sobota, 29 sierpnia 2015

Matka w przedszkolu :)

Mialam pisac w poniedzialek, kiedy juz bede wiedziec jak poszlo zostawienie Bi w przedszkolu samej. Poniewaz jednak pytacie w komentarzach jak bylo, napisze pare zdan, korzystajac z tego, ze maz ruszyl naprawiac pekniecia w podjezdzie, ktore gdzieniegdzie sa juz na tyle duze, ze bezczelnie rosnie w nich trawsko i inne chwasty. :)

W piatkowe przedpoludnie, matka ruszyla wiec aby poznac placowke oswiatowa, gdzie jej corka spedzi najblizsze 10 miesiecy. Wrazenia? Mieszane.

Do nauczycielek nie mam zastrzezen. Na szczescie. Wydaja sie byc cierpliwe, jedna jest bardzo wesola, choc drugiej, najstarszej, jak na moj gust brakuje troche ciepla w stosunku do dzieci. Nie, nie jest surowa, czy oschla, po prostu taka bardzo "profesjonalna" i konkretna. Zreszta, to chyba tutaj normalne, ze nauczyciel ma uczyc, nie jest od przytulania i noszenia, co zdarza sie w polskich przedszkolach.

Nauczycielki przeszly wiec matczyny "test". Natomiast sale juz nie do konca. Przedszkole jest polozone przy odpowiedniku polskiego gimnazjum i nie jest nawet osobnym budynkiem. Jest osobne wejscie, ale poza tym po prostu dwie ostatnie sale w jednym z korytarzy zostaly wydzielone dla przedszkola. I samo w sobie nie jest to problemem. Niestety, jedna z sal (do ktorej Bi ma pecha byc przydzielona), zostala dolaczona dopiero w tym roku i nie jest do konca odnowiona oraz przystosowana dla przedszkolakow. Jest ciemnawa (ma tylko waskie okna przy samym suficie i to zdaje sie od polnocy), ponura i w dodatku zimna, bo klima szla tam pelna para. Na szczescie, wyglada na to, ze Bi w tej sali bedzie spedzac tylko czesc dnia, poza tym posilki, drzemka i niektore zajecia beda sie odbywac w drugiej, kolorowej i jasnej.

Kolejnym problemem z takim a nie innym przydzieleniem klasowym jest to, ze Bi bedzie zaczynac oraz konczyc dzien w drugiej sali, a nie "swojej". W czasie kiedy bede ja przyprowadzac i odbierac, "jej" salka bedzie zamknieta, a wraz z nia dostep do poleczki dziecka, gdzie ma byc zostawiana wszelka korespondencja dla rodzicow. Panie co prawda zapewnily, ze znajda inny sposob na komunikacje ze mna, wiec zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce...

Poza tym, troche mi sie smutno zrobilo na widok zabawek w tych salkach. Dla mnie 3-4 latki to jeszcze maluchy, ktore przede wszystkim powinny sie bawic. W polskich przedszkolach sa misie, lalki, auta i wozki dla laleczek. Tutaj? Nic z tych rzeczy! Jest mnostwo puzzli, gier, ksizeczek, drewnianych klockow, farb oraz flamastrow. Wyglada to jakby kazda zabawa miala dziecko czegos nauczyc. Szczegolny nacisk polozony jest na nauke literek oraz pisania, widac to po pomocach naukowych. I po co to, ja sie pytam? Kazdy wie, jesli nie z pierwszej reki, to ze slyszenia, ze amerykanski poziom edukacji na poziomie szkoly podstawowej lezy i kwiczy. Po cholere wiec meczyc przedszkolaki nauka, skoro zaraz w szkole kompletnie im sie odpusci? Bez sensu.
No ale jest jak jest. Z tego co wiem w kazdym tutejszym przedszkolu wyglada to podobnie, nie mam wiec wyjscia i musze to ze smutkiem zaakceptowac.

Matka miala tez chwile slabosci, a jakze! I to w najdziwniejszym momencie! Mianowicie, jedna z nauczycielek dosiadla sie do Bi, ktora z zapalem ozdabiala swoja teczke naklejkami. Pani zaczela zadawac jej pytania, np. ktora naklejka najbardziej jej sie podoba, jaki kolor ma motylek, itd. A moje dziecko, o ktore przeciez drze jak poradzi sobie z angielskim, ku mojemu zdumieniu odpowiadalo! Po angielsku i prawidlowo! A mnie lzy stanely w oczach, sama nie wiem czy z ulgi czy z dumy i malo im sie tam nie rozryczalam!
Mowie Wam, to musi byc ten pierdzielony PMS! :D

Ciekawe pewnie jestescie jak na przedszkole zareagowala sama zainteresowana, czyli Bi? No coz, ona jest zachwycona! Nie moglam jej z tamtad wyciagnac! Dorwala najpierw farby, potem kuchenke z garnuszkami i przepadla! Zachwycila sie tez miniaturowymi kibelkami oraz zlewikami w lazience. :) Snulam sie po klasie, ogladalam tablice, ukradkiem ziewalam, ale za kazdym razem, kiedy zagadywalam corke czy moze gotowa jest zebrac swoja mala dupke do domu, spotykalam sie z ostrym protestem. Dopiero obietnica pojechania z mama do pracy (Bi od dawna blagala, zebym pokazala jej gdzie pracuje), wywabila dziecko z budynku, a i tak szlo z nosem na kwinte. ;)

Zobaczymy czy bedzie rownie szczesliwa w poniedzialek, kiedy bedzie musiala tam sama zostac? ;) Poniewaz pomimo calego entuzjazmu, Bi od wszystkich dzieci odwracala sie z fochem, a jednej z nauczycielek odmowila powiedzienia "pa pa" wychodzac, moze byc roznie. ;)

20 komentarzy:

  1. Kochana to super! Świetne wieści!! Super ze Bi się podobało! No.szkoda tylko, że przez to uczenie dzieci trochę zabiera się im tego.dzieciństwa, swobody. Zabawy. Ale.w sumie to dzieciakom ma się podobać :))) nie.taki diabeł straszny jak go malują! ;)

    www.swiat-wg-anuli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze 3 dni pozniej juz sie Bi az tak nie podoba...

      Usuń
  2. Może kiedyś panie w przedszkolu to były takie "ciocie" do przytulania ale teraz już tak nie jest. Rodziców tych najmłodszych dzieci to trochę przeraza i dziwi bo kiedyś było inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mi utkwila w pamieci wlasna mama, ktora jako matka sie, delikatnie mowiac, nie sprawdzila, ale jako pani w przedszkolu byla swietna! Tulila te dzieciaki, nosila, pocieszala, a one ja uwielbialy!

      Usuń
  3. Dzielna Bi i dzielna Mama ! Ciocia jest z Was baaaaardzo dumna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och ciociu Noelko, az sie zarumienilysmy! :)

      Usuń
  4. No to wielkie UFFFF. Oczywiście, prawdziwy test będzie w poniedziałek, ale początek całkiem obiecujący, prawda? Powiem Ci, że jeśli chodzi o Bi kontra dzieci to może być różnie- może Ona będzie po prostu takim typem osoby, że nie będzie potrzebowała do szczęścia kupy dzieciaków, a w przyszłości znajomych.
    Agatko, niezmiennie trzymam kciuki, głównie za Twój spokój, bo wiem, jakie to dla mamy ważne!

    Nauka w przedszkolu... Co do tego też mam bardzo mieszane uczucia. A już po zebraniu organizacyjnym brr... Podręcznik dla trzylatków? Diagnoza dwa razy w roku? To naprawdę jeszcze przedszkole? Ja chcę, żeby moje dziecko się bawiło, uczyło piosenek, chodziło z dziećmi na dwór i szukało oznak wiosny/jesieni... Nie chcę, żeby uczyło się ptaków z podręcznika!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no serio? Podreczniki w przedszkolu?! Swiat obraca sie do gory nogami... :/ Mnie zalamuje wyglas sali Bi. Wszedzie literki, wyrazy, tablice do odkreslania liter... Normalnie pomyslalabym, ze to I klasa!

      Mozesz miec racje. Ja tez zawsze trzymalam sie troche na uboczu i Bi moze byc taka indywidualistka po mnie...

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że poziom nauczania w amerykańskich podstawówkach jest tak zły. Zawsze mi się kojarzyło, że mają wszystko dopracowane :)
    Ale masz rację, wiesz, mnie to coraz bardziej wkurza i coraz bardziej chce mi się płakać nad tym,że Milce zabieram część dzieciństwa. Wiem, że nie mam wyjścia, ale to nie zmniejsza mojej frustracji :((
    Na szczęście po zapoznaniu się z planem zajęć w przedszkolu widzę, że takie bardziej dydaktyczne mają dwie godzinki tylko,a tak to cały dzień różne duperelki. Wiem, że nie może być, że sama zabawa, ale jednak to są 3 - latki...
    Inna sprawa jak Mila zareaguje, kiedy sie okaże że w przedszkolu też czasem trzeba posiedzieć na małych czterech literkach, a nie tylko śpiewać, tańczyć i bawić się lalą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj tez niby "nauka" to 2-3 godziny dziennie, a reszta to zajecia plastyczne, sluchanie bajki, itd. Mimo wszystko nasuwa mi sie mysl, ze po co to? Tym bardziej, ze oni chca na sile uczyc 3-4 latki pisac, a po rozmowie z kolezanka dowiedzialam sie, ze nie ucza ich takich podstaw jak np. mieszania kolorow. Na dwor zas wychodza dwa razy dziennie po pol godziny! Te dzieci jeszcze dobrze sie nie rozbawia, a musza wracac do srodka! :/
      Poziom nauczania jest tutaj beznadziejny. To znaczy w High School juz jest inaczej, bo przedmioty maja "poziomy", czyli uczniowie sa przydzieleni do klas w zaleznosci od zdolnosci. Ale podstawowka to w porownaniu z Polska, zabawa...

      Usuń
  6. Trzymam kciuki, żeby jednak było dobrze. My mam pierwszą przedszkolna chorobę. Cóż tydzień a raczej niecałe 5 dni w przedszkolu i viola. Liczę, że po takim debiucie na długo zapanuje spokój.

    Dziwne te amerykańskie przedszkola. Serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dziwne. Bede musiala przywyknac, ale narazie co chwila opada mi szczeka...

      Moje Potworki sa takie "zdolne", ze choroby zlapaly jeszcze przed rozpoczeciem roku szkolnego. To chyba na rozgrzewke. :D

      Usuń
  7. Najwazniejsze, ze pierwsze koty za ploty I, ze Bi sie podobalo . Ja juz kiedys widzialam preschool u Nas I podobalo mi sie bardzo, chociaz bylo chyba z 20 dzieci I tylko dwie Panie. My jutro tez maszurujemy - z nasza torebeczka na lunch. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz koniecznie jak Wam poszlo! :)

      O, jesli chodzi o panie, to tutaj jest urodzaj! W kazdej klasie po 3-4! Ale tyle jest tu papierologii, ze sie nie dziwie, ktos musi to drukowac i wypelniac... ;)

      Usuń
  8. Super wieści! Świetnie, że tak dobrze poszło. Jedynie niefajnie z tą salą bez okien. Rany, niepojęte dla mnie, jak może komuś przyjść do głowy, żeby do takiego bunkru dzieci wpuścić, ale może jakoś uda się to potem obejść tak by Bi mogła spędzać czas w jasnych salach. Matka, rób tam raban, żeby Hamerykanie wzięli dupę w troki i przystosowali salę do dzieci ;-) Trzymam kciuki za poniedziałek za Bi i za Ciebie. Przytulam Cię mocno, bo przypuszczam jak musi Bi być ciężko :* A widzisz? :) Tak po cichu przypuszczałam, że Bi potrafi więcej po angielsku niż ją o to posądzasz :) Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczecie Bi spedza w tej sali z malymi okienkami tylko 1/3 czasu w przedszkolu... Wiesz co, dla nas to szok, ale ja sie az tak nie dziwie. Amerykanie zawsze zaslaniaja okna, uciekaja przed sloncem, jakby ich mialo roztopic. Takie ciemne pomieszczenia sa tu bardzo powszechne...

      Usuń
  9. Czekam na relację jak sobie dała Bi radę!

    Zobaczysz, że w rzeczywistości będzie to wszystko lepsze niż wygląda:)
    Dobrze, ze chociaż panie zdały test :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, kiedys... Narazie sroda okazala sie dniem kryzysowym. :/

      Usuń
  10. Z konkretow: drogie jest to przedszkole? Stanowe, z dotacjami itd?
    Sa w okolicy prywatne?

    Na pewno u Was sa i lepsze/zamozniejsze przedszkola, ale nie wiem, czy latwo sie do nich dostac, bo moga byc np. przy parafiach, prywatnych firmach czy tp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedszkole miastowe, czy to oznacza, ze stanowe, to nie wiem. :) W okolicy jest prywatnych od groma, ale my wybralismy to, z racji, ze za rok Bi pojdzie z wiekszoscia tych samych dzieci do zerowki, bo to przedszkole jest juz czescia system szkolnego naszego miasteczka.
      Czy drogie, to trudne pytanie, bo nie mam zbyt duzego porownania. Chyba przecietne, ale za opiekunke placimy mniej, wiec wydaje mi sie, ze kosztuje sporo. ;) Bedziemy placic 220 dolarow na tydzien.

      Usuń