piątek, 20 listopada 2015

Na rozruch - Wasza ulubiona seria: w tym domu sie gada :)

Czas wrocic. Chyba. ;)

Z blogiem jest tak, ze jak sie w nim "siedzi" regularnie, to jest i motywacja i inspiracja. Ale jak juz pojawi sie przerwa, to kaplica. :)

No, ale jestem.

Chyba. :D

Zaczne od powiedzonek Potworkow, ktore zapisywalam przez ostatnie 3 tygodnie. Niewiele tego, bo i zbytniego nastroju do smiechu nie bylo...


***

Na poczatek - angielszczyzna. Tu zawodzi mnie pamiec, bo Bi nagle zaczela do brata gadac glownie w jez. angielskim. Co ciekawe, do mnie oraz M. mowi po polsku, czasem tylko wymsknie sie jej cos po angielsku. A do brata - odwrotnie! Nie wiem czy jakos jej sie z przedszkolem kojarzy, ze inne dzieci nie rozumieja polskiego? :)

W kazdym razie, Nik ma brzydki zwyczaj siadania z nozkami ulozonymi w literke W, z czym walczymy odkad nauczyl sie samodzielnego siedzenia. Kiedy wiec my zdzieramy sobie gardla, raz za razem powtarzajac: "Nik, wyprostuj nogi, albo usiadz po turecku. Nik, wyprostuj nogi! Nik, po turecku!", Bi tez musi wtracic swoje trzy grosze:

"Kokus, zrob criss-cross, apple sauce!"


***

Bi: "A my dzis w przedszkolu gralismy soccer!"
Mama: "O tak? I jak graliscie?"
Bi: "Rzucalismy pilke i lapalismy i kikalismy!" [od kick = kopac :D]


***

Nik tez nie pozostaje dluzny i ostatnio, kiedy z trudem wybronil sie przed upadkiem z jezdzika, na ktorym wyprawial jakies skomplikowane piruety, westchnal z ulga:

"Phew, that was close!"


***

Teraz juz po polsku. ;)


Nik, po skonczeniu dzikiego wycia (nawet juz nie pamietam o co), z pretensja:

"Mamo, mam klopelki na buzi!"

Nie pytajcie mnie dlaczego sam nie mogl sobie lez obetrzec... :)


***

Nik wsadzil sobie od tylu reke w gacie i zawziecie tam grzebie, stekajac ze zloscia.
Mama: "Nik, wyjmij raczke z majtek. Czego ty tam wlasciwie szukasz?"
Nik: "Boli!"
Mama: "Co cie tam boli?"
Nik: "Dupecka..."


***

Przekrecenia beda sie jeszcze dlugo, dlugo pojawiac. W koncu polski jezyk, trudna jezyk. :D

Nik: "Bibi ublaj sie sybciej!"


***

A czasem klania sie kultura osobista. Wszystkich domownikow, a zwlaszcza tych najstarszych, bo Nik nie wzial sobie tego z powietrza:

"Mama cy ty zglupialas?!"


***

Dla odmiany potrafi tez byc slodziutki niczym miodek:

Nik: "Bibuniu, nie mozes jus spic, ja juz stalem i wypilem moje kakauecko!"


***

Wydawalo by sie, ze nasze dzieci, bedac regularnie w kosciele, sa dosc obeznane ze statuetkami i obrazami swietych oraz niebios. Tymczasem w sklepach nastapil wysyp bozonarodzeniowych slodyczy. Oprocz czekoladowych Mikolajow we wszelkich rozmiarach, sa takze aniolki. Ostatnio Bi przyniosla mi takiego aniolka, pytajac:

"Mamo, a kupisz mi ta wrozke?"


***

Tata: "Musimy wlaczyc swiatlo, bo nie bedziesz nic widzial i wpadniesz na sciane."
Nik: "I lospadniem sie na kawalki!"


***

Teraz bedzie o kobiecej fizjologii. Jak ktos sie brzydzi, niech ominie. ;)

Podczas ostatniego okresu nakapalam niechcacy krwia na dywanik w lazience. Zanim zdazylam wyniesc go do prania, zobaczyla to Bi. Poniewaz nie kryje sie specjalnie z miesiaczka przed dziecmi, Bi cos niecos na ten temat wie. Zobaczywszy plamy na dywaniku i matke zakladajaca podpaske, pyta ze wspolczuciem:

"Twoja sisia nie czuje sie najlepiej?"


***

I to by bylo na tyle. Na zakonczenie fota Potworkow ucinajacych sobie popoludniowa drzemke na nowym narozniku. ;)





Chcialabym zyc w swiecie, gdzie wszystkie dzieci maja mozliwosc takiego spokojnego, bezpiecznego snu...


Robi sie rzewnie zamiast smiesznie, wiec czym predzej uciekam. Milego weekendu!

24 komentarze:

  1. Jakie słodziaki :) Ja też mogłabym patrzeć godzinami na śpiącego Tygrysa.
    Tym razem nie potrafię zdecydować, który tekst to mój nr 1. Wszystkie wymiatają, zresztą jak zwykle :)
    Spokojnego rodzinnego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle odpowiadam z opoznieniem, wiec nie pamietam nawet czy zyczenie sie spelnilo i weekend byl spokojny. Skleroza nie boli... :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze tylko ze smiechu?! :D

      Usuń
  3. Cieszę się że w tak pięknym stylu wracasz - uwielbiam te pogaduszki !!
    I podpisuję się pod tym zdaniem - Chcialabym zyc w swiecie, gdzie wszystkie dzieci maja mozliwosc takiego spokojnego, bezpiecznego snu... - :*

    kupiłaś wróżkę? ;)

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, "wrozka" byla o wiele za duza, a znajac Bi, zjadlaby ja przy jednym posiedzeniu... ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam ich "sluchac". Z @ padlam. Bi jest niezla, chociaz I Nikus jest niesamowity.
    Ale masz fajnie, ze dzieci jeszcze chodza na drzemke...
    U nas skonczylo sie "dobre zycie" dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ta drzemka, to smieszna sprawa, bo rok temu Bi juz sie nie kladla i nie sadzilam, ze jeszcze wroci do spania w dzien. Ale potem przylecieli tesciowie i jakos przekonali ja do kladzenia sie z Nikiem. A ze mi oraz M. to na reke, wiec kontynuujemy ile sie da. Raczej juz nie za dlugo, bo Bi coraz bardziej sie buntuje, a w przedszkolu juz nie spi. Jak ona przestanie drzemac, sila rzeczy Nik tez juz sie nie polozy i nadejdzie koniec tej "ery", ktora my - rodzice bardzo lubimy. :D

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać, aż Kuba zacznie swoje pogaduszki. Z drugiej strony chciałabym by jak najdłużej był malutki <3 no nic. Życie. Mówicie do dzieciaków czasem po angielsku? Czy uczą się tylko w szkole?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mowimy wylacznie po polsku. Tak nam jakos naturalniej. ;) Ale za to czytam im czesto po angielsku, bo mamy mieszane ksiazeczki. I bajki ogladaja tez czasem po angielsku, a czasem po polsku.

      Tak, te pogaduchy sa swietnie. Szczegolnie jak gada Nik, bo on jako mlodszy, ma cienki glosik i ta jego mowa, polaczona z seplenieniem, to taki szczebiot. :) Bi mowi juz inaczej, wyrazniej i choc tez czasem rozsmieszy, to juz tak nie rozczula. ;)

      Usuń
  6. Bi jeszcze śpi w dzień? Jestem pod wrażeniem, bo ją już dawno nie pamiętam jak to było, a mój Junior jest prawie pół roku młodszy od Bi ;)
    A teksty śmieszne, usmialam sie ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisalam wyzej Mini, jeszcze rok temu Bi juz w dzien nie spala i nie sadzilam, ze te czasy jeszcze wroca. Ale przylecieli tescie i znow przyzwyczaili ja do drzemek. A ze mi oraz M. to na reke, to bedziemy starali sie utrzymac spanie w dzien jak najdluzej. ;)

      Usuń
  7. Ja uwielbiam przyglądać się śpiącemu Mimisiowi. Bo widok śpiącego dziecka jest tak cudowny, tylko potem jakoś tak pusto i cicho się człowiekowi robi, że chciałabym aby ten aniołeczek wstał, a jak już wstanie to po 5 minutach jak już rozniósł dom na kawałki to żeby jak najszybciej poszedł znowu spać.
    Uwielbiam teksty Nika i Bianki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Po pol godzinie ich drzemki zaczynam ziewac z nudow. Ale jak wstana, to po 15 minutach zaczynam odliczac czas do pory spania. ;)

      Usuń
  8. Uwielbiam patrzeć jak trolle śpią ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic piekniejszego niz widok spiacego spokojnie dziecka. :)

      Usuń
  9. Bardzo lubię czytać, co powiedzieli :)
    I że w dodatku jeszcze tak pięknie śpią na focie - sama przyjemność! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjecie jest fajne, bo nie dosc, ze tak spokojnie na nim wygladaja, to jeszcze spia glowka w glowke, niczym dwa anioleczki. Co z tego, ze zaraz po przebudzeniu natluka sobie po tych blond gloweczkach? :D

      Usuń
  10. Uwielbiam te angielskie wstawki Potwornickich! :)) kikać - hahha, muszę powiedzieć H :D a Bi i historia z chorą sisią jest rozczulajaca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Bi czasami budzi sie empatia. Najczesciej przezywa raczej wlasne stluczenia i otarcia, cudze ma w nosie. ;)

      Angielskich wstawek mamy teraz mnostwo, tyle, ze zazwyczaj sa zaskakujaco poprawne. Podejrzewam jednak, ze perelki w rodzaju "kikac" beda sie pojawiac. ;)

      Usuń
  11. Dziś "dupecka" jest the best :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem skad mu sie ta "dupeczka" wziela. U nas w domu na codzien funkcjonuje raczej "tylek". :D

      Usuń
  12. Widzisz jak Bi sobie radzi z językiem angielskim, a Nik przy niej to załapie błyskawicznie :)
    Przejęzyczenia pojawiają się nawet u nas, gdzie niby dzieciaki "oswojone" z językiem z każdej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te przejezyczenia chyba jeszcze dlugo beda sie pojawiac. Ale to wlasnie jest fajne w mowie dzieci. :)

      Jak podsluchuje zabawy dzieciakow, to stwierdzam, ze do konca roku szkolnego Bi tak podszkoli Nika w angielskim, ze on wcale nie bedzie musial sie go uczyc! On juz jej po angielsku nieraz odpowiada, to co dopiero bedzie za pol roku? :D

      Usuń