czwartek, 3 września 2015

Dzien 4: kryzys dopada i matke

Zaczynam sie zastanawiac, czy to przedszkole to dobry pomysl... :( Wiem wiem, zdecydowalismy sie na nie swiadomie, wszystko mielismy obmyslane, przedyskutowane, rozsadnie uzasadnione. Tak po doroslemu... Przeciez to dla jej dobra, zeby zaczynajac szkole bylo jej juz latwiej...

I co? I g*wno...

Kiedy moje dziecko juz w samochodzie uprzedza, ze bedzie plakac. Ktore ma lzy w oczach juz wysiadajac. Ktore idac chodnikiem juz otwarcie placze. Ktore macha mi przez okno i jednoczesnie nie moze powstrzymac szlochu... Serce rozpada mi sie na malenkie kawaleczki... I sama chlipie w drodze do pracy, rozpamietujac jej nieszczesliwa buzie...

Zastanawiam sie czy to ma sens i po co niepotrzebnie stresowac 4-letniego malucha...

Wiem co mi napiszecie. Ze jej minie. Przyzwyczai sie. Ze gdyby teraz nie poszla, to za rok, w zerowce byloby to samo.

Ja to wszystko wiem.

Ale i tak mi ciezko...

28 komentarzy:

  1. To dopiero 4 dni. Daj Wam wszystkim szansę :) Rozumiem, że Ci ciężko. Pamiętam rozdzierajace sceny pozegnan mojej 3letniej siostry z mamą. Rok później nie chciała z tego przedszkola wychodzić...

    OdpowiedzUsuń
  2. ;( Przytulam.
    Dlatego zawsze to powtarzam, że każdej mamie jest tysiąc razy łatwiej, jeśli Jej dziecko zostaje w żłobku/przedszkolu/u niani bez problemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swieta prawda... Taka bylam szczesliwa, kiedy Bi juz z daleka cieszyla sie na widok przedszkola. A teraz juz wsiadajac do samochodu oznajmia, ze boli ja brzuszek. :(

      Usuń
  3. Mój dzieci przez bite 2 tygodnie płakały. Dziś jedno chodzi do 5 klasy A drugie ma 5 lat. Żyją, nie mają traumy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zadnemu dziecku nie zostaje trauma po placzu w przedszkolu. Na szczescie... ;) Gorzej z nami - matkami. Ja juz momentami wybiegam mysla w przyszlosc i wyobrazam sobie, ze za rok bedzie jeszcze gorzej - Bi bedzie sie przyzwyczajac do zerowki a Nik do przedszkola. Podwojny koszmar! :/

      Usuń
  4. Oj. Ja też przytulam. Ja bym dała 2-3 tygodnie sobie i dziecku w takiej sytuacji. Jeżeli zmiany by nie było to zabrałabym synka z przedszkola. Także jeszcze chwile poczekaj mimo, że jest tak piekielnie ciężko. Jestem z Tobą i cały czas o Was myślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zabranie jej chyba nie ma jednak sensu. Wydaje mi sie, ze tu nie chodzi o konkretne miejsce, tylko o stres w obliczu nowosci... Moglabym ja co prawda oddac z powrotem do opiekunki, ale tam ani agielskiego nie podlapie, a zaloze sie, ze za rok, w zerowce bedzie taki sam placz... Zerowka zas jest juz obowiazkowa. O ile Nik jest z grudnia i w razie czego bede miala opcje odroczenia go, o tyle Bi jest z maja i dla niej nie ma wyboru... Dlatego lepiej zeby teraz nauczyla sie jezyka oraz radzenia sobie w wiekszej grupie dzieciakow. To zaprocentuje (mam nadzieje) w przyszlym roku...

      Usuń
  5. Tak, naprawdę minie. Łucja płakała mi (po zmianie, bo w pierwszym niemal wcale) prawie pół roku...
    Wiem, co czujesz...
    Ale (moim zdaniem) nie należy chronić jakoś mocno czterolatka przed stresem... stres i tak będzie w życiu, a to już mimo wszystko duże dziecko...
    To oczywiście moja opinia, ale tak myślę....

    Trzymam kciuki - będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jak przeczytalam to "duze dziecko", to moje matczyne serducho az sie scisnelo! :D Dla mnie Bi, chociaz wyrosnieta, nadal jest takim maluszkiem! ;)
      Ja wiem, ze chyba wiekszosc dzieci placze... Moja matka jest przedszkolanka i nieraz przyjezdzalam pomoc jej na poczatku roku. To byl koszmar, kiedy na 20 dzieci, 15 wylo i trzymalo sie kurczowo rodzicow. :( Ale wszystkim w koncu mijalo. Wiem, ze Bi rowniez minie, ale narazie jest bardzo ciezko i jej i mnie... :(

      Usuń
  6. Hmmm nie mam jeszcze tych problemów, ale tak sobie myślę, że jeśli teraz zrezygnujesz to czy nie będzie potem jeszcze trudniej ją zaprowadzić do przedszkola?
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze masz racje. Poza tym rezygnacja nie wchodzi w gre, pomimo mojego wyplakiwania sie tutaj. :)

      Usuń
  7. Aj Agatko, jak ja Cię doskonale rozumiem i wcale Ci tak nie napiszę jak myślisz, bo ja chciałam zrobić to samo gdy Tymulek moj 2,7 letni zachowywał się tak samo, a moje serce w te same kawałeczki się rozpadało. I zabrałabym, przysiegam, gdyby nie trudna sytuacja z ciążą moją, a On bidulek płakał nam tak dobre parę tygodni - koszmar :(
    Najgorsze jest to, że złotego środka nie ma i zupełnie nie wiem co Ci poradzić. Moja Zuzka tez mi tak strasznie płakała, pamiętam raz jak złapała mnie za policzek w tej rozpaczy, a panie wyrywały ją na siłę.. podobno tak jest najlepiej, ale ja do tej metody nie jestem przekonana, wybiegłam z przedszkola i wyłam jak szalona.
    Tymonek teraz poszedł do zerówki w naszym przedszkolu, jest to grupa 5latków i tam również są dzieci które ciężko rozstają się z rodzicami - widac to nie od wieku chyba zależy, ale może od wrażliwości dziecka, od silnej więzi między rodzicem a dzieckiem, od strachu przed nieznanym, od tęsknoty itd powodów jest milion, tylko nie wiem jak u Was, ale za rok pójdzie do obowiązkowej zerówki, jeśli tez taki obowiązek macie i tam już odwrotu nie będzie, a jak teraz ją wypiszesz, to za rok może oczekiwac tego samego, bo będzie wiedzieć że tak można i co wtedy? Wtedy może być bardzo zawiedziona, ze tymrazem nie chcesz Jej "uratować". Sama nie wiem, może błędnie myślę. Wiem, że jeden chłopczyk z grupy Tymka dostaje codziennie jakiś mały słodycz od mamy jak ładnie się z nią pożegna i nie płacze, podobno to pomaga, moze coś takiego wypróbować?
    Przytulam Cię Agatka i kurdę, współczuję. Trzymajcie się Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze u Bi to jest glownie strach przed nieznanym... Dotychczas byla najpierw z rodzicami, a potem u opiekunki, ale dalej w takim domowym, spokojnym oraz troskliwym srodowisku. Teraz nagle zostala wrzucona w obce miejsce z obcym jezykiem, w dodatku z paniami, ktore sa nauczycielkami i nawet nie probuja zostac czulymi "nianiami" dla tych maluszkow, a na dodatek ze zgraja halasliwych, rozbrykanych dzieciakow... Tak naprawde wcale nie dziwie sie, ze jest jej ciezko.
      Masz oczywiscie racje. Zerowka jest obowiazkowa, a ze Bi jest z maja, nie bede miala mozliwosci odroczenia jej. Gdyby teraz nie poszla do przedszkola, za rok mielibysmy dokladnie to samo, tyle ze w szkole...
      Niestety, obawiam sie, ze u nas nie bedzie szybkiej poprawy... Ja przeryczalam prawie caly rok w "sredniakach", wiec jesli Bi wdala sie w swoja matke, mam przechlapane... ;)

      Usuń
  8. Ja wiem, ze to łatwo napisać, ale to przejdzie, musisz być cierpliwa. To dopiero 4dni. Będzie dobrze zobaczysz! Nie podawaj się tak szybko i daj jej czas na przyzwyczajenie się. Powodzenia trzymam kciuki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, to ze Wam tu sie zale, to nie znaczy, ze jestem juz gotowa sie poddac! :) Wiem, ze musze dac Bi czas. Moje dzieci sa z tych upartych i Nik np. ryczal caly miesiac kiedy poszedl do opiekunki. Bi bedzie wiec potrzebowala zapewne kilku tygodni...

      Usuń
  9. Mocno tule i życzę wytrwałości. Nic mądrego nie wymysle...(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, nawet tyle pomaga. Milo jest pomyslec, ze tyle osob trzyma za Bi kcuki. :)

      Usuń
  10. Moc całusów i dobrych myśli od nas :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Popieram Iwo sia. Sama mam dziecko w przedszkolu, obecnie już drugi rok, ale zaczynała jako 4 latek i było dokładnie to samo. Od września do grudnia płacz, przeplatany pobytami w domu z powodu chorób rozmaitych. Od stycznia się wszystko unormowało. Teraz chętnie chodzi i jest zawsze uśmiechnięta, opowiada jakie fajne rzeczy robią. Myślę, że najgorsze co można zrobić to wypisać dziecko. Będzie dobrze, tylko daj sobie i jej czas, dużo czasu. Ja byłam z tych bardzo opornych dzieci i mnie zostawiano siłą (przez cały rok, więc pomyśl jak moja mama miała ciężko ;), mało tego to wymiotowałam na zawołanie - chyba, że zostałam przekupiona cukierkiem czekoladowym :) Życzę wytrwałości. I uwierz, że krzywdy jej nie robisz, wręcz przeciwnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi sie w pamieci kolacze, to ja sama przeplakalam niemal caly rok w "sredniakach". :) Mam jednak nadzieje, ze Bi szybciej zaakceptuje nowe miejsce. Narazie, po 5 dniach, zawyrokowala, ze przedszkola nie lubi, nie lubi dzieci i pan tez nie lubi. A rano ryczy coraz gorzej... :( Wiem, ze jeszcze sporo czasu moze uplynac zanim zaakceptuje nowe miejsce i ten czas jej zamierzam dac, ale obawiam sie, ze przez ten czas posty na blogu moga byc mocno monotematyczne... ;)

      Usuń
  12. Przytulam Cię mocno... Dużo dużo siły i wytrwałości... I żeby Bi szybciutko polubiła nowe miejsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki, nawet wirtualne kciuki i cieple mysli sie przydadza... :)

      Usuń
  13. Nie będę Cię pocieszać, nie ma sensu, po prostu trzymajcie się w tej trudnej dla Was sytuacji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki... Trzymac sie trzymamy. Jakos... ;)

      Usuń