środa, 15 marca 2017

Misz masz ostatnich dni

Ostatnio pisalam w piatek, dzis jest sroda. Niby tylko 5 dni, a dzialo sie naprawde sporo...

Od czego by tu zaczac... Pewnie najlepiej po prostu od poczatku. ;)

Sobota
Kolejne zajecia na basenie Bi. Mlodej jak zwykle sie podobalo, chociaz wedlug mnie temperature wody maja zdecydowanie za chlodna. Mimo, ze w pomieszczeniu goraco jak w saunie, za kazdym razem kiedy musiala sie wynurzyc i usiasc na brzegu, Bi trzesla sie jak osika.
Poza tym, cos kiepsko trafilysmy z instruktorka. O ile inni zawsze sa o odpowiedniej godzinie, o tyle nasza ostatnio spoznila sie 15 minut (tlumaczyla, ze szef podal jej zla godzine), a tym razem nie zjawila sie zupelnie. Co prawda w ciagu kilku minut znalazlo sie zastepstwo, ale nie wrozy to zbyt dobrze na przyszlosc... :/
Kolejny tez raz, przekonalam sie, ze amerykanskie i polskie rodzicielstwo, to dwa rozne swiaty. Mimo zalozonego czepka, wlosy Bi byly zmoczone do polowy glowy. Po odsaczeniu ich recznikiem, przystapilam wiec do suszenia suszarka. Bi po chwili oczywiscie miala dosc i znudzona marudzila, ze innym dzieciom nikt wlosow nie suszy. I rzeczywiscie, pozostale mamy, wycieraly corkom wlosy jako tako recznikiem (a dziewczynki te plywaly w ogole bez czepkow, wiec wlosy mialy kompletnie przemoczone!), nakladaly czapke na glowe i wychodzily! :O A musicie wiedziec, ze na dworze mielismy istna Arktyke - -6 stopni i wichure! W Polsce takie cos byloby nie do pomyslenia... ;)

Przez ta Syberie, ktora nawiedzila nas w kolejny weekend pod rzad, znow narty przeszly nam kolo nosa. Bylo tak zimno, ze po porannym wyjsciu na basen, nikomu nie chcialo sie wysciubiac nawet nosa na zewnatrz. Nawet na zakupy w Polakowie, M. pojechal sam, a ja i Potworki, grzalismy dupki w domu. Potworki co prawda wcale nie byly z tego zadowolone, bo bardzo chcialy wyjsc pobawic sie w resztce sniegu, ktora zostala z piatku. :)

Niedziela
A w niedziele mielismy zmiane czasu, ktora zupelnie wybila nas z rytmu. Zaspalismy na poranna msze, wiec pojechalismy na pozniejsza - po angielsku. Jak na codzien posluguje sie angielskim plynnie i bez problemu, tak podczas mszy bardziej zgaduje sens niz dokladnie rozumiem. Za duzo staroswieckich i typowo "biblijnych" zwrotow. ;)
Po mszy szybkie zakupy, ale do domu i tak zajechalismy dopiero po poludniu. A ze na 16 jechalismy na przyjecie urodzinowe, to narty poraz kolejny sobie odpuscilismy. Chlip! :(

Przyjecie zas, przez ktore ominelo nas szusowanie, okazalo sie niemal kompletnym niewypalem. "Niemal", bo Potworki chyba bawily sie calkiem niezle. Zabawa zorganizowana zostala w sali gimnastycznej przeznaczonej dla dzieci do 6 lat, chociaz jak na moj gust, to powinno byc maksymalnie do lat 4.

(Ladnie, kolorowo, ale wszystko malutkie...)

W dodatku, ciekawsze sprzety, jak np. trampoline, na czas zabawy wyniesiono. :/ Dmuchany zamek wlaczony zostal na moze pol godziny, po czym szybciutko zwiniety i schowany. A animatorka, ktora miala zorganizowac dzieciom zabawe, usiadla z nimi w koleczku dwa razy po doslownie kilka minut. Ledwo zdazylam pstryknac fotki. ;) Przez reszte czasu, jedne dzieci snuly sie z kata w kat, a inne lately jak dzikie po sali (to moje). Takze slabo, slabiutko... Reszta przyjecia to oczywiscie pizza i tort. Klasyk. :)


(Salka, w ktorej dzieci jadly miala wystroj mocno "kuchenny" :D)

Poniedzialek
Uplynal bez wiekszych sensacji, jesli nie liczyc tego, ze Bi znow dostala jako zadanie domowe napisanie tekstu. Nie lubie tych zadan, bo Bi pisze nonsens, ja niby nie mam jej pomagac a az mnie swierzbi i nie rozumiem po co dzieciom takie zaawansowane cwiczenia. :/ Tutejszy program szkolny na sile przyspiesza nauke czytania i pisania, ale robi to w zupelnie chaotyczny sposob. Widac to po pracach domowych Bi. Dostaje ona zarowno krotkie teksty do napisania (co wedlug mnie dla przecietnych 5-6-latkow jest dosc trudnym zadaniem), jak i cwiczenia poprawnego pisania liter oraz np. swojego nazwiska (ktore powinny byc przeprowadzone na poczatku roku, skoro teraz dzieci maja juz samodzielnie pisac)! Pomieszanie z poplataniem i nie wiem czy to wina nauczycielki czy wydzialu edukacji...

Poza tym, w  poniedzialek, wszystkie oczy zwrocone byly ku prognozom pogody. Na wtorek zapowiadano bowiem najwieksza burze sniezna w tym sezonie. Programy komputerowe przepowiadaly nawet 60 cm sniegu dla naszych okolic. Nie bardzo wierzac prognozom, na wszelki wypadek jednak zapakowalam sobie papiery do pracy w domu. Juz po poludniu dostalam maila, ze szkoly oraz przedszkola w naszym miasteczku beda we wtorek zamkniete. A pod wieczor przyszla kolejna informacja, ze governor naszego Stanu zarzadzil calkowity zakaz ruchu drogowego (oprocz odsniezarek oraz policji, karetek, itd.) od godziny 5 rano do 17 po poludniu. Tak, kolejny szok kulturowy dla kogos nieobeznanego z tutejszymi zwyczajami. ;) Taki zakaz zdarza sie niezmiernie rzadko (w ciagu moich 13 lat na emigracji, wczoraj byl to drugi raz), tylko podczas najgorszych sniezyc i ma na celu ulatwienie sluzbom oczyszczanie drog. Nie mniej, moj wychowany w Zakopanem maz, okropnie pomstowal na "hamerykanckich panikarzy". :D
A ja przynajmniej poszlam spac z bloga mysla, ze nigdzie nastepnego ranka nie jade, zamiast budzic sie o 6, wygladac przez okno i zastanawiac sie czy ryzykowac, czy nie. ;)

Wtorek
No coz, poczulam sie troche rozczarowana... Zamiast sniegu po doope, spadlo "skromnie", po kolana. :D Ale i tak po poludniu nie moglam otworzyc drzwi wyjsciowych... Snieg tak jakos zawiewal, ze najwieksza kumulacja znalazla sie na naszym tarasie, a przez niego wlasnie w(y)chodzimy do/z domu. :) Wbrew przewidywaniom panow "pogodynek", sztorm przesunal sie bardziej na zachod, czyli wglab ladu, wobec czego dostalo nam sie mniej sniegu, a na dodatek, po poludniu, ten ostatni przemieszal sie nieco z marznacym deszczem. To ubilo troche ta warstwe, ktora juz spadla i w dodatku sprawil, ze zrobil sie on potwornie ciezki. O czym mialam sie okazje przekonac, kiedy wyszlam z Potworkami (ktore od rana, z nosami przyklejonymi do szyb, dopytywaly kiedy pojdziemy na snieg) i postanowilam pomoc M., odsniezajac taras. Mamuniu, ale sie zasapalam! Taras mamy nieduzy, a ja odsniezalam go chyba na 4 tury! :D

(Bi "pomagala")

Nie mowiac juz o tym, ze kiedy wyszlismy pod wieczor drugi raz (tak, Potworki byly nieugiete), znow musialam go odsniezyc, a dzis rano ponownie byl pokryty warstwa sniegu. Sypalo bowiem calutenki dzien, od wczesnych godzin porannych, jakos do 20-21 wieczorem... Przy tym wialo i bylo raczej paskudnie, typowe zawieje i zamiecie. Pies po 15 minutach stal pod drzwiami czekajac na wpuszczenie do cieplego domu, ja chowalam sie pod wiata, tylko Potworki nie mialy dosc. ;)






                                                             (Aniolki, czy tez, jak kto woli, orzelki na sniegu)



Sroda
No i dzien dzisiejszy. Ku mojemu zaskoczeniu, szkoly pozostaly zamkniete kolejny dzien. Spodziewalam sie opoznienia, bo wiadomo, ze musza poodsniezac wszystkie school bus'y oraz parkingi, poczekac az drogi beda w miare przejezdne, itd. Ale zupelne zamkniecie?! To juz przesada, szczegolnie, ze chociaz nasza ulica byla rano nadal biala, to autostrady i bardziej ruchliwe drogi byly zupelnie przejezdne... Na szczescie M. zostal z Potworkami, ale ja, nie dosc, ze przyjechalam do pracy 2 godziny pozniej (bo obawialam sie o stan autostrad), to musialam wyjsc godzine wczesniej, zeby go wymienic...

Dodatkowe, popoludniowe godziny dobrze jednak wykorzystalam, bo stwierdzilam, ze skoro juz jestem w domu wczesniej, a wszystkie drogi juz prawie obeschly, moge zabrac Potworki na gorke. Okazalo sie jednak, ze pomysl byl tylko czesciowo dobry. Na pagorku wialo jak jasna cholera, a dzieciaki po kilku zjazdach porzucily poddupniki i stwierdzily, ze wieksza frajda jest wdrapywanie sie na ogromne gory sniegu i lodu, usypane przez odsniezarki. Ja - przeciwnie, nie widzialam w tym nic fajnego, za to balam sie, ze mi sie z tych pagorkow sturlaja prosto na male lepetyny. ;)

(Dopiero na zdjeciu zauwazylam, ze Bi czapka zjechala kompletnie na oczy :D)

(Z gorki na pazurki!)

Tak wlasnie uplynely nam ostatnie dni. Bardzo zimowo. ;) Trzeba jednak korzystac, bo sezon dobiega konca. Poniewaz przez nastepne kilka dni w nocy maja byc mrozy, a w dzien temperatura tylko minimalnie na plusie, bialosc powinna utrzymac sie jeszcze z tydzien albo i dluzej. Moze wiec w weekend w koncu pojedziemy na moje wyczekane narty? ;) A moze i nie, bo M., ktory trzymal sie dzielnie calutka zime, na sam koniec polegl i zlapal katar... A wiecie jak to jest z facetami i przeziebieniem... ;)

37 komentarzy:

  1. O rany! Zima na całego u Was!! A co w przypadku jak szkoły zamknięte i po drogach nie można jeździć, to do pracy też nie możesz pojechać? Szef wtedy daje wolne czy jak? Czy zakład pracy też zamknięty? U nas było trochę wiosny a dziś wróciła bardziej jesień i chłód :( wieje zimno, ok3st i pochmurno. A wczoraj było +15 st!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dwa dni i zima zacznie pomalu odchodzic i u nas w niepamiec. ;)
      Tak, jesli jest zakaz ruchu na drogach, to nikt do pracy nie jedzie oprocz drogowcow, policji, strazy pozarnej, pracownikow szpitali, itd. Chyba, ze chce sie zaryzykowac soczysty mandacik. ;) Szefostwo oficjalnie wolnego nie daje, wiec potem z wyplata jest roznie. Ja dostaje miesieczna pensje, wiec bede miala zaplacone normalnie. Ale maz ma placone na godziny, wiec za ten dzien wolnego wzial sobie urlop. Inaczej nie mialby zaplacone w ogole. :/

      Usuń
  2. Omg! To jest coś takiego jak śnieg? :) Ja tu się już pierwiosnkami i stokrotkami cieszę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie juz tez zaczely kielkowac krokusy, hiacynty, tulipany i zonkile. Potem przywalil je snieg, ale tam gdzie juz stopnial, widac, ze wcale im sniezyca nie zaszkodzila. :)

      Usuń
  3. Oj tak facet i katar to jest prawdziwa masakra- znam to ;)

    Ale u Was zima w pełni! Wow w szoku jestem!! To korzystajcie póki można ;) Oby te narty jeszcze się Wam udało zaliczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy kazdym przeziebieniu, slysze od meza, ze jeszcze NIGDY nie byl taki chory! :D

      Dzieciaki korzystaja ile wlezie. Codziennie wracaja do domu przemoczeni od tarzania sie w sniegu. :)

      Usuń
  4. Ja to się z braku śniegu cieszę, żadnych zamieci nie chcę, temperatury na minusie niestety i tak są, a niekiedy bardzo wieje. Ale pojawiaja się stokrotki i takie małe żółte kwiatki, podobne do mniszków lekarskich tylko mniejsze :) Wiosna idzie!! W sumie co się dziwić, w koncu niedługo moje urodziny, więc wiosna musi być :)
    W każdym razie, żeby nie było to dobrze Ci zyczę, więc niech Wam zima potrzyma do weekendu cobyście z nart skorzystali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, dziekuje za te zyczliwe zyczenia! Skorzystalismy! :)

      U nas wiosenne kwiatki tez rosna i snieg im nie przeszkadza! ;)

      Usuń
  5. Dzieci mają używanie, ale ja się cieszę, że zima poszła sobie precz i cieszę oczy pierwszymi kwiatkami w ogródku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dzieci uwielbiaja snieg! U nas bylo bardzo cieplo ostatnio, ale Potworki po poludniu i tak wbijaly sie w sniegowe buty oraz spodnie i tarzali sie w bialosci! ;)

      Usuń
  6. Prawdziwa zima u Was ! U nas juz wiosennie i bardzo mnie to cieszy bo ja juz zmieniłam opony na letnie , więc śnieg nie wskazany . Trzymam kciuki za wyjazd na narty . Ja w rym roku nawet ich nie wyniosłam z piwnicy .
    A Mężowi życzę zdrówka . Tobie sił podczas Jego choroby 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze przyznac, ze tym razem M. zniosl chorobsko bardzo dzielnie. Moze dlatego, ze pracujac na druga zmiane, wlasciwie sie ze mna mija? ;)
      Oj, to nie zycze sniegu w Krakowie wobec tego! ;)
      U nas jeszcze dzis i jutro panuje nawrot zimy (ale z mrozem, bez sniegu), a potem juz wiooosna! :)

      Usuń
  7. U nas to już prawie wiosna - patrząc na roślinność i nadal angielska zima - jeśli chodzi o pogodę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas typowy marzec - pogoda w kratke. Ale kwiatki rosna, na krzewach paczki, czyli wiosna idzie. ;)

      Usuń
  8. Ale się u Was dzieje! Zazdroszczę! Ja nie lubię siedzieć w domu, ciągnie mnie do ludzi, więc teraz, gdy mamy noworodka i znów jestem uwiązana, czuję się źle psychicznie. Zwłaszcza, że nie możemy nigdzie jeździć, zanim nie kupimy nowego auta - nasze stare nie mieści nas wszystkich :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, kiedy Potworki byly noworodkami, bardzo lubilam zakopac sie w domu i wychodzic tylko na spacery. Ktorych z Nikiem przez pierwsze miesiace i tak niewiele zaliczylam, bo urodzil sie zima i pogoda niesprzyjala. ;) Teraz jednak, dzieci podrosly i wloczykijowska zylka sie odzywa. ;)

      Usuń
  9. Wow.. ta pogoda naprawde powariowala,co? U Nas wiosennie po irlandzku czyli pelno deszczu wokol :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, to ja juz wole ten snieg! ;)

      Ale to prawda - dwa dni mielismy +13 stopni, dzis jest -1 (taki spadek!), jutro +3, w sobote +17 (!), a od niedzieli przez pare dni po + 4-5 stopni. Ale potem powrot 12-13 stopni na plusie i tak ma juz zostac. :)

      Usuń
  10. Generalnie takie białe widoki - dla mnie bajka, ale w połowie marca kiedy zaczyna mi się wydawać, że zimowe buty i płaszcz ważą tonę to nie mam już totalnie do takiego spóźnionego śniegu cierpliwości. Chyba tylko dzieciaki mają z tego przyjemność :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w pamieci zeszly rok, kiedy dostalismy w twarz porzadna sniezyca na poczatku kwietnia (!), wiec ciesze sie, ze tym razem dopadla nas w marcu. Marzec to dla mnie jeszcze koncowka zimy, ale wraz z poczatkiem kwietnia sniegu nie toleruje. ;)

      Usuń
  11. Wesolo macie :)
    U Was śnie, u nas leje i wieje... zwariować można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzis u nas lekki mroz (-1) i wichura. A w nocy ma byc -10! :O

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Moim (tym, ktore "wyszly" spod sniegu) cos odgryzlo lebki. :/

      Usuń
  13. Ja już zapomniałam, jak śnieg wygląda, ale wczoraj padał grad :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, to nawet podobnie, tylko troche bardziej boli jak w twarz zawieje! :D

      Usuń
  14. Korzystajcie, bo u nas dzieci mają radość ze śniegu w takich dekoracyjnych kulkach, które pokazują miasto i jak się ruszy to pada "śnieg" :) Jasiek nawet z tym śpi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! U nas tez bywaja takie zimy, gdzie sniegu prawie nie uswiadczysz. Nawet tegoroczna zima byla w sumie slaba. ;)

      Usuń
  15. Masakra ile sniegu! Tyle to ja widziałam na własne oczy chyba w czasach liceum :D w Niemczech go po prostu nie ma. Czego bardzo żałuję. Ale już niedługo :) szkoda tej nauki pływania! Najgorzej, jak instruktor/ka się nie uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kuzynostwo na poludniu Niemiec i wlasnie zawsze mowia, ze nigdy sniegu nie maja. Ale z nich zapaleni narciarze, wiec co roku jada poogladac go sobie w Apach. ;)

      Usuń
  16. Całe szczescie u nas sniegu nie ma ;) zapraszamy do nas na: fairydoorandmooore.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chetnie zajrze, dziekuje za zaproszenie! :)

      Usuń
  17. JA CHCĘ DO WAAAAS! Też chcę śniegu "tylko" do kolan!!! Nart i sanek i kombinezonów... u nas teraz pogodowo taka późna jesien w dużą ilością ulewnego deszczu pojawiającego się z zaskoczenia nawet kilka(naście) razy dziennie, a przeplecionego przebłyskami pierwszego wiosennego słonka. Kompletnie nie wiadomo w co się ubrać bo wachania temperatur są takie że marznę, a po kilku minutach i krokach jest mi gorąco.
    Nie wiem, ja tam po basenie włosów nie suszę, tak jak i po ich myciu, ani mi ani Mi.
    Z tą edukacją to faktycznie zdziwaczały system i potężne wymagania. Przynajmniej teraz mi się tak wydaje, zobaczymy co będzie za 3 lata :P ... pamiętam po prostu jak kiedyś pisałaś odnośnie systemu przedszkolnego, że taki odmienny niż w Polszy, a w naszym przedszkolu jest niemal taki sam, więc poczekam na szkołę, bo może się okazać że Mi będzie musiała w pierwszej klasie felietony pisać i się zdziwię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nic nie wiadomo! ;) Zreszta, z Mi taka zdolniacha, ze nie zdziwie sie jesli przeskoczy od razu do drugiej klasy! ;) Nadal posylasz ja do zerowki w tym roku?

      Ja w domu, po myciu, wlosow nie susze, Bi tez nie. Ale po basenie, kiedy musimy wyjsc na zewnatrz, a na dworze mroz, wole jej te kudelki podsuszyc...

      U nas teraz pogoda w kratke, a temperatura skacze od +13 do -1 w ciagu kilku godzin. Tak jak piszesz - niewiadomo jak sie ubrac, bo inna temperatura jest rano, inna kiedy Nik wychodzi na plac zabaw w przedszkolu, inna kiedy Bi ma przerwe w szkole (a tam tez obowiazkowo "wyrzucaja" dzieci na dwor), a jeszcze inna kiedy ich odbieram. :/

      Usuń
    2. Tak, idzie do zerówki, żeby skończyć tok nauczania w swoim przedszkolu, rok później do zerówki szkolnej, a dopiero za dwa do pierwszej klasy (bo u nas znów idą 7latki, jakby Ci umknęło) (zlikwidowali też gimnazja i mamy 8 letnią podstawówkę)

      Usuń
    3. Aaa, ja myslalam o tej szkolnej! ;) Mala Mi sie zanudzi przez kolejne dwa lata w zerowce! :D
      Slyszalam o 7latkach, ale o likwidacji gimnazjow tylko, ze byla taka propozycja. A jednak przeszlo... :O

      Usuń