poniedziałek, 4 listopada 2013

Szczere macierzynstwo na blogu

Kilka postow temu piszac o synku uzylam okreslenia "glupiutki". Mimo, ze trudno nazwac 10-miesieczne niemowle geniuszem, natychmiast znalazl sie anonimowy komentarz oskarzajacy mnie o brak szacunku do wlasnych dzieci i traktowanie je jak rzeczy.

Kilka dni temu, blogowa kolezanka Joasia zmuszona zostala przez zlosliwych anonimow do przeniesienia sie (juz poraz kolejny) na zamknietego bloga. Czym zawinila? Osmielila sie przyznac, ze rozczarowana jest, ze jej nienarodzone dziecko ma byc chlopcem, a nie dziewczynka! No straszna rzecz po prostu!

Nie bede apelowac do ludzi o opamietanie, bo wiem, ze to nic nie da. W Polsce pokutuje mit Matki Polki i my wszystkie, normalne kobiety na tym cierpimy. Nienawidze tych cukierkowych blogow, gdzie mamusia zawsze usmiechnieta I tryskajaca pomyslami na co i rusz nowe zabawy, dzieci wesole i grzeczne i kazdy post to pochwala rodzicielstwa. Wiem, ze niektore blogerki celowo pisza tylko o pozytywnych aspektach posiadania dzieci, nie chca rozpamietywac tych gorszych chwil. Z jednej strony je rozumiem, z drugiej przyczyniaja sie one do utwierdzania w publicznej swiadomosci, ze tak wlasnie powinno byc, nie, przepraszam, tak musi byc! A ja nie wierze, ze istnieja kobiety, ktore sa tak anielsko cierpliwe, ze nigdy, przenigdy nie maja ochoty nawrzeszczec na dzieciaki, przylac jednemu z drugim (lub calej gromadzie), a potem wyjsc z domu (same!) na caly dzien. Te ktore sie za takie uwazaja, zapewne nie sa jeszcze matkami.

Jestem zwyczajna kobieta, mam gorsze chwile, o zgrozo mam tez co miesiac PMS, bywam chora lub cos mnie boli. Im jestem starsza, tym czesciej... I czy tylko dlatego, ze jestem matka i kocham moje dzieci, mam na moim wlasnym blogu klamac, ze zawsze czuje sie szczesliwa i spelniona? Mam udawac, ze kocham wstawac po nocach do jednego lub drugiego malego wyjca? Ze uwielbiam jak dziecko rzuca sie na ziemie z wrzaskiem, probujac wymusic cukierka? Jak wyciera mi smarki o ramie raz za razem? Jak dla zabawy co wieczor wytrzasa mleko z niekapka na swiezo umyta podloge? Ze cudownie jest czyscic zasikany poraz setny parkiet i scierac kupe z dywanu? Ze wspaniale jest co 5 minut rozdzielac dzieci wyrywajace sobie zabawki, bijace sie i drace sie przy tym jak potepience?

Nie. Nie bede. Bede pisac szczerze. Bez slodzenia i ubarwiania. Za przykladem Joasi napisze, ze kiedy w ciazy z Nikiem okazalo sie, ze nosze pod sercem chlopca, bylam rozczarowana i to bardzo. Nawet nie ze wzgledu na siebie, ale ze wzgledu na Bi, bo to dla niej przede wszystkim chcialam siostre. I mimo, ze uwielbiam mojego synka, to do dzis chyba nie do konca pogodzilam sie z tym, ze nie jest dziewczynka. Czuje uklucie zazdrosci za kazdym razem, kiedy slysze, ze ktos ma dwie coreczki.

Kocham moje dzieci, ale spokojnie moglabym je widywac co drugi dzien. Przynajmniej raz dziennie chcialabym uciec gdzies na bezludna wyspe. Nazywam je Potworami (na blogu i w zyciu) dosc czesto. Kiedy oboje wrzeszcza az mi w uszach dzwoni, niewazne czy w zabawie czy zlosci, mam ochote wystawic je za drzwi, na ziab i deszcz.  Kiedy Bi raz po raz zabiera Nikowi zabawke, ktora ten grzecznie sie bawil, korci mnie, zeby dac jej klapsa i dla lepszego efektu zamknac w piwnicy. Odliczam godziny i minuty do polozenia dzieci na drzemke/spac. Do pracy lece jak na skrzydlach i nie wyobrazam sobie bez niej zycia. Dosc czesto przelatuje mi przez glowe mysl, ze trzeba bylo raczej robic kariere, a nie dzieci rodzic. Z nostalgia wspominam czasy kiedy z M. bylismy wolni jak ptaki, kiedy weekend oznaczal spanie do 9 rano, a potem spontaniczne wycieczki gdzie nas oczy poniosa (czy raczej auto zawiezie), przygotowanie do ktorych zajmowalo nam cale 15 minut.

Wniosek? Nigdy nie bede Matka Polka. Nigdy dobrowolnie nie zrezygnuje z pracy, zeby zostac z dziecmi w domu. Zmuszona do tego nigdy nie bede szczesliwa. Nie mam cierpliwosci, potrzebuje odskoczni, gdzies, gdzie bede kims wiecej niz tylko matka. I bede nadal pisac szczerze. O tych fajnych momentach, kiedy tule dzieciaki i tak zwyczajnie ciesze sie, ze je mam, ale tez o tych gorszych chwilach slabosci. Takze o momentach, kiedy nie wytrzymuje nerwowo i wrzeszcze na moje pociechy, albo "sprzedam" Bi klapsa. To moj blog i moje zapiski. A Anonimowi zlosliwcy niech sie ugryza. W dupe najlepiej.

A ostatnio wpadlam na przypadkowego bloga, gdzie autorka tlumaczyla sie z tego, ze pisze tylko o milszych stronach macierzynstwa, odpierajac najwyrazniej ataki kogos, kto krytykowal ja o zbytnie "slodzenie". Czyli co? Czyli ludziom sie nie dogodzi. Napisze szczerze? Bede wyrodna matka. Bede pisac o pozytywach? Wyjde na nieszczera. Kolejny powod, zeby byc soba i pisac o tym co mi w duszy gra, pozytywnie badz negatywnie.

To moje zycie, moje mysli, moj blog.

53 komentarze:

  1. po co się tłumaczysz, są kobiety spełniające się w macierzyństwie, są realizujące się zawodowo a jedno drugiego nie wyklucza. Chce siedzieć w domu, niech siedzi, wiesz, to wcale nie jest takie oczywiste bo jest straszna presja społeczna, że leń i nierób, a po drugie - trudno o pracę, jest duże bezrobocie. Nie wszystko jest takie, jak na blogach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee... Wlasciwie to ten post nie mial byc tlumaczeniem sie... Raczej wyznaniem wszystkich rodzicielskich grzechow... ;)

      Usuń
  2. Mój ogólny zamysł bloga jest taki, że ma być on pamiątką, raczej staram się nie wylewać na nim żadnych negatywnych emocji, chociaż o zgrozo ;) coraz mniej cierpliwości do tych dzieciorów mam. Pewnie, że okreslenie głupiutki jest ok. Ja Emisia nazywam małą cholerą, używam też innych określeń, których teraz sobie nie mogę przypomnieć, ale na pewno nie ociekają słodyczą haha :D
    Nie ma się co w ogóle przejmować bzdurnymi komentarzami, bo zawsze będą hejty, nie zmienimy tego. Mnie się oberwało za to, że otwarcie napisałam, że nie chciałam karmić piersią ;) Cóż, jak to napisałaś MOJE ŻYCIE - MÓJ BLOG :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kazda blogerka/ bloger ma na swoim koncie przynajmniej pare przykrych komentarzy, ale nie moge patrzec jak na niektorych blogach to juz jakas plaga po prostu!
      Ja codziennie dzwoniac z pracy do meza, pytam czy Potwor Mlodszy jest grzeczny i czy Potwor Starszy nie swirowal przy odstawianiu do niani. :)

      Usuń
    2. No plaga się robi tam, gdzie się chyba zbyt otwarcie pisze o swoim życiu, wtedy jest to świetną pożywką dla idiotów :/

      Usuń
  3. A ja doceniam, ze szczerze piszesz. Zycie to nie je bajka.. Szkoda, ze Joasia znowu midi sie chowac przed idiotami :(
    Pozdrawiam,
    Klara F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie. Mam nadzieje, ze bidula znajdzie wreszcie bezpieczna przystan. Chociaz z niewiadomych powodow jej blog szczegolnie przyciaga trolle... :(

      Usuń
  4. Masz absolutną rację.
    Ja z początku też chciałam pisać tylko to co fajne, bo miała być to pamiątka, ale tak się nie da, bo w życiu nie ma samych ochów i achów, ale jest też szaro, buro i źle!!!!
    A Asi mi strasznie szkoda, że przez jakiś parszywych trolii musi kolejny raz się przenosić z blogiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez. Nie do pomyslenia jest, zeby matka nie mogla pisac otwarcie o swojej rodzinie, bo ciagle znajduje sie jakis debil, ktoremu to nie odpowiada!
      Ja to juz zakladajac bloga wiedzialam, ze raczej wiecej bedzie na nim utyskiwania i zalow. ;)

      Usuń
  5. Podpisuję się pod Twoim postem :)
    Nie wierzę, że istnieje matka polka, no nie i już!
    Matka jest tylko matką i (nie zapominajmy o tym) człowiekiem! A każdy człowiek ma gorsze/lepsze dni (tak, jak dziecko), może popełniać błędy! Kto tego nie rozumie, nie jest w pełni człowiekiem.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Widze moja siostre, ile ma cierpliwosci, a jej mala naprawde jest ciezka do okielznania. Mimo wszystko, od czasu do czasu tez ryknie i zarzadzi kare. Inaczej sie nie da. :)

      Usuń
  6. Super napisane! Bardzo dobrze, że piszesz szczerze. Hejterzy zawsze się znajdą, nie od dzisiaj wiadomo, że jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził ;) Wiadomo, że krytyka (szczególnie ta nieuzasadniona) boli ale chyba pisząc bloga po prostu trzeba się na nią uodpornić (łatwo napisać, gorzej wcielić w życie :? ). Mnie tylko nigdy nie przestanie zadziwiać, że ludzie myślą, że są całkowicie anonimowi w Internecie -.-'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak narazie mialam tylko kilka komentarzy, ktore krytykuja mnie lub moje podejscie. Wiekszosc jednak, nawet anonimowa, pisana byla w miare kulturalnie. Nie trafil mi sie jeszcze taki prawdziwy troll, wiec nie wiem jak bym wtedy zareagowala. Mam nadzieje, ze potrafilabym sie zwyczajnie posmiac z czyjejs glupoty. :)

      Usuń
  7. Ja na cukierkowe blogi mam jeden sposób-omijam je :) I chociaż wiem, że pewnie rzeczywistość tych cukierkowych mam jest na bank zgoła odmienna, to po co mam się frustrować, że ja jestem taka nieidealna, i moje rozwydrzone dzieci też...
    Myślę, że z komentującymi jest ogólnie kilka problemów. Po pierwsze często spotykam się z tym, że czytają bez zrozumienia,ale prędko komentują. Po drugie, nie wiedzieć czemu uważają, że skoro blog jest publiczny i otwarty to wolno na nim wypisywać wszystko, bez zachowania elementarnych zasad kultury osobistej. I po trzecie-jakaś dziwna mania wchodzenia w butami w życie autora-wychowują im dzieci, układają małżeństwo, zarządzają wydatkami... No hola! Stop!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, ja na te slodkie az do wyrzygania blogi tez wchodze tylko przypadkiem i szybko uciekam. :)
      Co trolle wyprawiaja na niektorych blogach to ludzkie pojecie przechodzi. Nie dosc, ze krytykuja czyjes zachowanie czy metody wychowawcze, ale tez potrafia napisac wprost, ze dziecko brzydkie, ojciec brzydki, matka powinna sie wybrac do fryzjera oraz ruszyc tylek i pojsc do pracy, albo dla odmiany zajac odpowiednio dziecmi zamiast siedziec caly dzien na blogach. No chamstwo i sloma z butow!

      Usuń
    2. Blogi blogami, gorzej że i w realnym życiu idzie spotkać takie mamusie... :P

      Usuń
    3. Ja tych słodkopierdzących jeszcze nie spotkałam, ale matki polki, które flaki sobie wyprują ale będą naj i wszystko same to i owszem, oh jaka się wtedy mała przy nich czuję :) Że mąż pieluchę zmieni, na spacer weźmie, a babcia mi zupę ugotuje na 3dni :) No po prostu hrabina, nie matka :)

      Usuń
  8. Aha, i jeszcze jedno. To już jest jakaś plaga-dlaczego ludzie nie potrafią różnić się z kulturą i akceptować fakt, że ktoś może robić coś inaczej od nich. Jeśli mamie X nie przeszłoby przez gardło słowo "głupiutki" do własnego dziecka, to ok, ale niech uszanuje to, że inna mama nie ma z tym problemu, ale TO NIE POWÓD żeby Ją od razu zbesztać, mieszać z błotem i pisać List do Rzecznika Praw Dziecka. Ja do Lilki często mówię "gamoniu" i nie mam poczucie, że umniejsza to moją miłość do Niej :)
    Macierzyństwo jakie jest wie każda mama :) Słodko-gorzki, choćby chciało się je jak najbardziej ukoloryzować każda z nas jest zmęczona, ma dosyć, marzy o chwili spokoju, dzieci są cudowne, ale też męczące, nie chcą współpracować itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam caly arsenal epitetow, szczegolnie dla Nika: Potwor, Gapa, Galgan, itd. Czasem, jak juz naprawde daje mi w tylek, przekazuje go M. ze slowami, zeby wzial na chwile malego Gnoja bo mam dosc... ;)

      Usuń
    2. Ja jak już naprawdę dziewczyny przegną, to mówię do Marcina-zajmij się nimi, bo zaraz będę drugą Waśniewską. Tak, wiem-bardzo czarny humor, ale czasami naprawdę mam Ich DOŚĆ!

      Usuń
  9. I wiesz co mi jeszcze przyszło do głowy, że mamy to chyba ogólnie mają problem ze szczerością, ale to chyba tylko taka gra, że u kogoś skomentuję "głupiutki", że jak można i w ogóle, a sama w domu wyzwie od baranów...
    Nie dziwię się absolutnie, że coraz więcej osób zamyka blogi, bo takie chamstwo jakie wychodzi w komentarzach, to uszy więdną, a oczy wyskakują z orbit.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne jest to, ze nie dane nam bedzie poznac niektorych fantastycznych blogow, bo ich autorki zaszyja sie na zahaslowanych. Z drugiej strony sie nie dziwie, bo z jakiegos powodu niektore blogi sa jak magnes na trolle.
      O, ja jestem pewna, ze te wszystko-wiedzace anonimy, w zyciu takie idealne wcale nie sa. Albo nie maja pojecia o rzeczach, ktore krytykuja. Mnie niezmiennie rozsmieszaja laski krytykujace jakas matke, ze slowami, ze one to by chcialy miec dzieci, a ta tutaj je ma i nie docenia. Bardzo wspolczuje bezdzietnym dziewczynom, wiem co oznacza walka o dziecko, ale niestety, jesli ktos nie przeszedl przez macierzynstwo to nie ma w takim wypadku zwyczajnie pojecia o czym mowi. Dla mnie to niepojete wypowiadac sie na temat, na ktorym kompletnie sie nie znam, ale niektorzy jak widac nie maja takich oporow...

      Usuń
    2. Tak, to o czym piszesz, to już jest zupełnie inna historia. Ja doskonale pamiętam jak mi moje koleżanki, których dzieci jadły wszystko, wszędzie i w każdych ilościach, dawały rady jak mam postępować z Elizą, która w ogóle jeść nie chciała. Na szczęście ja choć czasami oczywiście też jestem jak ten cielak i się nie odezwę, wtedy szybko je ustawiłam do pionu, i na szczęście ciocie dobre rady dały mi spokój...
      To ja Ci napiszę inny hit-ostatnio na blogu mamy, która ma synka z in vitro spotkałam się z czymś takim, że Ona jako ta długo starająca się o dziecko nie ma teraz prawa narzekać, że zmęczona, że mały daje w kość. No k... starasz się krótko czy długo-dzieciaki i tak zawsze dadzą w końcu matce w kość. Powiem Ci Agata, że ja ostatnio to mam jakieś silne uczulenie na te wszystkie anonimy i hejterskie komentarze. Ludzie zachowują się jak bydło, tylko dlatego, że mogą ukryć się po drugiej stronie monitora. Żenada i wstyd.

      Usuń
    3. A wiesz, ze mi pare razy wlasny MAZ walnal takim tekstem??? Ze czemu teraz marudze, skoro jeszcze kilka lat temu marzylam o dziecku i wyplakiwalam sie mu co miesiac w ramie??? Cios ponizej pasa!
      Dobre, choc bezuzyteczne rady znam pod innym katem. Tu z kolei moja wlasna siorka popisala sie "madroscia". Widzisz, moja siostrzenica, jako niemowle, to byl aniolek. Jadla, spala, sama sie bawila, praktycznie nie plakala. To bylo takie dziecko, ktore gdzie sie go nie polozylo, tam sobie grzecznie lezalo. Marzyla mi sie taka sama coreczka, ale, no coz, dostalam Bi. Rozdarta, wiecznie wymuszajaca branie na rece, od samego poczatku marudna i wymagajaca duzo uwagi i bliskosci. Bylo to rzecz jasna meczace jak cholera, a moja siostra jeszcze dolewala oliwy do ognia "doradzajac" mi, ze powinnam malej tak ciagle nie nosic, nie bujac, nie brac w ogole na rece. Niech pare minut poplacze, nic jej nie bedzie. I nie docieralo do niej dlugi czas, ze juz tego z M. probowalsmy i Bi nie poplacze kilku minut, tylko kilkadziesiat, albo i pare godzin. I zadne z nas nie mialo serca tego sluchac, wiec nosilismy ta cholere prawie non stop przez 11 miesiecy... :) Do siostry w koncu dotarlo, a ja zawsze sie smieje, ze jak na drugie trafi jej sie "normalne" dziecko, to dopiero zobaczy co to jest miec w domu niemowlaka! :)

      Usuń
    4. Mnie niezmiennie rozwalają rady od rodziców, którzy nie mieli z dzieckiem żadnych problemów, a zachowują się jakby byli specjalistami w dziecinie karmienia, usypiania itp...Myślę tak jak napisałam wcześniej-długość starań i droga do macierzyństwa nie ma tutaj wpływu, każda mama jest zmęczona, każda ma dość, każda marzy o chwili luzu. To przykre i jednocześnie dziwne, że od mam które miały problemy z zajściem oczekuje się więcej, że One będą ponad zmęczenie, ponad gorsze dni, no bo chyba grzechem byłoby narzekać. Bzdura!

      Usuń
  10. Wlasnie za ta NORMALNOSC Cie lubie, za ta prawde!
    I tak trzymaj :*

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja to sie dziwię, jak ktoś sie poddaje komentarzom innych ;) Chce pisac blog-niech pisze.
    Dla siebie, dla znajomych, dla dzieci, przeciez komentarze mozna usunąc lub zwyczajnie nie dyskutować. Nie dogodzisz wszystkim a jesli sie rozumie, że inni w ten sposób wylewają żółć to wszystko można zbagatelizować i wyśmiać ;)

    Akurat rozczarowanie płcią rozumiem bo sama bałam się, że będę mieć chłopca :PPPP
    Na co komu jeszcze więcej tej słabej płci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba niektorzy sa po prostu bardziej wrazliwi... Trudno mi powiedziec, bo ja krytykujacych komentarzy mialam narazie garstke. Nie wiem co bym zrobila, gdybym nagle zaczela dostawac ich cale stosy, plus nienawistne maile... Moze tez bym uciekla...
      Ja w pierwszej ciazy chcialam tylko zdrowego bobasa, niewazne jakiej plci. Ale w ciazy z Nikiem zapragnelam siostry dla Bi. No coz, dostala jednak brata... :)

      Usuń
  12. Aga, ja Cię zawsze dobrze rozumiałam i teraz jest tak samo. Kocham moje dzieci nad życie i naprawdę staram się ze wszystkich sił żeby być dobrą cierpliwa mamą ale czasem nie mam już siły. Mogłaby książkę napisać jak bardzo Antek dał nam popalić jak był młodszy, jak wrzeszczał, terroryzował nas i wiecznie coś chciał. Jak płakałam z bezsilności bo nic na niego nie działało. Jak sobie przypomnę to nadal mam ciarki. Wiesz był czas, że ja się z nim bałam zostawać popołudniami sama bez Błażeja bo nie dawałam sobie z nim rady... taka ze mnie mama.
    Z Julkiem jest lepiej bo on jest spokojniejszy, ogląda bajki i ładnie się bawi, a Antka spacyfikowałam, już się go nie boję i to ja rządzę w domu :) Ostatnio to zastanawiałam się czy sobie meliski nie kupić bo się rozryczałam podczas obiadu u moich rodziców bo chłopcy rozrabiali!
    Chciałaś dwie dziewczynki? Ja chciałam drugą córeczkę i też mi było trochę smutno, że będzie drugi chłopiec, ale ja po poronieniu bardzo się bałam i już mi było wszystko jedno.
    Aga jak ja z sentymentem wspominam dni jak mogliśmy z Mężem spać do 9, kochać się rano albo pojechać spontanicznie na zakupy, kawę, wycieczkę...
    Ściskam cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, spontan i dzieci to się absolutnie wyklucza. Przynajmniej przez kilka dobrych lat. Zanim zaszłam w ciążę z drugą córcią, byliśmy ze starszą już na tym etapie, że można było w ciągu 5minut zarządzić wyjazd do innego miasta/spontaniczny obiad na mieście itp bez pakowania pieluch/butli z mlekiem/ubrań na przebranie gdyby się postanowiła zesikać w majtki... I choć uwielbiam mojego małego diabełka, to czekam aż z Nią też tak właśnie będzie można... No jeszcze trochę :)
      A co do zostawania samej w domu z dzieckiem. Ja z Elizą też nie lubiłam być sama, z innych powodów co prawda, ale też to dla mnie była udręka...

      Usuń
    2. Mialam dokladnie tak samo z Bi. Tez balam sie z nia zostawac sama, bo zanim skonczyla mniej wiecej rok, zupelnie jej nie ogarnialam. A ona wymuszala wszystko rykiem (zreszta do dzisiaj to robi). Miala u nas ksywe Terrorystka, teraz zlagodniala ona na Zlosnice albo Marude. :)
      Haha, seks to u nas teraz tylko podczas drzemki dzieci, albo wieczorem grzecznie pod kolderka, bo Bi jest juz na tyle duza, ze z ciekawoscia przyglada sie wszelkim "zalotom", a co gorsza probuje sobie podotykac albo sie przylaczyc. ;)) Nik na szczescie jeszcze nic nie kuma. :)

      Usuń
  13. jesli ktos postanawia pisac bloga to tylko szczerze moim zdaniem :)) wiesz teraz sobie mamusie mysla ze moga na blogu zarobic :/ beda slodzic, wymyslac i byc cukierkowe tak jak to piszesz...a te anonimy no coz zawsze beda, ludzie sa zawistni i takie komentarze tez powstaja z zazdrosci...jesli czlowiek jest slabszy to sie przejmuje a drugi by wykasowal i olal, niestety taka internetowa rzeczywistosc:) ja mam syna - w wieku Twojej Bi - jest bardzo zywy ma duzo energi i potrzebuje duzo uwagi, przez to nie mam czasu dla siebie, nie pracuje zawodowo a i tak nie mam sily bo 'pracuje' w domu bo kto inny sprzatnie, poprasuje, pozmywa naczynia czy podlogi to tez praca, no nie? tez mam uczucie ze chcialabym uciec, schowac sie, jak wyjde to z drugiej strony nie umiem sie wylaczyc, nie umiem zgasic w glowie lamoki dom i moj syn...
    no to rozpisalam sie, ale bardzo lubie Twojego bloga, czesto zagladam, jednak zawsze milczalam.
    pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo, ze sie ujawnilas! Teraz patrze, ze ja od czasu do czasu wchodze i na Twojego, wiec podczytywalysmy sie po cichu nawzajem. :)
      No wlasnie, wiele zalezy od indywidualnej odpornosci. Mnie krytykujace komentarze jak narazie bardziej rozsmieszyly niz zrazily do blogowania, ale nie wiem co by bylo gdybym zaczela je dostawac po kazdym poscie. Moze wtedy tez szybko mialabym dosyc...

      Usuń
  14. Yaaay! You rock! Podpisuję się pod tym rękoma i nogami!

    OdpowiedzUsuń
  15. Taka prawda, ludziom się nie dogodzi. Gdybyś pisała słodko-pierdząco, to i tak by się znaleźli krytycy Twojej postawy. Ludzie w Internecie już tak mają. A nawet na żywo ludzie nie lubią szczerości i nie potrafią na nią reagować i to dotyczy tych, którzy krytykują Ciebie, ale też kogoś, kto się obraża i zamyka bloga z powodu czyjejś krytyki.
    Myślę, że to, że wiele osób polubiło i czyta Twojego bloga jest zasługą właśnie Twojej autentyczności. Nie ma co zamykać czy przenosić bloga, lepszą opcją jest dyskusja, a gdy się trafi na upierdliwego trolla to po prostu blokowanie jego wpisów.
    Ja już kocham mojego synka, ale też wolałabym mieć dzieci jednego rodzaju, bo wiem czym może być taka więź dziewczyny z siostrą czy dwóch braci. Poza tym obawiam się bardzo wychowania chłopca, mam więcej oczekiwań wobec tego, jakim chciałabym go widzieć mężczyzną niż w przypadku Baśki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie dlatego chcialam druga corke. Mam z siostra swietny kontakt i tego samego chcialam dla Bi... Mam kuzynostwo gdzie sa pary brat + siostra i nie widze tam takiego ciepla i zazylosci niestety. Moze sie myle, moze wszystko zalezy od wychowania, oby...
      Podobnie, mam wrazenie, ze latwiej bedzie mi wychowac Bi na dobrego czlowieka bo sama jestem kobieta i cos tam wiem na temat czego spoleczenstwo oczekuje od dziewczyny. Natomiast mam wrazenie, ze chlopcy sa naturalnie bardziej buntowniczy i pojecia nie wiem czy uda mi sie wychowac Nika na fajnego faceta, wrazliwego, czulego, ale jednoczesnie nie dajacego sobie w kasze dmuchac.... :)
      Z tym blokowaniem i uciekaniem to mam wrazenie, ze niektore blogi sa atakowane bardziej niz inne i co wrazliwsze blogerki nie daja sobie po prostu rady z takim natlokiem wrednych, krzywdzacych komentarzy...

      Usuń
  16. Pozdrawiam bratnią duszę!!!
    Zapraszam do przeczytania, myślę że Ci się spodoba ;-)
    http://zyciejakwmadrycie.pinger.pl/m/20292851

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam rowniez i chetnie zajrze!

      Usuń
  17. Ah Agatko :*

    wiesz, ja naprawdę zazwyczaj jestem zadowolona ze swojego życia, spełniam sie w macierzyństwie i z optymizmem patrze w przyszłość. mam niesamowite pokłady cierpliwości i miłości do moich dzieci, ale ostatnio zwyczajnie wszystko mnie przerosło, chciałam sie wyżalić, a wyszła z tego nie wiadomo jaka afera, a ja nagle stałam się jakąś wyrodna matka i histeryczką.
    gdy napisze sie o czymś tak całkiem szczerze paradoksalnie można być posądzonym o zmyślanie i fikcję.
    Obojętnie co się napisze i tak komuś sie to nie spodoba.

    Ale piszemy głównie dla siebie, więc piszmy, co nam ślina na język przyniesie, albo raczej co palce na klawiaturze wyklepią :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie moge zrozumiec dlaczego akurat Twoj blog przyciaga az tyle trolli... Jestes fajna mama, widac na pierwszy rzut oka, ze uwielbiasz swoje dzieci, zazwyczaj piszesz raczej o pozytywach, jestes zadowolona z zycia, a od samego poczatku jestes nekana przez zlosliwych anonimow... To MUSI byc zwyczajna zazdrosc, nic innego...

      Usuń
    2. Pewnie, że zazdrość, bo trole wolą jak jest mąż alkoholik, awantury w domu i dzieciaki puszczone boso na podwórko. Wtedy mają satysfakcję.

      Usuń
    3. A mnie sie wydaje, że na niektórych blogach trolle maja po prostu szanse sie wykazać :P
      Gdyby kazdy olewał i nie dyskutował to i trolle by znikały ;)

      Usuń
    4. Mozliwe, ale czasem czytajac komentarze az krew sie burzy i az korci, zeby napisac takiemu jednemu z drugim, zeby im w piety poszlo... :)

      Usuń
  18. Ehh, święte słowa. Nikomu nie dogodzisz - piszesz o pozytywach, to cię krytyukują, że nierealnie, napiszesz wszelką prawdę, to ci dupę obrobią, ze jestes wyrodna. A ja prawdę powiedziawszy i mówiąc brzydko sram na to. Ja piszę dla siebie i nie musze nikomu dogadzac. pozdrawiam i dziekuje za post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. :)
      Ten post byl na zasadzie "musze, bo sie udusze". Przejelam sie losem blogowej kolezanki bo jej bloga czytam od poczatku i smuci mnie kiedy widze, ze znow trolle obrzydzily jej pisanie...

      Usuń
    2. ja nazywam swoje dzieci potworkami- dlatego bo je kocham.

      Usuń
    3. Ja moje tez kocham, ale jak juz za bardzo pokazuja pazurki to epitety sie sypia garsciami. :)

      Usuń
    4. Ja też z miłości nazywam swoje cholerami i pierdołami. Złość nie wyklucza miłości przecież :P

      Usuń
  19. A ja Ciebie bardzo cenię właśnie za tą szczerość . Nie owijasz w bawełne , piszesz co myślisz i to jest właśnie szczere .
    Jeśli się komuś to nie podoba - ma wybór. Czytać nie musi .
    Ja muszę . Bo lubię ;-) . Bo chcę ;-)

    Pozdrawiam gorąco Mamę Potworków .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, nikt nikogo na sile na blogi nie wpycha. Jak mi sie cos na jakims nie podoba - wiecej nie wchodze. Proste. :)
      Rowniez cieplutko pozdrawiam! :)

      Usuń
  20. Mi się tu tez podoba :) A jak komuś nie - można nie zaglądać.
    Ważne że piszesz szczerze, to Twoje miejsce i nikomu nic do tego! :)

    OdpowiedzUsuń