piątek, 31 października 2014

W tym domu sie gada IV

Bi trzepnela brata bramka miedzy pokojem a jadalnia. Niko plakal, zostal wiec wytulony, a siostra solidnie ochrzaniona.
Chwile pozniej przychodzi i jeczy:

-Auuu, boli, boli, o tu! (pokazuje ramie)
-A co sie stalo?
-Ja udezilam blamke [uderzylam sie w bramke]
-Taak? A kiedy? (pytam powatpiewajaco, bowiem caly czas bylam w pokoju i nic nie zauwazylam)
-Jutlo...

Dla Bi jutro = wczoraj. :)

***

Prowadze auto. W ktoryms momencie trace cierpliwosc do jakiegos kretyna przede mna i wykrzykuje polglosem: Ty baranie!
Z tylu odzywa sie glosik: "Balan tam byl? Balan-buc?".

Taaa... Dobrze, ze nie wyrwal mi sie gorszy epitet... ;)

***

Bi nadal marzy o sniegu:
"Jak bedzie snieg, bedzie ladnie!"
Matka sie rozmarza: "Masz racje, wszystko bedzie biale i czyste, pieknie!"
"I beda duzie kwiatki..."

Eee... No chyba nie bardzo... ;)

***

Bi chce zeby jej wlaczyc bajke, ale prosi takim marudno-jeczacym tonem:

"Mamaaaa, jaaaa cieeeeem bapis [Bubble Guppies]! Maaamaaa, wlaaaac mi baaaajkiiii!!!"
W koncu, znudzona zluchaniem tego wycia ulegam, ale chce przy tym zachowac resztke "twarzy", wiec oznajmiam: "Bi, przestan zawodzic, wlacze ci bajke jak poprosisz ladnie i bez jeczenia"
"Ale ja nie cieeeeem laaaaadnieeee, ja ciem bziiiiidkoooo..."

***

Jedziemy autem. nagle Bi oznajmia:
"Cos tu smieldzi..."
"Tak? (pociagam nosem) Nic nie czuje... Co to moze smierdziec?"
"Moze zlobilam purku..."

Jak to mowia: kto poczul, ten wytoczyl. ;)

***

Przypomnialo mi sie przy okazji komentarza u Dorotki.
Odkad Bi nauczyla sie samodzielnie otwierac drzwi wejsciowe, tlumacze, ze trzeba je zamykac, zeby nikt obcy nam nie wszedl. Mowie wiec, zeby zamknac drzwi, zeby nam zaden dziad nie wlazl do domu. Niedawno drzwi nauczyl sie otwierac Niko, wiec strzelilam mu taka sama gadke. A na to moj synek zdziwiony: "Dziadzio?".

W ten sposob okazalo sie, ze trzeba drzwi zamykac przed Bogu ducha winnym dziadkiem. :)

***

Teraz bedzie bardzo fonetycznie. Wybaczcie, ale bez polskich liter czasem ciezko oddac wymowe Nika. ;)

Nik wchodzi do lazienki, w ktorej urzedujemy ja z M. Przechyla glowke figlarnie, macha raczka i oznajmia uprzejmie "Helou!", po czym dodaje: "Uaj ju?" [how are you].

Co za maniery. ;)

***

A jesli juz mowa o Kokusiu, to niedawno sklecil swoje, jak dotychczas najbardziej skomplikowane zdanie. Brzmialo ono tak:

"Mama bip-bip kulbas!" [mama, schoolbus zatrabil] :)



Jesienne gaduly, pomagajace tatusiowi grabic liscie:

Mala Dama:




Oraz Maly Klaun:



Happy Halloween! ;)

28 komentarzy:

  1. Dialog w aucie mi się bardzo spodobał :D
    Jak mąż ostatnio zwyzywał kierowcę od kretynów, to Tymek zapytał, gdzie jest kret? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, cale szczescie, ze dzieci biora wszystko tak doslownie.

      Usuń
  2. Oj coraz gwarniej tam u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedlugo przyjdzie czas zaopatrzyc sie w zatyczki do uszu. :)

      Usuń
  3. Nie ma co - niedlugo buzki im sie nie zamkna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz sie praktycznie nie zamykaja. Jak nie gadaja, to rycza. Jak nie rycza, to wrzeszcza... ;)

      Usuń
  4. Super mają teksty! A Nik wyjątkowy poliglota :-) Fajnie ze spisujesz ich dialogi/monologi, świetna pamiątka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie dlatego je zapisuje. Na pamiatke. :) Mam nadzieje, ze juz zostana takimi poliglotami i oprocz angielskiego, beda poslugiwac sie rowniez polskim. :)

      Usuń
  5. Zasmialam sie w glos :))) wesole rozmowki :)))
    Co Wy robicie z ta ogromna iloscia lisci?? macie extra kompost, palicie czy sa odbierane ?? Bo kurcze tago troche tam jest :O
    Choc z drugiej strony fajnie tak pobrodzic po suchych lisciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, fajnie! Dziecinstwo mi sie przypomina, chociaz teraz tez patrze na nie jak na siedlisko kleszczy. :/

      Liscie sa czesciowo zabierane, a czesciowo to... radz se czlowieku jak mozesz. :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tia... Szczegolnie jak sie leja... ;)

      Usuń
  7. Te rozmówki są świetne, idealnie pokazują tok myślenia dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza sie, takie 2-3 latki sa najfajniejsze! Biora wszystko tak doslownie, a przy tym pojecia czasu i przemijania sa dla nich zupelna abstrakcja! :)

      Usuń
  8. Ja aż się boję co to będzie jak dwie będą gadać, u nas przy jednej gadającej nie można dojść di głosu:) uwielbiam rozmówki dzieci;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beda awantury, jak u nas. ;) Zaczynaja sie od jakiejs drobnostki, a koncza na: TAK! NIE! TAAAK! NIEEE! TAAAAAK! NIEEEEE! I dra sie tak na siebie, az w koncu ktores nie zdzierzy i dochodzi do rekoczynow. :)

      Usuń
  9. Ja też uwielbiam te wszystkie teksty maluchów. Często rozkładają na łopatki i pozostawiają bezradnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje. Czasem naprawde nie wiem co Bi odpowiedziec. Szczegolnie jak probowalam wybrnac dyplomatycznie z jej prosby o pomalowanie naszego domu na rozowo... ;)

      Usuń
  10. Dzieciece teksty rzadza no i genialne grabie, musze gdzies takie dorwac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie grabie powinny byc do dostania w sklepach ogrodniczo-domowych, typu Obi. :)

      Usuń
  11. Haha, jak zwykle ubaw po pachy! Niko z how are you mnie rozwalił :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rosną, rozwijają się, gadają... Cudne są.
    Bi to normalnie Baśka kilka miesięcy temu :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja zawsze z wielkim zainteresowaniem czytam o Basi, bo wiem, ze kilka miesiecy pozniej Bi bedzie mi serwowac to samo. No, moze Basia jest troche bardziej wygadana, bo Bi mowa nadal wychodzi tak srednio na jeza. :)

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, ten cykl tak szybko nie umrze smiercia naturalna, bo moim dzieciakom buziaki sie nie zamykaja. :)

      Usuń