poniedziałek, 3 marca 2014

Jak przezyc, jak? ;)

Wczoraj moje starsze dziecko skonczylo rowno 2 lata, 10 miesiecy... Nie moge uwierzyc, ze jeszcze tylko 2 miesiace i bede miala oficjalnie trzylatke w domu! Kiedy to zlecialo? Pamietam jak wczoraj marzec 3 lata temu, kiedy juz turlalam sie z pokaznym brzuszkiem. Marzec niosl ze soba wiosne i nadzieje, bo musicie wiedziec, ze to byla straszna zima. Moze nie bardzo mrozna, ale cholernie sniezna. M. nie nadazal z szuflowaniem (nie mielismy wtedy jeszcze odsniezarki), a ja z racji odmiennego stanu nie moglam mu za bardzo pomoc. W rezultacie na podjezdzie mielismy niebezpieczna warstewke lodu, a kopy sniegu naokolo siegaly pasa. Wreszcie w marcu wszystko zaczelo topniec, a ja moglam ponownie odbywac dlugie spacery z psem, zeby zupelnie nie stracic formy przed porodem. W marcu tez odbyl sie moj "baby shower" i w koncu pozwolilam M. odmalowac i urzadzic pokoik dla nowego czlonka rodziny. :)

Trzy lata pozniej, chociaz wydaje sie jakby to bylo wczoraj, zycie jest juz zupelnie inne. Nie tylko, ze brzuch znikl (oponki po dwoch ciazach nie licze), ale po domu biega nie jeden, ale dwoje maluchow. Kiedy to sie stalo??? ;)
No i nie ma naszego kochanego pieska... :(

A tegoroczny marzec zaczyna sie chorobowo. O ile Bi w weekend poczula sie znacznie lepiej, co zademonstrowala brakiem drzemki w dzien i dzikim bieganiem przez caly dom, wraz z urzadzaniem sobie trampoliny z kanapy w salonie, o tyle zmoglo Nika. Do piatkowego kaszelku dolaczyl cieknacy nos i temperatura 40.1 stopnia... Czyli ten sam wirus co u siostry. Juz dzis jest na szczescie (odpukac) lepiej, a przynajmniej goraczka odpuscila.

A nawiazujac do tytulu posta. M. wymyslil sobie na post (ten koscielny ;)) rezygnacje ze slodyczy. Wszystkich. Podchwycilam pomysl, bo uwazam, ze kupujemy za duzo tego slodkiego swinstwa, a potem lezy to w szafce i kusi i czlowiek NIE ma wyjscia i je i je i je... A wspomniana wyzej oponka ani mysli znikac. ;) Tyle, ze ja rezygnuje ze slodyczy "kupnych", bo wiem, ze zupelnie nie jesc nic slodkiego nie dam rady. Wiem, wiem, brak mi kompletnie silnej woli, trudno. :) Mam nadzieje, ze przez 40 dni podniebienie odzwyczai sie od slodkosci i potem nie bedziemy juz kupowac tylu ciasteczek i cukiereczkow. I tu dochodzimy do sedna: Jak przezyc bez slodkosci cale 40 dni (plus niedziele i jakies tam inne dni, w post nie wchodzace)??? Znam siebie i wiem, ze bede piec ciasta jak zwariowana, zeby dostarczyc sobie cukru w jakiejkolwiek postaci. :) Zaczelam juz wczoraj, bo "popelnilam" ciasto bananowe, czyli "banana bread" (nie wiem kto nazwal "chlebem" cos co ma w sobie szklanke cukru i 1/3 kostki margaryny, ale niech im bedzie ;)). Nooo, to ciacho to wlasciwie byl przypadek, ale za to jaki smaczny... Nalozylo sie bowiem wczoraj wieczorem kilka rzeczy:

- Bi dostala kompletnej glupawki, biegala, skakala oraz szturchala co i rusz brata, ktory darl sie wnieboglosy
- zostal nam jeden banan z zeszlego tygodnia, zupelnie nieapetyczny i pokryty brazowymi plamami
- M. chcial sie przed postem maksymalnie zapchac czyms slodkim

Trzeba bylo wiec dzialac:

- zajac czyms rozbrykana prawie-trzylatke z zaczatkami ADHD ;)
- zuzyc banana, ktory normalnie wyladowalby w koszu
- spelnic zyczenie malzonka

Ciacho idealne, bo przygotowanie zajmuje cale 15 minut (w przepisie podali 5, ale nie uwzglednili pomocy trzylatki) i ZAWSZE wychodzi! Bi miala pozyteczne zajecie, a potem spedzila godzine co chwila przytykajac noc do okienka piekarnika i podziwiajac jak "jej" ciacho rosnie. A ze po upieczeniu juz go praktycznie nie ruszy, to szczegol. ;)


A wczoraj, z racji choroby Potworkow, M. sam pomaszerowal do kosciola, a ja zostalam z dzieciarnia w domu. Jak to on, ten moj drogi fanatyk religijny, probowal mnie potem calutki dzien namawiac zebym pojechala na inna msze, ale sie tylko smialam. ;) A na wieczor moj malzonek stwierdzil:

"Panu Jezusowi jest bardzo smutno, ze go dzis nie odwiedzilas".

Jakbym rozmawiala ze Swiadkiem Jehowy! Jak mi bedzie sadzil takie teksty, to sie z nim w koncu naprawde rozwiode! ;)

20 komentarzy:

  1. Poproszę przepis na to szybkie ciacho, bo mi smaczku narobiłas, choć ja ostatnio tylko oczami jem:(
    Tylko trzy lata a ile zmian;) ja trzy lata temu ledwo oswajałam się z myslą, że za kilka miesięcy będe mamą i jak to będzie, jak sobie poradzę, a dzis smyk mały herbatke mi robi;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie czas leci niesamowicie szybko i domyślam się, że odczuwa się to jeszcze bardziej mając dzieci i widząc jak się zmieniają. Co do małżonka :-) to ja jestem raczej areligijna i chyba nie potrafiłabym zachować powagi przy wyciąganiu takich wniosków, że panu Jezusowi jest smutno :-D :-D :-D Życzę Wam wszystkim dużo zdrówka, żeby wreszcie te choróbska opuściły Was na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez otwarcie parsknelam smiechem. Moja rodzina nie byla szczegolnie religijna, wiec nie wynioslam z domu wielkiego przywiazania do kosciola, w przeciwienstwie do mojego malzonka. :)

      Usuń
  3. Po pierwsze to ja poproszę o ten przepis na to ciasto bananowe, a po drugie to u nas jest odwrotnie, bo to ja chodzę do kościoła a Mirka prośbą i groźbą nie zaciągnę. I nawet z Tusią jak wieczorem się modlimy to zawsze na końcu mówimy: i prosimy Jezuska aby tatuś chodził z nami do kościółka. Tak ją tego nauczyłam, że sama na końcu modlitwy przypomina o tym. A tatuś chodzi do kościoła od wielkiego święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chodze z malzonkiem regularnie, bo wiem, ze jemu bardzo na tym zalezy. Ale jak mam pretekst, zeby zostac w domu, to korzystam z niego bez wahania. ;)
      A przepis niebawem tu wrzuce. :)

      Usuń
  4. Wiesz, że ja od wielu lat nie jem w poście słodyczy?! Wyjątkiem był czas kiedy byłam w ciąży. Ale ja to tak zero słodyczy, nawet drożdżówek. Tylko chleb z dżemem ;) Uwielbiam słodycze i to dla mnie mega wyzwanie ale zawsze mi się udaj wytrwac. Jem suszone i świeże owoce. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak? Ja zawsze odpuszczalam sobie postanowienia wielkopostne, ale w tym roku postanowilam wspomoc troche malzonka. Troche, bo on nie bedzie jadl zadnych, a ja ciacho domowej roboty jednak zjem. :)

      Usuń
  5. Uuuuuu, ale Ci Mężu dopiekł :) Dobrze, że mój fanatyk nie wzbudza we mnie poczucia winy :) Mogłabym tego nie przeżyć :)
    No Agata, jak przeżyć? Skoro chleb, to chleb, nawet z bananem, szklanką cukru itd, to ja bym przeżyła ten post właśnie na bananowym chlebie między innymi :) Podobno jeszcze cisto marchewkowe jest pyszne (tyle, że mnie przeraża ilość oleju w przepisie), więc zawsze możesz to uznać, za przemycanie warzyw!
    Ja dziś stwierdziłam (Panie Boże! Który to już raz???), że najwyższa pora wziąć się w końcu za siebie :)
    U nas jest to samo- Eliza pomaga ochoczo, ale w jedzeniu wypieków- już nie.
    Kochana podaj ten przepis, robiłam ciasto bananowe, ale zupełnie inne, bo tam było chyba z 5 albo 7bananów :) No i do ciasta najlepsze są te baaaaardzo dojrzałe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm... Musze znalezc jakis szybki przepis na ciasto marchewkowe, mniam! ;)
      Cos chyba niezbyt klarowna bylam w tym poscie. Zostal mi 1 przejrzaly banan, ale do ciasta musialam jeszcze 3 dolozyc, tylko swieze. :)

      Usuń
  6. No właśnie , skoro takie proste to ciasto to ja tez chce :)
    Teksty o odwiedzinach by mnie chyba załamały , bo nie lubię namawiania i nacisków ... Masz z nim ciężki krzyż ( proszę jak mi się pobożnie napisało) d:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak zle, M. zbytnio nie naciska. Wie, ze jestem przekorna i jak zacznie mi truc to w ogole przestane chodzic. ;)
      A przepis niedlugo wstawie.

      Usuń
  7. całkiem dobry pomysł - żeby się przespacerować i wyrwać na chwilkę
    ale szantażysta wymyślił, haha od razu bym powiedziała - mnie też jest smutno (i tu tysiąc powodów)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie tak mu odpowiedzialam! Nie pamietam co podalam za przyczyne smutku, ale cos tam zawsze przyjdzie mi do glowy, trudniej jest mi znalezc powody do radosci. :)

      Usuń
  8. U nas zamiast słodyczy skutkują suche owoce, są słodkie i zawsze pod ręką. W ostateczności koktajle, ale tylko jak sa świeże owoce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czym moj malzonek zamierza sie ratowac, ja tam sobie bede piekla ciacha. ;)

      Usuń
  9. Dawaj przepis, bo do mojego trzeba więcej bananów i dodaje się olej, więc jest takie jakieś... chętnie spróbuję nowego bananowca.
    Ja bez słodkiego nie umiem :(... a tu jeszcze 6 kg do wagi sprzed ciąży, a 8 do wymarzonej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mojego tez trzeba dodac wiecej bananow. Mialam jednego obrzydliwie brazowego, ale poza tym musialam dodac 3 swieze. :) Niedlugo wrzuce przepis.
      Dla mnie wlasnie to postne "odstawienie" bedzie wstepem do odzwyczajenia sie do slodyczy. Moze, jak dam rade. :) Jak nie bede ich kupowac, to nie bede jesc, a ciasta piec mam czas tylko w weekendy, wiec moze bedzie to jakas namiastka diety. ;)

      Usuń
  10. Boze w glos sie zasmialam :))))
    i co zrobisz z tym fantem??
    pan Bog sprawiedliwy moze Ci wybaczy :))) nieobecnosc na mszy?? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez parsknelam. To jest caly moj maz! ;)

      Usuń