piątek, 30 maja 2014

O 3-letniej Bi, czyli dziecko dwujezyczne mi rosnie

Na poczatek spojrzcie na nowy suwaczek Bi. "Jagodka" wzbudza we mnie nostalgie, za kazdym razem jak to czytam wzdycham z usmiechem. Tak M. ochrzcil Bi kiedy jeszcze nosilam ja pod sercem i nie mielismy wybranego imienia. Przezwisko to tak w nas "wsiaklo", ze mamy nagrany filmik gdzie Bi ma jakies 3 miesiace, a my nadal wolamy do niej: Jagodka, Jagusia... Ach, wspomnienia...

W polowie miesiaca mielismy bilans u lekarza. Mialam cos o tym skrobnac, ale przy okazji dodam spostrzezenia na temat mojej trzylatki.

Bi mierzy 97.8 cm. Prawie metr, wow! Wzrost ma w gornych rejestrach siatki centylowej, wiec rosnie mi wysoka panienka.

Waga: 16.6 kg, a wiec tez "konkretna". Tu mnie lekarka troche zmartwila, bo Bi przytyla od ostatniego bilansu 3 kg i stwierdzila (lekarka, nie Bi), ze to sporo jak na trzyletnie dziecko. Ale czy napewno 3 kg w ROK (bo ostatni bilans byl po drugich urodzinach) to tak duzo? Tym bardziej, ze pediatra przyznala, ze gdyby to bylo 2-2.5 kg to jeszcze byloby ok? Bi jest na 86 centylu (BMI), wiec nie wybiega poza skale... Poza tym to taki niejadek, ze nie wiem skad ona w ogole czerpie tyle kalorii... Pediatra zasugerowala, ze powinnismy zapewniac jej jak najwiecej ruchu, ale to jest przeciez dziecko, ktore nawet siedzac kreci dupka... Ech... coz, nie bede o tym teraz myslec, pomysle o tym jutro... ;)

Poza tym to byla pierwsza od urodzenia Bi wizyta u lekarza, kiedy Mala Dama wspolpracowala i nie protestowala (no prawie). Jeszcze miesiac temu, kiedy bylysmy z wysypka, Bi odsuwala stetoskop i odmowila otworzenia buzi. Tym razem dala sie pieknie przebadac. Zawstydzila sie tylko kilka razy, np. kiedy pani doktor poprosila o glebokie oddechy, Bi przytulila sie do mnie i wyszeptala niesmiale "Nieeee...". Lekarka ma jednak na to swoje sposoby i poprosila, zeby Bi dmuchala na chusteczke, a to juz okazalo sie frajda. Wyglada ogolnie, ze Bi przeszla z etapu darcia podczas badan lekarskich, do skrajnej niesmialosci. Odmowila pokazania na obrazku, ktory traktor jest niebieski oraz proby staniecia na jednej nodze. Ale podskoczyla chetnie. :) Dobrze, ze sama z siebie zaczela nucic angielska piosenke, przynajmniej nie wyszlam na matke kompletnie zaniedbujaca rozwoj dziecka... ;)

Niestety, poraz kolejny uslyszalam, ze czas zaczac chodzic z Bi do dentysty... Nic zlego sie narazie z jej zabkami nie dzieje, ale dobrze ja przyzwyczaic do rutynowych wizyt. Nic tylko trzeba szukac jakiegos fajnego, przyjaznego dzieciom gabinetu... Poniewaz Bi tym razem grzecznie otworzyla buzie dla pani doktor, poczulam lekka nadzieje, ze wizyta u dentysty jest w ogole mozliwa...

To tyle o lekarzach. A jaka jest Bi poza tym? Kazdy kto czyta mnie jakis czas, wie ze przede wszystkim charakterna! Niby bunt dwulatka powinien byc fiuuu! za nami, ale jakos nie odnotowalam spadku atakow zlosci. Roznica jedynie taka, ze kiedys Bi po prostu sie wydzierala, teraz zas drze sie bardziej artykulowanie. Kiedys musielismy sie domyslac o co jej chodzi, teraz (zazwyczaj) nam to dokladnie wykrzyczy, co nie zmienia faktu, ze ryk jest o rzeczy, ktorych absolutnie nie moze dostac badz zmienic. Bi bowiem jest mistrzynia grania na nerwach i testowania limitow. Ona nas po prostu non stop testuje, na ile jej tym razem pozwolimy. Tak bylo z opisanym przeze mnie niedawno lizaniem kamykow i tak jest ze wszystkim...

Hitem ostatnich dni sa awantury o Peppe. Od jakiegos czasu Bi namietnie pokochala Swinke i teraz ciagle domaga sie jej w telewizji. Sek w tym, ze pozwalam jej ogladac tylko jeden kanal z kreskowkami, a Peppe puszczaja raptem dwa razy dziennie. Ale jak przetlumaczyc trzylatce, ze rodzice nie kontroluja programu telewizyjnego? No wlasnie... Bi ryczy, smarka, wrzeszczy, a ja jestem zmuszona po prostu wzruszyc ramionami i wyjsc z pokoju, coz innego mi pozostalo?

Robi sie z niej tez cwaniara. Podczas ostatniej choroby oczywiscie tulilam i dopieszczalam to moje dziecie, ciagle powtarzajac "moja ty biedna, taka jestes chorutka". Zebym to ja wiedziala, ze matczyna troska obroci sie przeciwko mnie! Od czasu choroby minal juz ponad tydzien, a za kazdym razem kiedy prosze Bi, zeby pozbierala rozwalone po calym pokoju zabawki, przyniosla cos albo rozebrala/ubrala sie, slysze "Ja nie, ja cholutka!". A sprobuj powiedziec, ze o chorobie to ona dawno zapomniala. Oburzenie siega zenitu i na caly dom rozlega sie "Bibi cholutka, ja kaszelek, ja katalek", polaczone z udawanym kaszlem i kichaniem. Jeszcze troche i zacznie mi symulowac goraczke wkladajac termometr do herbaty! ;)

Poza tym od jakiegos czasu Bi, prawdopodobnie pod wplywem zazdrosci o mlodszego brata, przestala dazyc do samodzielnosci. Wrecz przeciwnie, nagle okazuje sie, ze moje trzyletnie dziecko "nie umie" samo zjesc, ubrac/rozebrac sie czy zejsc po schodach... Na wszystko slysze "Ja nie lade" (nie dam rady). Oprocz zapinania zamka blyskawicznego w bluzach lub kurtkach. To jest jej wielka pasja i usiluje zapinac nie tylko wlasna bluze, ale brata, mamy oraz tatusia.

Ciezko juz teraz pisac o rozwoju mowy Bi, bo ona mowi praktycznie wszystko. Czasem sama sie zastanawiam skad zna poszczegolne slowa. Fakt, ze wymowe nadal ma kiepska i czasem nawet ja, jej wlasna rodzicielka, nie wiem o co jej chodzi, albo cudem domyslam sie z kontekstu (i szkoda, ze bez polskich liter ciezko jest oddac trzyletnie seplenienie). Ale dogadac sie juz mozna. Jak np. ostatnio, kiedy Bi miala problem, zeby wybrac sobie filmik na YouTube'ie:

"To dol zlob. Tak dol" pokazujac paluchem w kierunku podlogi, na wypadek gdybym nie wiedziala o co chodzi.

Poslusznie przesuwam ekran komputera. Jezdze kursorem to w gore, to na dol, a Bi mruczy pod nosem:

"To nie, nieee, nie to...".

W koncu zniechecona mruczy "Siama nie wiem co ciem".

Dokladnie coreczko i tyczy sie to nie tylko filmikow w kompie! ;)


Mialysmy tez ostatnio pogadanke na temat swiatel drogowych. Kiedy stanelam na czerwonym, Bi oznajmila:

"Mama lubi PINK!"

Na co zasmialam sie, ze wcale nie lubie, bo to oznacza, ze musze sie zatrzymac. A poza tym to nie PINK, tylko RED - czerwone. A mama lubi zielone, bo wtedy moze jechac.

"Aaaa, lone [zielone] mama lubi?" dopytuje sie jeszcze na wszelki wypadek moje dziecko. :)


Poza tym pojawiaja nam sie, nieudolne narazie, proby odmiany czasownikow i rzeczownikow. I tak, Bi dumna, ze sama zapalila swiatlo, oznajmia:

"Ja lacilam [wlaczylam]. Ja umiem lacilac." :)


A kiedy podzielila sie z rodzina ciasteczkami, wymienia:

"Dalam mamusi. Dalam Kokusi. Tatusi dalam."


Bylo jeszcze:

"Ja boilam dziedzia [balam sie niedzwiedzia]." Tak, tematyka niedzwiadkowa nadal jest u nas na tapecie. ;)


Dwa wyrazy, z ktorych ostatnio sie usmialam:

satotot - samolot

ba babaf - plac zabaw (tu troche sie naglowilam zanim zgadlam o co jej chodzi)


A teraz, zgodznie z tytulem, pare slow o dwujezycznosci mojej Malej Damy. Jakis czas temu Kasia z bloga "Nie Pozniej Tylko Teraz" pytala o to w komentarzu.

Mimo naszych wysilkow, zeby dzieci mowily jak najwiecej (albo najlepiej wylacznie) po polsku zanim pojda do szkoly, mimo ze mowimy w jezyku ojczystym w domu i mimo ze Pani Marysia (opiekunka) tez jest Polka, Bi lapie coraz wiecej angielskich slowek i zwrotow od dzieci u opiekunki. Wlasciwie co kilka dni przynosi nowe slowko. Nie da sie tez ukryc, ze angielski jest znacznie latwiejszy w wymowie, a ze Bi ma z tym problem, widze ze jest on dla niej jezykiem "wyboru".

W tej chwili umie liczyc do 10 po polsku, a po angielsku dociaga do 20! Oczywiscie cyfry jej sie jeszcze troche myla, nagminne jest zaczynanie liczenia od "dwa" i przeskakiwanie cyfr, np. kiedy Bi dostaje dwa winogrona to jakims cudem dolicza sie pieciu. Czasem liczac przeskakuje sobie z polskiego na angielski nawet nie mylac cyfr, np. "One, two, czy [trzy], teri [cztery], five, six, itd., a czasem skacze swobodnie po numerach mieszajac oba jezyki. :)

Kolory niestety zna praktycznie wylacznie po angielsku, pomimo mojego upartego powtarzania wszystkiego w obu jezykach. Chce bowiem, zeby nauczyla sie rozrozniac kolory, a to nadal jej sie myli, ale chce tez, zeby zaczela uzywac polskich odpowiednikow. Do znudzenia powtarzam wiec: "Prosze, niebieski klocek. Blue - NIE-BIES-KI" Tyle, ze znowu klania sie latwosc wymowy i taki np. zolty, zawsze przegra z yellow. Albo czerwony - o ile latwiej jest powiedziec RED! Trudny ten jezyk ojczysty...

Oprocz kolorow i cyfr, Bi ma ogolnie caly angielski repertuar. "Come on" i "go away" mowi juz od dawna. Tak samo "bye-bye" czy "hi".

Zwroty grzecznosciowe do niedawna mowila po polsku, ale ostatnio trzeba sie nagimnastykowac, bo woli uzywac wersji angielskich. Jak np. kiedy wiercac sie niechcacy uderzyla mnie lokciem prosto w twarz. Mowie zla: "Bi, walnelas mnie centralnie w szczeke, musisz sie tak krecic?" Na to Bi skruszona:

"Ups, sioli [sorry] mama, sioli!".

Kiedy ma napad pod tytulem jestem-malutka-i-nie-zejde-sama-po-schodach, krzyczy "My hand!" albo "Help!".

Potrafi pieknie wymowic "thank you", ale juz z prostym "thanks" ma problem. Wymawia go "thanck", z wyraznym C-K na koncu, co wg. mnie jest trudniejsze, ale jak widac nie dla Bi. :)

Kiedy widzi wystawiony w swoja strone aparat, krzyczy "Cheese!" i szczerzy sie do zdjecia.

Ulepila "loda" z ciastoliny i dumnie pokazala twierdzac, ze to "aj-skim" ("r" gdzies jej sie zapodzialo).

Ciagnela ostatnio smycz Mai z okrzykiem "Push!" i nie moglam jej przetlumaczyc, ze tu akurat powinno byc "pull". A tak w ogole to niech sprobuje powiedziec "ciagnij!". Tiaaa, cholerna polska wymowa...

Pojawilo sie tez pierwsze spolszczenie angielskiego slowa. Z jakiegos powodu nazwanie Bi "baby" to obraza majestatu. No pewnie, ona jest w koncu prawie dorosla... ;) W kazdym razie, kiedy jest zla na kogokolwiek, pokazuje na winowajce paluchem i krzyczy "Ty bejbus!". Wszyscy jestesmy bejbusiami kiedy podpadniemy. :)

Spiewa piosenki polskie i angielskie. Z polskich zna "Kolko graniaste", "Stary niedzwiedz", "Wlazl kotek na plotek" i mnostwo pojedynczych zwrotek przypadkowych piosenek. Z angielskich spiewa ciagle "Twinkle twinkle little star", "Alphabet song", "The wheels on the bus" i "Itsy bitsy spider".
Najsmieszniej wychodzi jej jednak stare dobre "Panie Janie". Jak wiadomo jest to piosenka, ktora ma swoja wersje w wiekszosci jezykow swiata". Wersja Bi brzmi tak:

"Are you sleeping, are you sleeping,
brother John, brother John,
syskie dzony bija, syskie dzony bija,
bim bam bom, bim bam bom!"

Polowa po angielsku, polowa po polsku! :)


Potworek Starszy jest tez bardzo zainteresowany pracami plastycznymi. Mila odmiana po dluuugich miesiacach, kiedy przynosila kredki albo ciastoline i domagala sie, zebym to ja cos rysowala/lepila. Sama nie chciala nawet sprobowac. Teraz juz samodzielnie zasiada przy stole zaopatrzona w pudelko kredek lub flamastrow, albo ukochana paczke ciastoliny. I kombinuje. Nie ma juz bazgrolow, chociaz do ludzkich postaci jej rysunkom tez daleko. A z ciastoliny lepi wiecej niz tylko rozgniecione kulki. Zreszta same zobaczcie:




Wiem, do sztuki nowoczesnej to jeszcze temu troche brakuje, ale i tak jestem niesamowicie dumna z mojego dziecka. Szczegolnie, ze ona to zwyczajnie lubi. Moja krew! Ja tez moglam godzinami rysowac/kolorowac/wycinac/lepic. Skoro Bi fizycznie kompletnie nie jest do mnie podobna, to niech chociaz ma moje zainteresowania... Jeszcze jak kiedys bedzie lubila czytac ksiazki to w ogole spuchne z dumy niczym balonik. ;)

35 komentarzy:

  1. Sliczna dziewczynka, i jeszcze będzie mowiła dwoma językami....ja mam dorosłe dzieci ( 15 i 20 lat), jestem w Anglii 7 lat, i moje dzieci mowia juz biegle dwoma językami...coz , mlode umysły.....a jakie Twoja coreczka ma pełne imię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze bedzie mowila. Boje sie, ze jak pojdzie do szkoly to zupelnie zbuntuje sie przeciwko jez. polskiemu... Znam wiele takich rodzin niestety...
      Twoje dzieciaki mlodo wyjechaly, nic dziwnego, ze posluguja sie biegle oboma jezykami. Gorzej z nami - starymi... ;)
      A co do imienia, w jednym z ponizszych komentarzy zostalo odgadniete. ;)

      Usuń
  2. Boże jakie to jest śliczne dziecko <3
    I do tego jeszcze inteligentne :D Musi epicko wyglądać jak tak symuluje xD
    Bardzo, ale to BARDZO podoba mi się imię Bi i gdybym miała córkę, to to imię bym rozważała
    A dlaczego w końcu nie stanęło na Jagodzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Ciociu Noelko w imieniu Bi! A co do "yntelygencji" to sie okaze za pare lat. ;)
      Jagody wlasciwie nawet nie rozwazalismy. To bylo tylko pieszczotliwe przezwisko dla fasolki w brzuszku. Poza tym "tubylcy" w zyciu nie wymowiliby tego imienia poprawnie. :)

      Usuń
  3. Jeeejusiu jaka ona jest śliczna... naprawdę dawno nie widziałam tak ładnego dziecka (wybaczcie mi matki z mej rodziny i inne znajome).
    Oj bałabym się iść do tej Waszej lekarki z moim Młodym. On już waży co najmniej 13 kg i mierzy sporo nie wiem czy nie ok 90 cm ...a ma dopiero rok. Ja się tym nie przejmuje je tyle i potrzebuje i biega też:)
    Czekam z niecierpliwością na takie właśnie słówka, na udawanie chorób itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje! Jesli chodzi o urode, to rzeczywiscie sie "udala". Gorzej z charakterkiem, ale co zrobic, nie mozna miec wszystkiego... ;)
      Nasza lekarka cos ostatnio ma chyba akcje przeciwko otylosci dzieciecej. Bo jak moje maluchy byly niemowlakami okraglymi jak pileczki, to zawsze mowila, ze wszystko w porzadku. :) A ostatnio przy kazdej wizycie cos tam napomyka o ich wadze, a nie maja przeciez nadwagi...
      Haha, ja tez tak czekalam na pierwsze dialogi, a teraz czasem wzdycham do Nika, ze z nim jest tak fajnie i prosto - co matka ubierze to dobrze, gdzie matka wezmie to ok, a jak nawet sa protesty to lapie go pod pache i i tak pojde z nim w wybranym kierunku. Jak ostatnio co ranek walcze z Bi, bo ona chce bluzke na ramiaczkach, nie chce skarpetek, nie zapnie bluzy i nie wsiadzie do auta, to tesknie za tymi czasami kiedy nie miala az tak wlasnego zdania. :)

      Usuń
  4. Śliczna perełka i to dopiero poczatek ćwiczenia charakterku,ale jak już się wyrobi będziesz wiedziała naczym stoisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zobaczymy kto tu kogo wycwiczy, bo Bi moglaby z powodzeniem stanac w szranki z oslem, taka jest uparta! :)

      Usuń
  5. No i co ja mam napisac??? znowu sie powtarzac?? Ty juz wiesz!! :)
    A z ta dwujezykowoscia czesciowo przyjdzie samo- moje dzieci mowia w sumie 100% po niemiecku ale biernie rozumieja wszystko po polsku.
    Mloda w dziecinstwie nie chciala mowic po polsku- teraz na urlopie w Polsce radzi sobie bardzo dobrze, malo tego w pracy gdy ma polskich pacjentow tez sie dogada i nawet w Turcji pracujac jako Animatorka wielkorotnie byla lacznikiem miedzy Turkami a polskimi urlopowiczami. Mlody zas nigdy nie byl uczony polskiego ale umie i nawet czasami sie tym popisuje :)
    A tak na marginesie- moze mnie ktos "zlinczuje" ;) w domu mowimy w 80 procentach po...niemiecku- wiec luzik bluesik- bedzie dobrze :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cie nie zlinczuje, bo wiem jak to jest. Znam wiele polskich rodzin, ktore kiedy dzieci poszly do szkol, zaczely mowic w domu po angielsku, zeby bylo im latwiej. My narazie mamy ambitne plany, zeby w domu uzywac tylko polskiego, wyslac dzieci do sobotniej polskiej szkoly, itd. Ale co wyjdzie "w praniu" zobaczymy. Jak zacznie sie pomaganie w lekcjach, moze sie okazac, ze latwiej bedzie im cos wytlumaczyc po angielsku, zeby szybciej pojely. Moj maz mowi po angielsku hmm... komunikatywnie, hehe, wiec jemu przejscie na drugi jezyk raczej nie grozi. Ale ja mowie biegle, wiec moze sie okazac, ze zwroce sie raz i drugi do dzieci w "ich", jak by nie bylo, jezyku i potem juz pojdzie z gorki. :)

      Usuń
  6. Jaka ona śliczna!! :)
    Z przyjemnością czytałam o tym co Bi mówi i w jaki sposób, chyba bym chciała by synal już zaczął coś więcej nie "nie, tak, tu tam" :/
    A centylami to się nie przejmuj, bo to jest jakaś dziwna statystyka, a przecież każde dziecko jest inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie bardzo centylami nie przejmuje, ale nasza pani pediatra najwyrazniej tak... :/
      Z jednej strony czekam az Niko zacznie tez cos mowic, a z drugiej, kiedy codziennie zaliczam kilka "klotni" z corka, ktora umysli sobie, ze bedzie chodzic na boso, albo nie pozwoli zaczesac wlosow, to ciesze sie, ze synek poki co nie wyraza jeszcze wlasnego zdania. :)

      Usuń
  7. Moje dzieci -przynajmniej to starsz mowi w 3 jezykach- w przedszkolu bardzo szybko nauczylo sie niemieckiego i czesto mi odpowiada po niemiecku wiec jesli mi cos odpowie to ja to samo powtarzam po polsku... po jakims czasie maly przeskakuje na polski...
    Jesli chodzi o wage to moja corcia od okolo 6 miesiaca wazyla okolo 12 kilo- przez cale 6 miesiecy karmilam ja tylko piersia- i moja lekarka uwazala ze dziecko diety potrzebuje bo jest za grube... doslownie zwatpilam. teraz mala ma 2,5 i ciagla wazy 12 kilo...jje bardzo duzo...
    Syn jako 4 latek z powodu stresu w przeszkolu schudl i mimo ze mial niedowage to lekarka mowila ze to normalne...po prawie 2 miesiecznych wakacjach w Polsce dziecko przytylo okolo 3 kilo - lekarka powiedziala ze to tez normalne... i wez tu zrozum cokolwiek.
    Pomiedzy moimi dziecmi jest 2,5 roku roznicy i ostatnio bardzo ladnie potrafia sie bawic- jedyne co mnie wkurza to ze syn nasladuje swoja mlodsza siostre- we wszystkim- od rana do wieczora- mala chce cos zjesc syn takze, mala wstaje od stolu syn takze, jeden chce siku -nagle chca oboje i klotnia o toalete i wycie...i tak moje kochane urwisy umilaja swojej mami-tak mnie ostatni nazywaja- wole dni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze u nas jest to samo? Trzyletnia Bi nasladuje swojego 1.5 rocznego brata. Czasem rece opadaja. ;)
      No tak, czasem nawet lekarze nie wiedza jak odczytywac wage dziecka... Moje maluchy w okresie niemowlectwa byly bardzo okragle, do tego stopnia, ze w przypadku Nika mialam wrazenie, ze to krepuje jego ruchy. Ale oboje byli karmieni piersia i lekarka nie widziala problemu. Bi miala okres kiedy zaczela chodzic, ze w 3 miesiace zamiast przybrac na wadze, to minimalnie schudla - i lekarka wyslala nas na badania krwi, zeby sprawdzic, czy wszystko ok. Teraz wg. niej oboje waza troche za duzo. Nie dogodzisz... ;)
      Mam nadzieje, ze moje Potworki beda chociaz w minimalnym stopniu mowic po polsku, ale to okaze sie za pare lat. Najwieksza proba czeka nas jak pojda do szkoly.

      Usuń
  8. No właśnie- ja też chcę wiedzieć, jak brzmi pełne imię Bi. A wiesz, że Jagódka bardzo mi się podobało? Za to Marcinowi już trochę mniej :) Faktycznie, jak na 3latkę, Bi mówi dużo, dużo mniej niż Eliza w Jej wieku, ale raz, że mowa to też cecha indywidualna, a dwa-może to, że jednak są te dwa języki wokół Niej, nie ułatwia Jej rozkręcania się na dobre. Grunt, że w ogóle mówi, i pewnie lada moment Cię zagada :)
    Wiesz, ja miałam długo problemy z niedowagą u Elizy, także nie moje klimaty te 3kg na plusie w rok :)

    Już to pisałam, ale Ona jest śliczna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetka zgadla. ;)
      Nam imie Jagoda wlasciwie sie nie podobalo, poza tym "tubylcy" w zyciu by go poprawnie nie wymowili. Ale na ksywke maluszka w brzuszku sie przyjelo. :)
      Te klimaty tez nie bardzo moje, bo ja cale dziecinstwo mialam lekka niedowage. Ze zdjec malzonka widze, ze on tez byl chudy jak patyk, wiec naprawde nie wiem po kim te nasze potomstwo tak dobrze wyglada... :)
      No Bi erudyta to raczej nie zostanie. :) Chociaz kto ja tam wie. Narazie trudno powiedziec czy mowi malo jak na swoj wiek bo otoczona jest dwoma jezykami, czy po prostu taka jej "uroda". Mam jednak podstawy sadzic, ze ma to w genach, bo i Niko nie garnie sie do gadania (ale on tez ma stycznosc z dwoma jezykami) i moja siostrzenica (mieszkajaca w Polsce) zaczela mowic dopiero po ukonczeniu 2 lat. A problem jezykowe Bi nie przeszkadzaja jej juz sie ze mna wyklocac i pyskowac. ;)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziekuje w imieniu tej mojej pannicy! :)

      Usuń
  10. Agatko, wydaje mi się, że jak na dziecko dwujęzyczne Bi mówi naprawdę sporo! To normalne, że przemyca angielski i wybiera łatwiejsze wersje językowe :) Może też mylić języki. To wszystko się z czasem unormuje i będziesz miała córeczkę płynnie mówiącą w obydwóch językach :) Ważne byście Wy mówili do niej głównie, a najlepiej tylko po polsku, bo angielski i tak ją otacza - właśnie wśród innych dzieci, w telewizji, itd. A na razie zapisuj skrupulatnie takie perełki typu Panie Janie i bejbuś, bo kiedyś będziecie z tego boki zrywać :) Kreatywność dziecka nie zna granic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie mowimy wylacznie po polsku w domu. Mysle, ze to ma szanse dopiero sie zmienic jak Bi pojdzie do szkoly. Obawiam sie, ze przy pomocy w lekcjach moze byc latwiej wytlumaczyc jej cos po angielsku. No, ale czas pokaze, na szczescie nie musze sie o to martwic jeszcze pare lat. :)
      Ciesze sie, ze mam bloga gdzie moge zapisywac takie dialogi. W albumie dziecka jednak nie ma tyle miejsca. :)

      Usuń
    2. Nie martw się, angielski w domu od święta jej nie zaszkodzi. Jeżeli w domu mówicie wyłącznie po polsku to Bi w końcu załapie język, nie ma wyjścia. Dzieci dwujęzyczne uczą się języka nawet od jednego rodzica, a Bi ma nawet dwóch mówiących po polsku. Na razie jeszcze jest malutka, pewnie jeszcze niezbyt rozróżnia polski i angielski. Dzieci dwujęzyczne zaczynają w ogóle mówić znacznie później, Bi i tak świetnie daje sobie radę. Trzeba być cierpliwym, bo efekty są naprawdę do pozazdroszczenia - dwa języki ojczyste. W naszej rodzinie funkcjonują aż trzy i jestem ogromnie ciekawa jak poradzi sobie z tym nasza córeczka :D

      A imię dla Bi wybraliście cudowne - strasznie mi się podoba i baaaardzo do niej pasuje :)

      Usuń
  11. Wiesz Agatko w zeszłym roku była u mnie Kolezanka , która na stałe mieszka we Włoszech . Przyjechała z 4-letnią Córeczką . Jula jest dwujęzyczna , chociaż Mąż Koleżanki jest Włochem , więc po polsku mówi tylko Lucy -Kolezanka . Dla mnie najbardziej niesamowite było to , że Julcia do Mamy zwracała sie po włosku po czym odwracała główkę do mnie i przechodziła na polski . Automatycznie ! Rozumiała , ze po włosku Jej nie zrozumiem 😀

    I zgadzam się z przedmówczyniami -Bi jest anielsko śliczną dziewczynką !
    Dobrze , że to ogrodzenie " się robi " . Moze się okazać , że będzie chronić nie tylko przed niedźwiedziami ...
    Bianka ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiony - zatopiony! ;)
      Mala Jula musi byc niesamowita dziewczynka! Wiekszosc dwujezycznych dzieci, ktore tu poznalam, jednak zwraca sie do wszystkich po angielsku, oczekujac, ze kazdy je zrozumie. Tylko niektore widzac, ze osoba z ktora rozmawiaja woli polski, przechodza na ten jezyk. Jak to bedzie z moimi to czas pokaze, ale z racji, ze cala dalsza rodzine maja w Polsce, planuje naprawde zawalczyc o to, zeby nie tylko rozumieli, ale tez mowili po polsku (jesli pojda do polskiej szkoly naucza sie tez pisac i czytac, ale na tym az tak strasznie mi nie zalezy). Nie mowiac juz o tym, ze kazdy dodatkowy jezyk to pozyteczna znajomosc...

      Usuń
  12. Przeslodka jest. Widze, ze u Was temat nauki jezyka pl. tez na tapecie. U nas niestety JJ ma w swoim otoczeniu przewage anglikow i jestem jedyna polka ktora ma wplyw na jego rozwoj w tym kierunku. Widac, ze latwiej przychodzi mu mowienie po angielsku,ale i tak nagminnie staram sie uczyc go polskich piosenek, slowek i wierszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje! :)
      My mamy troche latwiej, bo oboje z mezem jestesmy Polakami, a na opiekunke wybralismy rowniez Polke. Ale jak widac po Bi, dzieci otoczone angielskim lapia go mimochodem, z telewizji, otoczenia oraz od innych dzieci. :)
      Nam bardzo zalezy zeby dzieci mowily po polsku, poniewaz cale kuzynostwo maja w Polsce, tutaj nie mamy praktycznie rodziny. Z racji odleglosci, odwiedzani jestesmy (lub sami latamy w odwiedziny) tylko raz na kilka lat, ale mimo wszystko chcialabym zeby umieli sie swobodnie porozumiec z rodzina, kiedy juz dojdzie do spotkania. :)
      Narazie plan mamy, zeby wyslac ich do sobotniej polskiej szkoly, ale moze to kolidowac z innymi zajeciami, wiec zobaczymy jak to bedzie...

      Usuń
  13. Zapraszam Cię na forum www.forumkawaja.pl znajdziesz tam wątki mam, miło jak zaczniesz się udzielać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ona wysoka, moja o pół roku młodsza a aż 10 cm niższa, a wy też tacy wysocy?
    Naprawdę poważnie podchodzą u Was do tych wszystkich badań, ja też ostatnio pomyślałam o dentyście, ale skoro sama chodzę do niego jak mi się przypomni czyli średnio co 5-6 lat, to jak mam wymagać u dziecka regularnych wizyt?
    Trochę mnie zaskoczyłaś z językiem, bo myślałam że wykorzystacie swoje umiejętności językowe i od początku będziecie mówić dwujęzycznie, aby dzieciaki łapały już od małego. Ale jak widać i bez tego nie da się ich uchronić przed nauką drugiego języka, zwłaszcza że fakt, rodzimy jest niesamowicie trudny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj maz od przyjazdu do Stanow pracuje ciagle w polskich firmach, wiec angielski u niego "lekko" kuleje. A ja, chociaz mowie biegle, mimo wszystko odkrylam, ze mowienie do Bi po angielsku jest jakies takie "nienaturalne", a powtarzanie wszystkiego w dwoch jezykach zwyczajnie niewygodne. :) A potem stwierdzilam, ze jak dzieciaki pojda do szkoly, to w ciagu kilku miesiecy beda mowily lepiej po angielsku niz po polsku i postanowilam zawalczyc jednak o znajomosc naszego jezyka ojczystego. :) A tu niespodzianka, bo angielski sam sie cichcem wslizguje do rozmow. ;)
      Jesli chodzi o dentyste, to "tubylcy" sa bardzo przewrazliwieni na tym punkcie. ;) Uwazam jednak, ze to dobrze. Sama mam szczeke ostro poreperowana, wiec chcialabym oszczedzic tego dzieciom. Tutaj woda miejska jest fluorowana, a dzieciom tez fluoruje sie mleczne zabki, a potem stale. Mam w pracy kilkoro osob, ktore twierdza, ze w zyciu nie mialy zadnego ubytku. Ostatnio facet (po 30-stce) pytal czy leczenie zeba boli, bo mial miec pierwszy raz w zyciu borowanego. :)))))
      Ja jak na kobiete to jestem chyba z tych wyzszych, ale nie jakos zawrotnie - mam 168 cm. Ale moj malzonek, jak na faceta to jest dosc niski - 170 cm. Bi poszla chyba w moja rodzine, moj tata ma ponad 180 cm. Ale to i tak moze sie zmienic w okresie dojrzewania i Bi moze zostac w tyle i byc raczej niska. Zobaczymy. :)

      Usuń
    2. No fakt, takie powtarzanie fajne nie jest. Pewnie to bardziej naturalnie wychodzi jak język obcy jest ojczystym jednej z osób.
      A co do wzrostu to ja mam 165 cm, a Krzysiek ok 175, więc praktycznie jesteśmy równi :) Tylko u mnie dziadki jedne i drugie też w tych okolicach wzrostowych. Ciekawe jak to będzie z Bi ;)

      Usuń
  15. Jejku jaki dluugi post. Nie wiem od czego zaczac... jesli chodzi o bilans - to mnie lekarze zawsze alarmuja czy aby na pewno chlopcy zdrowo sie odzywiaja I maja duzo ruchu. Tak... to nie moja wina, ze gdzies od 3 miesiaca zycia sa na granicy siatki centylowej. Duzi sa I tyle. Jesli chodzi o Peppe to Starszak ja uwielbia, a Mlodszy juz nie.
    No I na koniec jezyk. Starszak oprocz slow : mama oraz tu nie mowi po polsku nic. Angielski jest zdecydowanie latwiejszym jezykiem . Pozdrawiam I bede wpadac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w moich skromnych progach! ;)

      Niestety, moje posty zazwyczaj do krotkich nie naleza. Gadula ze mnie i tyle! ;)
      Moje maluchy jako niemowleta - to samo, Nik to prawie "wyskakiwal" poza siatke centylowa. Ale wtedy pediatra twierdzila, ze wszystko w porzadku. A teraz, kiedy juz niemowlakami nie sa, nagle ich waga stanowi problem... :/ Mysle, ze to przez to, ze taki jest tu odsetek otylych dzieci...
      Bi juz niestety nawet teraz, kiedy jej slownictwo jest mocno ograniczone, "wybiera" sobie angielski. Czasem sie martwie na zapas, ze czeka nas ostra walka o ten polski... Ale to sie okaze za pare latek...

      Usuń
  16. hej codziennie zaglądam do Twojego bloga, jest naprawdę super- życie bez owijania w bawełnę, tak jak jest naprawdę :) mam tylko jedno pytanie, które strasznie mnie ciekawi już od błuższego czasu... jak właściwie Bi ma na imię, bo wydaje mi się, że Bi to chyba zdrobnienie? dobrze kombinuję? pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi! :)
      Bi to zdrobnienie, zgadza sie. Tajemnica imienia zostala rozszyfrowana powyzej. ;)

      Usuń
  17. Zdaje się,że tak krótko tutaj nie zaglądałam a Bi zdąrzyła tyle urosnąc!Ba..wyrosnąć na piękną i mądrą panienkę ;) Jest fantastyczna pod każdym względem :) Urocza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje!
      Ciesze sie, ze wrocilas i to w takich cudownych okolicznosciach! Teraz, kiedy Twoj blog znow jest otwarty mam sporo do nadrobienia, ale pomalu doczytam co sie u Ciebie dzialo przez ten czas, a widze, ze dzialo sie sporo! :)

      Usuń