piątek, 20 lutego 2015

W tym domu sie gada VII

Cos mi sie wydaje, ze bede musiala rozdzielic serie na Bibusiowa i Kokusiowa, bo razem ciezko jest pomiescic wszystkie ich powiedzonka w jednym poscie. :)

Pisalam kiedys, ze z Bi, odkad w koncu zdecydowala sie zaczac mowic, zrobila sie straszna gadula? Teraz mam porownanie i stwierdzam, ze ona jednak gadula nie jest. Najwyrazniej jej poziom rozgadania jest przecietnego trzylatka. Jezeli bowiem Bi jest gadula, to nie wiem jakie okreslenie znalezc dla Nika! Czesto opisuje go jako "katarynke", ale nawet to chyba dobrze nie oddaje ogromu tegoz zjawiska. :) Po tym co widze w domu, juz wiecej nie uwierze w mit, ze chlopcy zaczynaja mowic pozniej i mowia mniej niz dziewczynki. No chyba, ze moj to jakis wyjatkowo spektakularny wyjatek od reguly... :) Nikowi buzia nie zamyka sie od switu do zmierzchu, chyba ze akurat przezuwa lub spi. Zaraz, wroc. Przez sen tez gada, kloci sie i wykrzykuje protesty. :))

Dzisiaj wiec malutka, minimalna probka mozliwosci mojego syna, w wieku 2 lat i 2 miesiecy. :)

***

Z samego ranka przychodze do pokoju dzieci, zeby wyjac wolajacego Nika z lozeczka.
Mama: "Czesc kochanie!"
Nik (naburmuszony): "Nie jetem mala dzidzia!"

Oho! Ewidentnie ktos sie jeszcze do konca nie obudzil! ;)

***

Juz jestesmy gotowi do wyjscia, juz zamknelam Maye, juz szykuje buty i kurtki, kiedy...
"Mama, mam kupe!"

A nie mogl tak poczekac 15 minut, to niespodzianke znalazlaby juz opiekunka... :) Ale przynajmniej klocek w pieluszce jest na tyle niewygodny, ze Mlodszy sam dopomina sie zmiany. Jesli chodzi o zwykle siuski mamy ostatnio nie lada klopot. Na haslo: "Kokus, jestes caly zasiurany, przecieka ci juz bokami, choc zmienimy pieluche!", slyszymy:

"Ce siulany!" [chce byc zasiurany]

I zwiewa...

***

Srodek nocy. Kokus poplakuje. Przychodze do pokoju, kreci sie po lozeczku. Pytam czy chce sie przytulic? Chce. Biore na rece, caluje ciepla szyjke, wdycham zapach swojego dziecka... Po chwili Niko zaczyna sie przeginac, dajac znac, ze wystarczy pieszczot, on chce wrocic do lozeczka. Wkladam, ale zamiast zasnac, marudzi.
Nik: "Sienka... [piosenka]"
Mama: "Synu, nie moge ci teraz spiewac piosenek, obudzimy Bi."
Nik: "Sienka..."
Mama (zrezygnowana): "Ale jaka ty chcesz piosenke?"
Nik (jeczaco): "Sieeenkaaa..."

No i wszystko jasne. ;) W koncu udaje mi sie go uspic glaskaniem po glowce i przeciaglym szzzzz.
Wracajac do lozka zerkam na telefon: 12:55. Zieeew...

***

Niko rysuje. Po chwili Bi wola z pokoju:
"Mamusiu, Kokus lysuje po stole!"
Wchodze, rzeczywiscie stol porysowany. Winowajca patrzy i usmiecha sie szelmowsko. Mowie zartobliwie:
"O-o! Kto porysowal stolik? Czyja pupe mam sprac?"
Niko natychmiast wystawia paluszek w strone siostry: "Bibi!"

Takie to male, a juz nauczylo sie zwalac wine na innych. ;)

***

Aktualnie ukochana kokusiowa bajka jest "Tomek i przyjaciele". Nie brak wiec na codzien tomkowych inspiracji:

Syn moj dopomina sie konkretnego (ulubionego) odcinka:
"Jak Blablys padl blota!" [Jak Gabrys wpadl do blota]

Albo celowo upada z jezdzika, wolajac wesolo:
"Padlem s tolow!" [Wypadlem z torow]

Ulubiona postacia jest oczywiscie Gabrys. Czesto wiec zasuwa po domu na jezdziku, krzyczac:
"Ekples tuuu!!!" [Express jedzie tu!]

A calkiem niedawno, kiedy podalam mu upuszczony kubek, uslyszalam:
"Dziekuje Kamusiu!". :p

***

Ma tez chlopak niezla wyobraznie. Ktoregos dnia obgryzal grzanke i po kazdym kesie uwaznie jej sie przygladal. W koncu wola:

"O! Tlaktol bilem!" [traktor zrobilem] "Ziobac mama!"

A grzanka wygladala mniej wiecej tak:


I czy nie wyglada to jak kabina traktora? Bez kol... ;)

***

A co rano budzi nas okrzykami w stylu:

"Jasno bilo!" [jasno sie zrobilo] "Jus tauem!" [juz wstalem] (jakbysmy nie slyszeli...). "Moge mamusiu?"

No i jak tu odmowic takiej prosbie?

A wzielo sie to stad, ze jesli obudzi sie okolo 6 rano, kiedy wiadomo, jest ciemno jak w d*pie, wolam do niego, ze jeszcze jest noc, ciemno i wszyscy spia. ;)
Zazwyczaj slucha i kladzie sie grzecznie z powrotem! Szok! Tyle, ze najczesciej nie zasypia, tylko gada sam do siebie lub usiluje obudzic Bi, wiec i tak nici ze spania. :p

***

Scenka ostatnia. Niko biega po domu jak strus pedziwiatr. W koncu, nieuchronnie, zalicza dosc spektakularna glebe. Nic sie nie stalo, za to dziadkowie wybuchaja smiechem. Niko odwraca sie w ich strone naburmuszony, marszczy brwi i wypala:

"Not funny!"

Rosnie kolejny poliglota. :))

***

Happy Friday to You! ;)

25 komentarzy:

  1. U nas podobnie Junior gada i nawija cały dzień. A jeszcze nie tak dawno martwiłam się, ze tak mało mówi. A co rano słyszę z jego pokoju tekst: "już dzień wstajemy mamusiu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest to samo :)
      Codziennie rano słyszymy: "dzień dobry śpioszki, już rano! Wstajemy!" :D
      No jak nic mamy małe gaduły w domu :)
      U mnie jeszcze Mąż nawija bez końca jak najęty :)
      Buziaki :*

      Usuń
    2. Haha, wszedzie te gaduly! Ja nie moge sie otrzasnac z szoku wywolanego gadulstwem Nika, bo Bi w jego wieku dopiero powiekszala zasob slow i zaczynala niesmialo laczyc po dwa wyrazy w zdania! :)

      Usuń
  2. Haha z tym noc i ciemno jest u nas tak samo :D
    Ostatnio Emil w nocy jak wołał i przyszłam do niego, sam zapytał: "ciemno? noc?" :D

    Ale masz słodką gadułkę, a traktor jak się patrzy :D

    Ps. Hmm nie wyświetla mi Twoich nowych notek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to juz nie wiem co z tym cholernym Bloggerem!

      Swietne te nasze gaduly! I starsze i mlodsze! ;)

      No tak. Sami widza, ze ciemno, ale trzeba sie jeszcze upewnic. Bo a nuz to tylko iluzja i tak naprawde mozna juz wstac? ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. O, co do tego to nie ma watpliwosci! :)

      Usuń
  4. No pewnie, że not funny! Co ci dziadkowie sobie myślą! :) Nikuś ma fantazję i to nie byle jaką choć ja też zauważyłam od razu tlaktol :D

    I ja też tak chcę by Laura na hasło, że jest jeszcze noc i wszyscy śpią potulnie poleżała sobie w łóżeczku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie z czasem. ;) Tez o tym marzylam jak moje Potwory byly niemowlakami i prosze, ani sie obejrzalam, a da im sie (w niewielkim stopniu) przemowic do rozsadku... ;)

      Usuń
  5. Wypadlem z torow...slodziak ;) moj Mlody mniej mowi, chociaz coraz wyrazniej no I tylko english... ja nie wiem o co lota !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam nieraz problem z wymowa moich dzieci. Wczoraj Mlodszy chodzil po domu i powtarzal jedno slowo. Nie moglam za Chiny Ludowe zgadnac co on mowi, az Bi mnie oswiecila, ze jej brat mowi "apple"! Skad podlapal to slowko, nie mam pojecia... :)

      Usuń
  6. :) uwielbiam te rozmowki :) czekam teraz na relacje Bi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małe dzieci są rozbrajające. Mam czworo, więc wiem coś o tym...:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czworo?! Chyle czola kobieto... ;)

      Usuń
  8. Tymi tekstami i wyobraźnią (w zacieku po farbie widział lwa ;))) okropnie mi przypomina Igoreckiego. A to oznacza, że masz fajnego synala :DD

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekhm... To chyba taki rozgadany rocznik :) Autentycznie, tak jak uwielbiam Lilę miłością bezgraniczną, tak naprawdę- czasami myślę sobie: Bożeeeee, niech ona się choć na chwilę już zamknie. U nas nie dość, że gada non stop, to nie ma opcji, żeby ktoś nie brał z Nią w tej rozmowie udziału. A protesty przez sen- nic mi nawet nie mów! U nas zazwyczaj przez pół nocy słychać: "Nie Eliza!" "Eliza zostaw! "Eliza zabrała!"

    U nas kupsko Lilce nie przeszkadza, kiedy mówię, że trzeba zmienić bo śmierdzi- słyszę zawsze: "Jeszcze lobie!"

    U nas Eliza uwielbiała tomka i przyjaciele. Lilce jakoś nie przypasował. Za to uwielbia ruską bajkę o dziewczynce i misiu, i stwierdzam, że niedługo ja zostanę poliglotką.

    Kurczę Agatka, zmotywowałaś mnie- muszę w końcu napisać post o Lilce! I to szybko :)

    Ps. Przeczytałam o Niku w tamtym poście. Matko, znowu zemdlał, bidulek! Teściową trochę rozumiem, że Go trzymała, bo niewykluczone, że jakby walnął o tą podłogę, to też by się zaniósł płaczem. No ale reakcja M- masakra. Faceci i ten ich tok myślenia mnie momentami osłabia!
    Mam nadzieję, że jednak trochę napięcie minie, i że będzie w porządku. Trzymam kciuki.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, M. puscily nerwy w najgorszym mozliwym momencie... :( A Niko, co rosnie w nas nadzieja, ze moze w koncu wyrosl z tego zanoszenia, przekonuje nas, ze jeszcze troche to potrwa... Nawet na chwilke nie mozna zmniejszyc czujnosci! :(
      Haha, u nas tak samo! W nocy najczesciej slychac: "Nie lusiaj Bibi! Moj tlaktol!". :p
      O nie, z kupa Nik ma odwrotnie. Nawet jak widac, ze jeszcze cisnie, to juz wola: "Kupe mam! Duuuzia!". :)
      Slyszalam gdzies o tej rosyjskiej bajeczce. Nawet probowalam ja kiedys puscic dzieciom, ale oboje zaczeli sie drzec, ze im sie nie podoba, wiec odpuscilam I wiecej nie probowalam. :)

      Usuń
  10. Słodziaki i kochane urwisy :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Super się to czyta :)

    A wiesz, że na to "ciemno jeszcze" ja trzymam Oliwię zimą jak wstanie nawet ok 8? Z tym, że ona na ogół jeszcze zasypia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zazdroszcze Ci takiego spania! ;) Z moimi Potworami nie ma zmiluj. Jak tylko zacznie szarzec za oknem, juz wolaja, ze jest jasno i mozna wstawac. Po tatusiu takie ranne ptaszki, bo ja zdecydowanie lubie sobie pospac... Mam nadzieje tylko, ze latem sie zlituja, bo wtedy szaro za oknem robi sie przed 5 rano! ;)

      Usuń
  12. Jaki gaduła! :) będziesz miała z nim wesoło :D

    OdpowiedzUsuń