wtorek, 4 października 2016

Z serii: w tym domu sie gada

Oprocz zwyczajowych tekstow Potwornickich, mam tez do opisania kilka dzieciowych anegdotek. Planowalam je po prostu dorzucic do tego posta (i stworzyc kolejnego tasiemca, haha). Poniewaz jednak, od dluzszego czasu pisze srednio jeden post na tydzien, postanowilam oprzec sie statystyce. Dzis beda wiec tylko teksciory, a anegdotki wrzuce kiedy indziej. Miejmy nadzieje, ze to "kiedy indziej", wypadnie jeszcze w tym tygodniu. :D


***

Bi uparcie probuje przejac wladze w domu. Tupie wiec nogami i rykiem usiluje nagiac nasze decyzje oraz zasady, a takze tlucze Nika za niesubordynacje. To ostatnie, to np. odmowa zabawy w to, co ona sobie umyslila... Taaa... rosnie nam mloda dyktatorka. ;)
W kazdym razie, po ktorejs tam z kolei awanturze, kiedy stanowczo zakazalismy Starszej jakiegos wybryku, Bi wykrzyczala, celujac paluchem prosto w nasze kamienne twarze:

"Wy zawsze robicie co chcecie! Teraz moja kolej!"

Takie uroki doroslosci, malenka. ;)


***

Idziemy do przedszkola w mglisty poranek. Bi trze oczy, po czym marudzi:
"Mamo, mgla mi wchodzi do oczu!"

Czytalam kiedys o takiej jednej, ktorej sie oczy "pocily", ale zeby mgla do nich wlazila? ;)


***

Kiedy znajomy z pracy mial wpasc do nas ze swoim synkiem, z braku laku, opisalam go dzieciom jako "wujka Joe". Szybko przyszlo mi pozalowac, ze nie wybralam innego okreslenia, bo Potworki caly czas do przybycia gosci, dopytywaly, "kiedy w koncu przyjedzie ich kuzyn?!".

Skoro ten pan to wujek, no to Timothy musi byc przeciez kuzynem, nie? ;)


***

Nik przygladajac sie naklejce ze Spiderman'em:

"Supelmeny sa baldzo pomagalskie!"

Trudno odmowic mu racji. :)


***

Moje dzieci ostatnio maja jakas faze na zime. Wszystko przez cholerna Kraine Lodu. Nie dosc, ze wyklejaja i rysuja balwanki (w pazdzierniku to barbarzynstwo!), to Bi dorwala w ktorejs ksiazce opis jak wycinac z kartki sniezynki, mamy wiec ich w domu raptownie zatrzesienie. :)

Moje, podobno mowiace plynnie po angielsku dziecko ma jednak drobny problem z nomenklatura i na sniezki, z uporem maniaka, zamiast snowflakes, mowi snake flows.


***

Kolejne zmagania dziecka dwujezycznego. Nik uczyl sie w przedszkolu dni tygodnia. Panie dokonuja tego za pomoca piosenki. Wersja Kokusia zawiera jednak dwa dosc "interesujace" dni:

Monday!
Tuesday!
Wednesday!
First day!
Friday!
Center day!
Sunday!


***

A dlaczego czasem moje dzieci musza powtorzyc dwa razy zebym zrozumiala co do mnie mowia? Bowiem zdarza mi sie uslyszec kwiatki w stylu:

"Jego tire jest flat"

Moj mozg nie przestawia sie tak szybko z polskiego na angielski. ;)


***

Kilka dni temu, Nik zauwazyl na lodowce magnes, ktory przywiezlismy z Zakopanego i zapytal:
"A czemu tu sa mountains?" [Tak, tak, znow ta dwujezycznosc...]

Odpowiedzialam, ze babcia i dziadek tam mieszkaja, w miasteczku, ktore nazywa sie Zakopane. Ta ostatnia informacja okazala sie jednak przekraczac zdolnosci poznawcze niespelna 4-latka.
Nik: "A czemu oni sa zakopani w tych mountains?"
Matka: "Nie, nie, babcia i dziadek nie sa zakopani, tak sie nazywa ich miasteczko. My mieszkamy w ..., a babcia i dziadek w Zakopanem."
Nik: "A oni sie odkopia z tych gorow?"

Jak grochem o sciane... ;)


***

To na tyle. Do przeczytania! :*

18 komentarzy:

  1. Ale się uśmiałam! Zwłaszcza z tych dni tygodnia! A jaka u Was pogoda? W Poznaniu wczoraj mega ulewy dziś cudowne słońce i wiatrzysko a niby jutro znów deszcz i wiatr... jesień taka nieciekawa przyszła do nas :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokus jest sprytny. Jak nie umie wymowic jakiegos wyrazu, to wstawia jakis inny, ktory brzmi podobnie. ;)
      Pogoda w kratke. Byly 2 tygodnie zimnicy, tydzien upalow, a w nastepny tydzien ma byc powrot lodowy. ;)

      Usuń
  2. Hihi... super pogadanki... Zakopane najlepsze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, dobre, nadal mi chyba nie wierzy, ze jakies miasteczko nazywa sie "Zakopane". ;)

      Usuń
  3. U moich polsko-amerykanskich kuzynow idzie tak:
    Jak daddy wroci z pracy, czy mozemy go fast repair zeby mogl take me out to the ball-game?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, u nas podobnie to wyglada. Daje Potworkom jeszcze z dwa lata i pewnie beda gadac w wiekszosci po angielsku z polskimi wstawkami. ;)

      Usuń
  4. Najlepsze zostawiłaś na koniec! Kiedy oni się odkopią z tych górów? Pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakopali sie, to teraz niech sie odkopuja. ;)

      Usuń
  5. Heheh z tym Zakopanym to chyba wszystkie dzieci mają problem, ja bym miała problem połapać się w tej ich dwujęzycznosci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo kto wymysla taka idiotyczna nazwe dla miasteczka??? ;)

      Usuń
  6. Zakopane rządzi ! ;) Chyba też musiałabym się trochę zastanowić, gdyby przyszło mi uciąć sobie pogawędkę z osobą dwujęzyczną - jedynie dzieci mają taką łatwość płynnego przeskakiwania z jednego języka w drugi ;)

    A odnośnie zimowych dekoracji - przynajmniej zima nie zaskoczy Was tak, jak każdego roku zaskakuje drogowców ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no nie. Potworki juz gotowe! ;)

      Oj, mowie Ci, nieraz musze sie naprawde wsluchac w to, co mowia moje dzieci. Nie dosc, ze mieszaja dwa jezyki, to jeszcze przekrecaja wyrazy w obu... ;)

      Usuń
  7. Hahahaha :D zakopali się i amen :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeny ale ty masz głowę do tego...My zazwyczaj brehtamy się z mężem z powiastek naszych dzieci, ale żeby powtórzyć już nie pamiętamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mi tez baaardzo duzo umyka. Pamietam tylko te, ktore szybko sobie zanotuje na karteczce albo w telefonie. :)

      Usuń
  9. Snake flows 💙💙💙 no i Zakopane hue hue, widzę, że Kokus zaczyna dorownywac Bi w tych językowych potyczkach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokus codziennie powoduje u nas opad szczeki! Po niecalych 2 miesiacach w przedszkolu, zapierdziela po angielsku jak przystalo na urodzonego tutaj obywatela! :D

      Usuń