środa, 23 października 2013

Smarkasz ty, smarkam ja...

No i bylismy z malym na kontroli. Na ktora sam zainteresowany niemal nie dotarl, gdyz tatusiowi sie przysnelo i obudzil sie 10 minut przed umowiona wizyta! Dojechali z 10-minutowym spoznieniem (wole nie wiedziec jak M. jechal, raczej chyba frunal!) ale na szczescie lekarka nas przyjela.

Osluchowo Nik jest czysty, gardlo czyste, uszy czyste. Wyglada wiec na mocne przeziebienie i tyle... Mamy go obserowowac, gdyby doszedl jakis nowy symptom, goraczka skoczyla do 40 stopni, albo utrzymywala sie dluzej niz 5 dni, wtedy wrocic na kontrole... A poki co podniesc glowe do spania, nawilzac powietrze, do nawilzacza wlac troche olejkow eterycznych, psikac do noska sol fizjologiczna i odciagac. I czekac na poprawe...

Taaa... Poduszka pod glowe zostala odrzucona z glosnym wrzaskiem... Pod nogi lozeczka z jednej strony wsunelismy opasle tomiska...

Proba odciagniecia glutow (i tak nic nie wylecialo) skonczyla sie znow zaniesieniem niemal do omdlenia. Nie odciagam mu wiecej nosa, jak co splynie to wytre i juz... A i tak nic nie splywa, tylko go przytyka.

Poza tym Juniora wszystko wkurza. Przy wieczornej probie podania leku przeciwgoraczkowego, znow sie zaniosl. A zwykle ten syrop lubi! Tym razem wstrzymanie oddechu, potem "gulgotanie" syropem w gardle (bo cwaniak, jak czegos nie chce, to nie polyka, tylko trzyma w buzi). Jak w koncu udalo mi sie wdusic w niego cala dawke, to z tego wrzasku i napinania brzuszka zwymiotowal. I dawke szlag trafil, a nie ryzykowalam nastepnej, bo nie wiem ile zwrocil, a ile poszlo dalej. :( Za to mam wizje przyszlosci z tym malym agentem. Wiadomo, dzieci czesto choruja, ale wmusic w mojego gagatka lekarstwa, to bedzie niezla przeprawa...

O dziwo, jak juz udalo sie go uspic, to spal calkiem ladnie, obudzil sie "tylko" 3 razy i nie bylo problemu z ponownym uspieniem. Pisze "jak juz udalo sie uspic", bo jeczal ponad godzine na moich rekach, zanim zasnal na tyle mocno, ze dal sie odlozyc do lozeczka. W miedzy czasie pocwiczyl tez wrzaski, bo musialam go na chwile odlozyc do lozeczka, zeby polozyc Bi spac. Starsza byla zas w takim szoku, ze o ile zwykle domaga sie, zeby z nia posiedziec zanim zasnie, o tyle wczoraj sama oznajmila "mama Koko idz" (mama idz do Niko) i zasnela bez szemrania...

Zasnela bez szemrania, zeby obudzic sie o 3 nad ranem i najpierw szukac pluszowego pieska, a potem kubka z piciem... A potem przyjsc do naszej sypialni i domagac sie, zebysmy wstali, bo przeciez juz dzien... Kiedy stanowczo zaprotestowalismy, obrazila sie na nas, odrzucila zaproszenie do lozka rodzicow i wrocila do siebie. :)

Nie na dlugo. O 4 Nik obudzil sie na cyca, a Bi natychmiast wyskoczyla z lozka i zaczela sie domagac na rece. Koniecznie mamy. Kiedy wyjasnilam, ze ide nakarmic braciszka i zaraz przyjde, wgramolila sie na moje miejsce. Zeby chociaz zasnela! Ale nie, kiedy wrocilam do lozka, natychmiast zaczela mnie ciagnac do salonu. Po krotkim ryku, uciszaniu i tlumaczeniu, ze jest noc, Krolewna laskawie zgodzila sie spac, ale tylko z nami. Co dla nas oznacza praktycznie zero snu. Bi, choc najmniejsza,w niewyjasniony sposob potrzebuje w lozku najwiecej miejsca... :)

Juz nad ranem, kiedy Bi z nami spala, slyszalam, ze gra jej w nosie. To by wyjasnialo problemy ze snem. A po poludniu odebralam ja od opiekunki ze stanem podgoraczkowym i glutem po pas. Czy raczej rozmazanym po calych policzkach... :/

Od godziny i mnie podejrzanie kreci w nosie i swedzi w gardle... Lyknelam sobie prochy. Tak profilaktycznie. Wyglada na to, ze juz tradycyjnie, podzielimy sie rodzinnie wiruskiem. Hurra... :(

23 komentarze:

  1. Oj kiepsko z tym chorowaniem, to tak jak u nas-ja od września mam syndrom żłobkowy i rzadko bywam zdrowa, dobrze, że u Małej "tylko" katar :/
    Trzymajcie się!
    Z Bi to niezła agentka ;)
    A Nikowi nos trzeba czyścić żeby mu np. na uszka nie przeszło, bo wtedy będzie duuuzo gorzej :/

    Kararelka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, tylko jak to zrobic, zeby sie Charakternik nie zanosil??? Przy podawaniu lekarstw sie utancze, uspiewam i zazwyczaj jakos mu je wcisne. Ale na odciaganie to on ma "alergie" i w dodatku jakis 6 zmysl! Od razu wie, po co go biore! :)

      Usuń
  2. O losie! Cała rodzina osmarkana, to już prawie apokalipsa :-o

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku! Zdrówka dużo :)
    My podobnie tzn ja z synem zawsze się wirusami dzielimy niestety. I podobnie jak Nikuś syn nie lubi odciągania glutów, ani psikania solą morską :/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nik psikanie sola fizjologiczna jeszcze znosi, ale o odciaganiu mowy nie ma po prostu! To samo mialam z Bi i w ktoryms momencie zwyczajnie sie poddalam, po prostu scieram jej to, co wyleci. :/

      Usuń
  4. Was to jak coś łapie to rodzinnie :D
    Nikt nie może być "pokrzywdzony"
    Zdrówka dla WAS :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kupie razniej. ;)
      Albo fatalna odpornosc, czy raczej jej brak, jest dziedziczna...

      Usuń
  5. No weźcie przestańcie smarkać, bo nas wirtualnie zarazicie i przestanę Cię odwiedzać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze juz Stokrotka wysnula teze, ze chorobska przenosza sie internetem? To by wyjasnialo czemu na wszystkich blogach rzadza wirusy! :)

      Usuń
  6. U nas też szpital, więc doskonale Cię rozumiem. No nie ma nic gorszego niż chore dziecko. Zdrówka życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Gorsze od chorego dziecia w domu, jest tylko rownoczesne chorowanie rodzica...

      Usuń
  7. Nie znoszę tego okresu chorowania... Brrr!! Kochana zdrowiejcie i serdecznie współczuje, a te nocki to naprawdę macie zabójcze czasami. A jak się Nikowi ssa z katarem? Bo u nas ciężko było :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fatalnie. Co chwila sie odrywa, zeby zlapac oddech, zlosci i ryczy. :( W dodatku wczoraj w dzien wydawalo sie, ze mu troche lepiej, a na wieczor zaczal kichac i puscilo mu sie ciurkiem z nosa... :(

      Usuń
  8. Mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, bo za nami kolejna "wesola" nocka...

      Usuń
  9. Zdrowia i sil !
    U mnie synek wirusa zlapal wymiotowal cala noc ze srody ba czwartek, popuszczal w majtusie i boli go brzus. Wlasnie wymioty wrocily a bolacy brzus nadal jest:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, zdrowia i dla Was! Wyglada to na jelitowke, paskudztwo!

      Usuń
    2. Tak dokladnie. Teraz wzielo mnie eh:/

      Usuń