niedziela, 8 listopada 2015

Bylo sobie zycie...

We wtorek, 3 listopada zobaczylam na tescie dwie kreski.

Okres spoznial mi sie 3 dni, co nie jest u mnie regula, ale tez zdarza sie od czasu do czasu. Nie mniej dziwne klucie w podbrzuszu, niemozliwy bol piersi i metaliczny posmak nasion slonecznika, sprawily, ze czulam, ze cos sie "swieci". Test tylko potwierdzil moje przypuszczenia.

Nie powiem, ze pierwsza reakcja byla radosc. Nazwalabym to raczej szokiem polaczonym z przerazeniem, pt. Jak my to ogarniemy?!

Po pierwszym szoku przyszlo jednak szczescie.

Bo przeciez zawsze myslelismy o trojce.
Bo patrzac na Nika, niewiadomo kiedy urosl w malego chlopczyka. Trzecie tez niepostrzezenie sie odchowa.
Bo owszem, finansowo bedzie jeszcze ciezej, ale jak cos, ruszy sie oszczednosci. Na szczescie je mamy.

Maz zaczal juz planowac wymiane jednego z aut na wieksze, bo zadne z naszych pojazdow nie pomiesci trojki dzieci w fotelikach czy nawet nakladkach. Zaplanowalismy juz przyszle przemeblowanie pokoi dzieciecych. Juz zaplanowalismy urlop M. i logistyke opieki nad Potworkami kiedy bede w szpitalu. Malzonek planowal poprosic swoich rodzicow o przyjazd i opieke nad niemowlakiem po moim powrocie do pracy, zeby nie musiec oddawac malenstwa do zlobka... Juz wyobrazalismy sobie jak w Swieta oglosimy rodzinie radosna wiadomosc...


Nasze szczescie trwalo 3 dni...

Trzy dni po pozytywnym tescie zaczelam plamic. Dzien pozniej po prostu dostalam okres... Na dzien przed moimi urodzinami. Co za ironia!

I wiem, ze to byla po prostu ciaza biochemiczna, ze sie zdarza i to bardzo czesto.

Ze gdyby nie ewidentne objawy oraz test, nawet nie zauwazylabym, ze bylam w ciazy.
Ze pierwsza moja mysla bylo "o ja pitole!" i to bynajmniej nie z radoscia.
Ze przez te kilka dni przesladowalo mnie poczucie, ze krzywdze Potworki. Ze nie pojade z Bi na narty. Latem nie pojedziemy ani na urlop ani na plaze, bo jak? Z noworodkiem?
Ze nie bede mogla poswiecic Nikowi tyle czasu co Bi na poczatku jego przedszkolnej przygody.
Ze nasze w koncu nieco poukladane zycie znow bedzie wywrocone do gory nogami i trzeba je bedzie porzadkowac od nowa...
Ze malenstwo moze byc chore. W koncu ja juz mlodka nie jestem.

I wiele innych, malo optymistycznych mysli...

I teraz czuje sie winna...

Teraz mi zal...

Zal za tym zyciem, ktore zgaslo zanim tak naprawde zdazylo zaistniec...

31 komentarzy:

  1. Ciąża biochemiczna - jedyna znana mi z autopsji ... Ból straty jest tysiąckrotnie mocniejszy niż ten ból z powodu straty ...

    Przytulam mocno ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Też to przeżyłam przed ciąża z Juniorem. Bardzo źle to zniosła. Przykro mi.. Trzymaj się!

    I wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!! Zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. :*
    Agatko...
    Nie masz najmniejszego powodu, aby czuć się winna! Nigdy więcej nawet tak nie myśl. To się zdarza. Niestety, I z pierwszych reakcji, które nie są wielkim: "O Boże, jak się cieszę" rodzą się zdrowe dzieci. Także... tak miało być.

    Z okazji urodzin życzę Ci dużo zdrówka i szczęścia. Radości z Potworków.

    Odezwę się niedługo na maila.
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana, sto lat Tobie zycze...

    I czasami tak sie dzieje...widocznie tak mialo byc.. tak sobie zawsze tlumacze , by sie z czyms pogodzic :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi przykro kochana :(
    Nawet nie umiem sobie wyobrazić,co czuje się w takim momencie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najpierw serce mi urosło, a potem taka wiadomość... twoje odczucia musiały być tysiąc razy silniejsze. Nie czuj się winna. Nie możesz tak myśleć! Zanim pojawił się Kuba dwa razy byłam w ciąży. Wyobraź sobie mój strach z obecnym maleństwem. Jak pisałaś, czasem lepiej nie wiedzieć do ostatniej chwili. Dużo zdowka :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Agatko, co mam napisca?? Przykro mi... przykro mi, ze Ty sie smucisz, martwisz i robisz sobie wyrzuty...Przytulam mocno :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi przykro. Wspolczuje Ci ogromnie i chocbym nie wiem jak bardzo sie starala ujac w slowa moja chec pociechy-nie potrafie bo coz w takiej chwili znacza slowa? . Moge tylko wirtualnie uscisnac Cie mocno...
    A z okazji urodzin zycze CI wszystkiego co najlepsze,duzo zdrowia i szczescia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak strasznie mi przykro... :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Hey, trzymaj sie. Niedlugo znow na pewno bedziesz w ciazy.
    Jestescie wciaz mlodzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rok temu doświadczyłam tego samego....Znam i rozumiem ten ból. Czas leczy rany, chociaż nie da się o tym zapomnieć chyba już nigdy. Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aga, przykro mi bardzo. Nie rób sobie wyrzutów, gdybym ja dziś zobaczyła 2 kreski, najpierw padłabym na zawała a później jak ty cieszyła się ogromnie.
    Pamiętasz jak było z moją ciążą po Antku a przed Jukiem?
    Będzie dobrze i życzę Ci spełnienia marzeń z okazji urodzin!

    OdpowiedzUsuń
  14. Agatko, nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem.. też nie mogłam doczekac się, jak w Święta ogłoszę tą nowinę, pod choinką stały małe buciki zapakowane... i wtedy TO się stało, co za ironia i ten żal narastający z czasem.. Przytulam Cię Kochana, jak poczujesz taką potrzebę, napisz do mnie, jestem i rozumiem :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana :( Tak mi przykro... mocno Cię przytulam :( :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo mi przykro :(( Przytulam :***

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj kochana dwie wielkie wiadomości, tak różne, w jednym poście, że zupełnie nie wiem co powiedzieć. Po prostu mocno przytulam. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak mi przykro :-( wiem jak to smakuje i strasznie Wam współczuję...
    Czytam Twojego bloga już dłuższy czas i, przy okazji urodzin powiem Ci, że świetna z Ciebie osoba, nie zmieniaj się!
    Przytulam!

    OdpowiedzUsuń
  19. :( przykro mi okrutnie.. nie przeżyłam nigdy takiej straty. dużo siły

    OdpowiedzUsuń
  20. ściskam wirtualnie. każda strata jest bolesna....

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciężko ubrać w słowa łączenie się z Tobą z powodu tej straty.
    I tak jak pisze Marta - nie obwiniaj się, bo nie masz za co.
    Przytul Potworki.
    Całuję!

    OdpowiedzUsuń
  22. Agatko... ja też przytulam i absolutnie zabraniam Ci się czuć winna!

    OdpowiedzUsuń
  23. Przytulam i jestem myślami :* <3

    OdpowiedzUsuń
  24. :(((
    Dopiero doczytałam :(((
    Przykro mi bardzo :(((
    Jakaś przesrana ta jesień, no... :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Agata trzymaj się, Twój Aniołek gdzieś tam będzie nad Tobą czuwał.
    Nie czuj się winna, na pewno nie z powodu Twoich pierwszych myśli tak się stało, tak miało być, po coś, z jakiegoś powodu, ale musiało.
    Nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem, tylko ja test dopiero miałam zrobić, nie zdążyłam:(

    OdpowiedzUsuń