poniedziałek, 23 czerwca 2014

Lato, uuuuu, lato wszedzie...

I tak minal pierwszy oficjalnie "letni" weekend. Czytam, ze w Polsce pogoda rozna, ale u nas na lato (jak narazie) nie narzekam. Mielismy dluga zime, chlodna wiosne, ale lato poki co jest bardzo lagodne. Co prawda noce sa troche za zimne dla takiego zmarzlucha jak ja, ale ogolnie to nie brakuje mi upalow po 35-40 stopni. M. nie musial nawet jeszcze instalowac klimatyzacji w oknie, co jak na koniec czerwca jest dosc niezwykle. Ale ciiiii, zeby nie wywolywac wilka z lasu... ;)

Za to w dzien, kiedy przygrzewa sloneczko, temperatury mamy iscie letnie, bosssko jest! Chociaz nie! Mogloby byc tak tyci - tyciutko cieplej, bo marzy mi sie wypad nad ocean, ale dla mnie musi byc wtedy troche blizej 30-stu stopni. Nie smiac sie prosze, jestem cieplolubna! :)

W sobote zaliczylam kolejne "oswajanie" Bi z towarzystwem. Pojechalam mianowicie na imprezke do kolezanki z pracy. No coz, zaliczylam kolejna porazke. Bi bawila sie, ale sama. Kiedy ktores z dzieci zblizalo sie do niej, porzucala zabawe i szla w inne miejsce... A z calej imprezy wieczorem nie pamietala, ze byly dzieci i wielki basen, nie pamietala, ze chlapala sie w malutkim baseniku dla dzidziusiow, nie pamietala, ze zlizala polewe z babeczki i natychmiast poprosila o nastepna. Pamietala za to ze byly tam dwa "duuuzie" pieski. Nie chciala nikomu powiedziec czesc ani na powitanie ani na pozegnanie, ale do psow juz z daleka krzyczala "Hi piesiek!!! Bye piesiek!!!". Hmm... Moje dziecko woli towarzystwo czworonogow niz ludzi... Chociaz, przebywajac z niektorymi z gatunku Homo sapiens mam takie same odczucia, wiec co ja sie bede Bi dziwic... ;)

Niko zaczal w miniony weekend naprawde powtarzac niemal kazde nasze slowo. Jesli ma ochote oczywiscie, bo poproszony o to sie "zacina" i ma w powazaniu twoje wysilki. A chwile potem wolam spiewnie do Bi "Gdzie sa moje klapki, klapki, klaaapkiii...". A z tylu slysze echo: "Ka-ki! Ka-ki! I az lzy mi staja w oczach, bo oto moje mlodsze dziecko, moj malenki dzidziorek odzywa sie "ludzkim" glosem... Chlip...

Pisalam ostatnio, ze za rok nasze ogrodowe zabawki beda za male nawet dla Nika? Pomylilam sie, one juz robia sie dla niego za male! Zabawa na slizgawkach przyjmuje nowa, niekonwencjonalna forme, bo tradycyjne zjezdzanie jest przeciez dla cieniasow:





Wszystko oczywiscie pod dyktando starszej siostry, ktora juz z trudem przeciska sie przez otwor:



I pomyslec, ze jeszcze na poczatku wiosny musialam Nikowi podnosic tlusciutki zadek, zeby mogl w ogole wdrapac sie na slizgawke od "normalnej" strony. A potem odginac mu nogi, bo jedna uparcie mu sie podwijala i nie umial jej wyprostowac do zjechania...

A poza tym bylo wspolne hustanie:



Oraz wspolne udawanie "indian":



Ogolnie coraz wiecej mamy takich "wspolnych". Ale rownie duzo odpychania, wyrywania i tluczenia sie nawzajem niestety...

A dzis mam zakwasy od tanczenia po setki razy "kolko graniaste" i zabawy w pociag. To jedne z niewielu (narazie) gier, w ktore moge angazowac oboje Bi i Kokusia. Poza tym, odkad moj syn zaczal sie porozumiewac nieco bardziej werbalnie, nabral slodkiego zwyczaju nachodzenia mnie w najmniej oczekiwanym momencie, z pelnym entuzjazmu "Mama!". Ja na to odpowiadam (starajac sie brzmiec rownie entuzjastycznie) "Kokus!". Niko znow wola "Mama!". Ja ponownie odkrzykuje "Kokus!". I tak sobie mamujemy i kokusiujemy przez chwilke, az synowi sie znudzi. A najczesciej konczy sie na przytuleniu do moich nog lub dopominaniu sie wziecia na rece i daniu mamie mokrego buziaka. Krotko mowiac, kiedy moje mlodsze dziecko nie choruje i nie zabkuje, jest najslodszym chlopczykiem na swiecie.

A tak wygladala moja ostatnia proba nauczenia Nika nowego slowka:
Niko wyciaga do mnie raczki i mowi swoje niesmiertelne "BAM!"
Odpowiadam "Kokus, nie bam, bam mowi sie jak cos spadnie. Jak juz to "opa". No, powiedz: OPA!"
Na to moj syn: "Pa-pa!"

Hmm... Niezupelnie o to mi chodzilo... ;)

A na koniec mam dla Was zagadke: czy to Kokus, czy Bibusia, kto zgadnie, no kto??? ;)




23 komentarze:

  1. Na ostatnim Kokus, przedostatnie moze Bi ale tego nie jestem pewna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nagroda gdzie?? ;)
      Jadnak obserwacja Potworkow sie oplacala :)

      Usuń
  2. Eh... fajnie macie :) Ja z upływem czasu, widzę jednak coraz więcej plusów posiadania małej różnicy wieku między dziećmi. U nas, kiedy już coś się dzieje "razem", to jestem pełna obaw jak to się skończy, bo rzadko kończy się dobrze. A najczęściej słychać "Mamo weź ją", albo pisk Lilki, jak Eliza zamyka Jej drzwi przed nosem.

    Hehe, podsumowanie imprezy u koleżanki z pracy boskie, no i powiem szczerze- też się Bi nie dziwię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ale to sie z czasem zmieni, zobaczysz! Jeszcze sie dziewczyny razem beda ladnie bawic! A u mnie odwrotnie, za pare lat pewnie dzieciaki beda mialy niewiele wspolnych zabaw, bo jedno bedzie wolalo samochody, a drugie lalki. :)

      Usuń
  3. Stawiam na Bi. :-)

    A co do tego, że jest odludkiem- nie przejmuj się. Każde dziecko potrzebuje innej długości czasu, aby przekonać się do otoczebia. Jest to jak najbardziej normalny etap i nie ma co się martwić. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narazie sie az tak bardzo nie przejmuje. Chociaz przyznaje, ze wolalabym, zeby byla bardziej towarzyska. Sama bylam bardzo niesmialym dzieckiem i wiem jakie to trudne.

      A na zdjeciu pierwszym jest Bi, ale na drugim juz Niko. :)

      Usuń
  4. Mnie logopeda opierniczyła za OPA:D Kazała mówić HOPA :D Więc staram się poprawiać :D
    Emiś też mnie zaskakuje, przychodzi i mówi: Tutaj! Daj" np. jedzenie :) Proste zdania się zaczynają, jak go oczywiście brat nie zagaduje :P


    Ale Wam pogody zazdroszczę :) Ja w jeansach i bluzie :( :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a dlaczego??? Co zlego jest w "opa"? W mojej calej rodzinie zawsze wszyscy tak mowili... :)

      U Nika do zdan, nawet prostych, jeszcze daleka droga. Narazie ciesze sie pierwszymi slowami. :)

      Oj, nie zazdroszcze Wam zimna. Dla mnie jak jest mniej niz 22 stopnie to psiocze, ze marzne. ;)

      Usuń
  5. To już ładnie mówi ja nadal nie mogę dogadać się ze swoim, chłopcy go bardziej rozumieją dla mnie to nadal chiński ;)
    A bi może ma taki okres, że nie ma ochoty na bliskość dwunogów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie, ona chyba jest po prostu niesmiala. Po mamusi niestety...

      E tam, ladnie, pojedyncze slowa. ;) Jak czytam blogi to wychodzi, ze taki repertuar maja nieraz dzieci o dobre pol roku mlodsze. ;)

      Usuń
  6. Rany, czyżby to Bi? Jeśli tak, wyglądają jak bliźniaki!

    A jak Bi dogaduje się z dziećmi u opiekunki? Wiesz, ja bym się nie przejmowała porażkami w oswajaniu jej :) bo może po prostu jest wstydliwa i tyle, będzie miała 1-2 koleżanki od serca i tyle - to przecież nie jest złe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobni nie? ;) Na pierwszym 13-miesieczna Bi, a na drugim Niko w miniona niedziele. :)

      Bi u opiekunki usiluje sie "rzadzic" i bawi najchetniej z jednym z chlopcow, ktory jej sie "daje". ;)

      Usuń
  7. Jakie słodziaki!
    Wpadłam szczęśliwym trafem, przeczytałam i postanawiam wpadać odtąd już nieprzypadkowo ;-)

    Dobry wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze wpadlas I ze spodobalo Cie sie u mnie na tyle, zeby zostac. ;)

      Usuń
  8. Dzieciaki cudne, oraz dla mnie to był świetny czas, gdy dzieci zaczynały mówić. Ubaw miałam po pachy zawsze! Do tej pory krążą wśród rodziny opowieści o słownych wyczynach moich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze przyznac, ze tez lubie ten okres w zyciu Bi. Trzylatki sa najfajniejsze. Juz kumate i rozgadane, ale jednoczesnie tajemnice gramatyki sa im obce, a przy tym sa takie jeszcze niewinne. Szkoda, ze szybko opanowuja jezyk na tyle, zeby zaczac pyskowac i sie wiecznie wymadrzac. :)

      Usuń
  9. Jak te dzieci błyskawicznie się rozwijają ;) Ja się Bi nie dziwię, też nie zawsze lubię przybywać w towarzystwie naszego gatunku :)

    Obstawiam, że na zdjęciu jest Bi, jakoś bardziej mi na nią pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwszym Bi, na drugim Nik. ;)

      Tez mam dni, kiedy mowie do mojego psa, ze jest najgrzeczniejsza z moich dzieci. ;)

      Usuń
  10. Jak takie małe bobo zaczyna ''mówić ludzkim głosem'' to zawsze jest wielkie wooow :) Moje Młode też zaczyna a każde nowe słowo to moje łzy w oczach ze szczęscia :) Pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez to strasznie wzrusza. Jakims dziwnym trafem przy Niku wszystkie te naturalne postepy wywoluja u mnie wieksza nostalgie niz przy Bi. Chyba dlatego, ze nie planujemy wiecej dzieci i zdaje sobie sprawe, ze obserwuje rozwoj malego czlowieka z tak bliska poraz ostatni...

      Usuń