wtorek, 22 października 2013

Uwaga: marudze!

Zreszta widze po znajomych blogach, ze nie tylko ja... Jakies przesilenie jesienne nas wszystkich dopada, czy jak? A ja wczoraj wzielam wolne z pracy, wiec przez 3 dni nie mialam nawet mozliwosci, zeby napisac, skomentowac, pocieszyc...

Mam dwa posty w roboczych, jeden tez zrzedzacy, ale chwilowo nie mam nastroju, zeby je konczyc. I sily, bo wypilam dzis (narazie) zaledwie jedna kawe. Napewno nie ostatnia...

Najmlodszego dopadlo jakies chorobsko... Wlasciwie wyglada to jak przeziebienie, ale niestety z goraczka i to wysoka. Wczoraj wieczorem doszla do 38.9 C... :( Od niedzieli ma zatkany nos, slychac ze nie moze oddychac, ale nic mu nie scieka... :/ W dodatku prawa gorna jedynka jest juz-juz, ale ciagle sie nie przebila. Buzia caly czas otwarta, plus pchajacy sie zabek, oznaczaja hektolitry sliny, co go przebiore, za chwilke bodziak znow mokry...

Wiadomo tez jakie mielismy ostatnie dwie nocki. Nie wiadomo? No to opisze. :)

W niedziele Niko budzil sie co godzine az do 23:30. Potem stanowczo odmowil odlozenia do lozeczka. Wtedy tez poraz pierwszy wydal mi sie podejrzanie cieply. Poniewaz zawodzil i jojczal, dalam mu dawke syropu przeciwgoraczkowego/ przeciwbolowego. Nie pomoglo, za to go rozbudzilo. Naprzemian ryczal i usilowal sie bawic moimi wlosami. Wszystko, byle by nie spac. I tak do 3:15. Wymordowany wreszcie usnal. Na szczescie mialam wolne, a Nik wymeczony nocnymi harcami spal do 8:30, wiec i reszta domownikow odespala.

Wczoraj w nocy znow zbudzil sie o magicznej godzinie 23:30 i nie mogac oddychac marudzil, swirowal, zasypial tylko na rekach w pozycji pionowej. Probowalam przysypiac razem z nim na kanapie, ale sie nie dalo. Caly czas bylam czujna, bo balam sie, ze sie ze mnie sturla. I wez tu przydrzemaj... :( Jakos wytrwalam do 2:00. M. wrocil do domu, a ja przekazalam mu tylko syna i walnelam sie do lozka, zeby zlapac chociaz te 2 godzinki snu. O 4:30 zbudzily mnie ryki Mlodego. Przejelam go z powrotem, zeby z kolei M. mogl sie przespac. Nawet po cycku, Nik domagal sie noszenia i kolysania. Wreszcie padl o 5:20. Przestawilam budzik na 6:10, zeby jeszcze choc chwilke sie kimnac. I znow wyladowalam w pracy z prawie polgodzinnym spoznieniem...

Najgorsze, ze nie mam pojecia skad Nik zlapal to przeziebienie. Oprocz niego wszyscy jestesmy zdrowi. Musial gdzies zmarznac, albo go przewialo. Pogode rzeczywiscie mamy troche zdradliwa. Niby cieple slonko, ale jak zawieje, to az dreszcze przechodza... Staram sie ubierac dzieciaki odpowiednio, ale widocznie zawiodlam... :(

No nic, wyzalilam sie. :) Poniewaz Niko od rana ciagle wyje, umowilam sie na 15 do lekarza. Niech go obejrzy, oslucha... Oby to bylo zwykle przeziebienie...

Ide po nastepna kawe...

16 komentarzy:

  1. No coz, typowo jesienny temat. Oby nie pojawial sie za czesto...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj kochana współczujemy, U nas jelitówka i też "fajnie"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pocieszam wirtualnie jak mogę :)
    A może ten katar i przeziębienie to wina tej wychodzącej jedynki? Bo przy wychodzących zębach to i odporność mniejsza....
    Trzymaj się dzielna kobieto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze. Ale wczoraj zlapalo Bi, wiec to chyba jednak jakis wirus...

      Usuń
  4. Joanna761-chora maruda22 października 2013 14:56

    Nawet nie wiesz jaka mi przyjemność sprawiałaś tym marudzeniem! Ja mam tak od dłuższego czasu. Moje dzieci też ciągle chorują ale są zdecydowanie starsze od twoich więc i choroby przechodzą łatwiej. Ale najgorsza w tym wszystkim jestem ja. Jestem chora od początku września i mam już wszystkiego dość. I nic mi się nie chce.
    Mam nadzieję że wpasowalam się idealnie w twój nastrój :-D
    Ściskam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspolczuje! Nie ma nic gorszego niz miec w domu szpital i samemu byc chorym w tym samym czasie! Zdrowka!

      Usuń
  5. Choroby łapie sie nawet od zdrowych ludzi którzy przenoszą zarazki, sami nie chorując.

    Zdrowiejcie, trzymajcie sie i bez nerw matka :)
    W sensie: pokurwuj ile się da i do przodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurwuje ile wlezie, chociaz staram sie to robic pod nosem, bo male echo tylko slucha i powtarza! ;)

      Usuń
  6. Zdrówka dla Nika! Trzymajcie się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy! Teraz zyczenia przydadza sie tez i Bi! :) Czy mnie cos lapie, juz sama nie wiem...

      Usuń
  7. zdrówka!
    ja tez ledwo zipię ciągle, dobrze ze Młoda wydobrzała chociaż...
    moze to swiństwo blogowo sie przenosi jakos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, kurcze, na kazdym blogu choruja rowno, moze cos w tym jest! :)

      Usuń