i zdecydowalam sie jednak przy swoim kolorze wlosow zostac...
    moze kiedys tez zaczne bloga pisac ale w te historie co mi sie przytrafily malo kto by uwierzyl...
    a wyjscia we 2 lub samemu bardzo polecam- ja tez sama w obcym panstwie- moj facet tez wiec nikogo tu nie mamy z rodziny- ale dla chcacego nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, padlam z tej historii w restauracji! Naprawde, zacznij pisac tego bloga, bo widze, ze tematow Ci nie moze zabraknac! :)

      Widzisz, a moj maz jest zawziety jak cholera i jak sie obrazi to nie odzywa sie i z tydzien. Jak trzeba cos pilnie wyjasnic, to burknie cos polgebkiem i dalej ciiiszaaa... Nie ma na niego rady, trzeba przeczekac. Mnie takie milczenie szybko meczy, ale i tak znosze je znacznie lepiej teraz niz na poczatku naszego malzenstwa. :)

      A co do wyjscia we dwoje... Kurcze, wiem, ze dla chcacego nic trudnego, ale tu wlasnie moj maz nie chce! Gdyby to tylko ode mnie zalezalo, to juz dawno popytalabym ludzi w pracy o jakas zaufana opiekunke, albo ublagala mojego tate. Ale M. uwaza, ze jemu takie wyjscie tylko z zona do niczego nie jest potrzebne, a nie po to zakladal rodzine, zeby teraz wybywac z domu bez dzieci. Niech ich, kurde, do pracy najlepiej ze soba wezmie... :/

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Piekny, ale nie udalo mi sie znalezc gatunku. :)

      Usuń
    2. A miałam nadzieję, że podasz :)

      Usuń
  11. Och ci faceci...

    Motylek i dzieciaczki cudowne :) Nie wiem jak było naprawdę, ale na tych zdjęciach wyglądają na tak zgodnych ;) super, że udało Ci się uchwycić te momenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no wiesz, jak sie tluka i odpychaja, to nie robie im zdjec tylko ich rozdzielam... ;) Chociaz czasem mysle, ze powinnam pstryknac im foty jak rycza i wstawic je tu jako "prawdziwe oblicza Potworow". ;)

      Usuń
  12. Slodziaki masz w domu. Niesamowite, jak dzieci mozna latwo zajac wlupia miska z woda. Mozna sie wtedy zajac swoimi sprawami dopuki z miski nie zostawie wychlapana ostatnia kropla wody hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, moich nie da sie niestety zostawic bo po okolo 30s okazuje sie, ze "ta strona miski jest lepsza", albo "ty wkladasz rece na moja czesc wody", itd. Rodzenstwo i ich wieczne konflikty! ;)

      Usuń