środa, 7 stycznia 2015

W tym domu sie gada VI

Ojojoj... Przez dwa tygodnie laby, oraz "koniecznosc" spisania naszych swiatecznych obchodow, mam straszne zaleglosci. W roboczych siedza i patrza z wyrzutem 4 posty i nawet na komorce mam zapisane napredce jakies potworkowe teksty... Musze zaczac nadrabiac, rozpoczne wiec od pierwszej porcyjki dialogow z corka oraz synem. :)


Moja matka nie odpowiada na smsa z pytaniem czy ma czas na skypa. Czekam pol godziny, godzine, ale w koncu stwierdzam, ze szkoda dnia i mrucze do siebie (niestety na glos):

"Nie chce gadac, to niech sie pocaluje... eee... (zauwazam patrzaca na mnie uwaznie Bi) ...w nos. My idziemy na dwor!"
Na to Bi wystawia jezyk, kreci nim mlynka, krzywi sie, w koncu oznajmia ze smutkiem
"Nie lade calowac nos! [nie dam rady pocalowac nosa]"

***

Bi probuje namowic Nika na wspolna zabawe, ktora jak to czesto z rodzenstwem bywa, zazwyczaj konczy sie placzem Mlodszego:
"Jestes fajny chlopcyk? Taaak, fajny chlopcyk? Chces biegac? Nie bedziesz plakac?"

***

Na tej samej zasadzie, podpuszcza brata szeptem, zeby wymusic na rodzicach ulubiony filmik na YouTube:
"Kokus, chces ogladac play doh? Chces play doh?" Niko na poczatku sie opiera, woli Traktora Toma, ale Bi naciska, caly czas szeptem oczywiscie. Kiedy w koncu brat, znudzony jeczeniem siostry, mowi niechetnie taaak, Bi wola glosno:
"Mama, Kokus chce play doh ogladac!"

***

Potwory urzadzaja sobie (znowu!) wyscigi w glab korytarza i z powrotem. Na wypadek gdybym nie zauwazyla i nie uslyszala dziekiego wrzasku oraz smiechow, Niko podbiega i oznajmia:
"Mama, latam!"

Wzielo sie to oczywiscie z mojego wiecznego zrzedzenia: "Przestancie latac jak szaleni!". :)

***

Cos wzruszajacego dla odmiany. Siedzimy z Bi na kanapie. Caluje jej wlosy, a ona podnosi glowke i oznajmia
"Lubie cie!"
Na to ja mowie: "A ja ciebie kocham!"
Bi musi miec ostatnie slowo: "A ja cie lubie i kocham!".

***

Spiewam sobie Jingle Bells. Moj syn przyklada rece do uszu i krzyczy:
"Cicho! Usi bola!"

***

Czytamy Kopciuszka. Bi przyglada sie obrazkowi, na ktorym bohaterka zbiega ze schodow, zostawiajac za soba pantofelek.
"A czemu ta pani ma gola ("bosy" nie weszlo jeszcze do slowniczka Bi) noge?"
Tlumacze, ze Kopciuszek tak sie spieszyl, ze zgubil po drodze pantofelek. Pokazuje tez rzeczone obuwie na obrazku. Na to moje dziecko pogardliwie kwituje:
"Ten BUT?!"

***

Bi nadal (albo i coraz bardziej) wciska angielskie wyrazy w polskie zwroty. Podczas rozpakowywania swiatecznych prezentow, wykrzyknela na caly glos:
"Moje plezenty, takie wonderful!".

***

Bi bawi sie swoja ksiezniczka Sofia: "Och, och, gdzie jest ten moj ksiaze?!".

I powiedzcie mi skad jej sie to wzielo? Nie ogladamy z nia zadnych disneyowskich bajek, a wersje pisane basni mamy bardzo okrojone. A jednak moja trzylatka wie juz, ze kazda ksiezniczka usilnie poszukuje swojego ksiecia z bajki. My - kobiety juz chyba rodzimy sie z poczuciem, ze naszym zyciowym celem jest odnalezienie prywatnego krolewicza na bialym rumaku. ;)

***

Kokusiowi utknal w autku ludzik. Przybiega do mnie:
"Mama pomus, mam ploblem!".

***

Kiedy Niko sie obrazi i ma dosc zabawy z rodzicami, zbiera swoje autka i lypiac spode lba, oznajmia dobitnie, marszczac brwi:
"Jus! Koniec!"
Brzmi to baaardzo groznie... ;)

***

A na koniec, tak sobie tylko zapisze "ku pamieci", ze dla dwuletniego Kokusia, zakupy to "pupy" i czasem nie moge sie domyslic kiedy tlumaczy mi cos z przejeciem, czy chce jechac na zakupy, czy zmienic pieluche. :)

17 komentarzy:

  1. Z tym butem Bi.to normalnie mnie powalila, a Kokus slodki : latam... kochane Potworki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane, chociaz nieraz mi krwi napsuja. ;)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie ze śpiewaniem bywa podobnie...czasem podczas moich popisów Marcelina powtarza "nie", "nie", "nie" ;-)) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, dzieci potrafia byc szczere az do bolu...

      Usuń
  4. paplu paplu.. wielbię taką dziecięcą nowomowę!
    Świetne dzieciaczki, BUT rulez:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwielbiam ich powiedzonka! Mysle, ze za kilka lat ja sobie wroce do tych starych wpisow, bede boki zrywac!

      Usuń
  5. But i wonderful prezenty wymiataja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, Bi dlugo nie mowila, ale jak juz zaczela to regularnie dostarcza nam rozrywki!

      Usuń
  6. Agata, czy Ty uwierzysz, że z tymi bajkami Eliza tak samo podpuszcza Lilę? Wstyd, bo to przecież 8latka!!! Wonderful plezenty to i ja chciałabym dostać :) Ach, te nasze Bąble- kochane są!

    Ps. Mogę sobie wyobrazić Nika, kiedy oznajmia, że jus koniec, bo Lila może tego nie mówi, ale kiedy coś Jej się nie udaje, rzuca tym (ostatnio próbowała wózkiem, bo nie mogła zapiąć lalki) i mówi: wyrzuć to/oddaj to. Z jednej strony- mam ochotę parsknąć, a z drugiej- no dziecko myśli logicznie, przecież sama Jej mówiłam, że jak będzie tak rzucała to albo wyrzucę, albo oddam innym dzieciom...
    Ściskam Agata.
    Ps. Dziękuję Ci za komentarz u mnie. Mam nadzieję, że wkrótce się poskładam i odpiszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, czyli nauka nie poszla w las! ;) Czasami niewiadomo, ktore z rzeczy jakie mowimy dzieciom, obroca sie przeciwko nam!
      Starszaki juz wiedza, ze matka szybciej ulegnie rykom mlodszego rodzenstwa, wiec lepiej zawczasu przekabacic je na swoja strone! ;)

      Usuń
  7. Mama pomus, mam ploblem - wiadomo do kogo trzeba się zwrócić :))
    Dzieciaczki sa strasznie pocieszne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, to osobliwe, ze z tym "ploblemem" Niko zawsze do mnie wali... ;)

      Usuń
  8. To chyba wszystkie dziewczynki mają w genach książę=księżniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawde! W szoku jestem, bo ja nie jestem typem paniusi, nawet sukienki nieczesto ubieram. A tu mi rosnie pod nosem taka mala krolewna, po kim ona to ma?! :)

      Usuń