czwartek, 17 stycznia 2013

Podobienstwa :)

Bi ma cala buzie w czerwone centki po placzu. To zdecydowanie po mnie. Ma tez moje wlosy: jasniutkie i lekko krecone. Mialam identyczne do okolo 5 roku zycia, potem zgestnialy i sie rozprostowaly, a jeszcze pozniej sciemnialy. :) I to by bylo na tyle. Reszta Bi to caly tatus. Kazdy kto ich pierwszy raz spotyka, natychmiast stwierdza, ze M. corki to sie nie wyprze. ;)

Nik narazie rysy ma... Hmm... Swoje wlasne, no i nie ukrywajmy, rozlane nieco przez tluszczyk i oszpecone nieco przez tradzik niemowlecy. :) Ale jedna ceche "po mamusi" juz ma - doleczek w brodzie. :) Moja mama twierdzi, ze zawsze strasznie podobali jej sie mezczyzni z dolkami w brodzie, ze jak byla w ciazy to wpatrywala sie w fotosy swoich idoli i stad corka urodzila sie z doleczkiem. Moze cos w tym jest, bo nikt w rodzinie oprocz mnie takiego nie ma. No, teraz ma go Nik. :)

Kiedy powiedzialam o tym mamie, to strasznie sie ucieszyla, ale tez powiedziala cos co mnie lekko zdegustowalo. Mianowicie stwierdzila: "moze chociaz jedno dziecko bedzie twoje!"

???

"BO CORKA TWOJEJ SIOSTRY JEST DO NIEJ PODOBNA JAK DWIE KROPLE WODY!" No jest, juz teraz daleko do tych dwoch kropel wody, ale zdecydowanie bardziej przypomina moja siostre niz jej meza. Ale co z tego? Czy fakt, ze Bi nie jest do mnie podobna, sprawia, ze nie jest moja corka? Jasne, ze jest, nic tego nie zmieni! W dodatku moja matka wydusza z siebie podobne stwierdzenia takim tonem, jakby byla to wina moja i Bi jednoczesnie, ze wygladamy zupelnie inaczej...

W ogole to moja mama jest jedna z tych denerwujacych babc, ktore faworyzuja tylko te wnuki, ktore maja "na miejscu". "Bo Nela to prawie wcale nie plakala, a Twoja siostra nigdy nie musiala jej nosic, przesypiala cale spacery, uwielbiala smoczek, itd." No tak, moja siostrzeniczka jako niemowle byla po prostu idealem. No i byla, bo to nie tylko wymysl mojej mamy, wszyscy blizsi i dalsi krewni i znajomi (krolika) to potwierdzaja. Przy takim ideale moje male potworki rzeczywiscie wypadaja dosc blado. To nic, ze teraz chodzacy ideal terroryzuje cale przedszkole, niemal codziennie siostra slyszy skargi, ze Nela bije inne dzieci, nie slucha i pyskuje. Ze wlasnego ojca ugryzla do krwi i od tego momentu kiedy tata kaze jej cos zrobic grozi mu "bo cie znow ugryze!". A ma zaledwie 3 lata, to co bedzie pozniej? Dla mojej mamy to wszystko to normalny etap rozwoju dziecka. To samo zreszta slysze, kiedy narzekam, ze Bi rozrabia i robi na przekor. Ja rozumiem, ze to naturalne, ale wg. mojej mamy powinnam pozwolic dziecku porozwijac cale rolki papieru toaletowego, wysypac caly cukier i wymemlac go z rozlana butla oleju, pozwolic sie w tym wytaplac i tylko chodzic za nia z radosnym usmiechem i sprzatac. Bo wszelkie granice zahamuja rozwoj mojego dziecka. Trudno, niech hamuja, ja przy Niku i tak mam niewiele czasu na sprzatanie, nie pozwole Bi dokladac mi niepotrzebnie roboty! :)

No ale mialo byc o wygladzie a nie charakterach. :) Czekam az rysy Nika troche sie "wyklaruja" i bedzie mozna stwierdzic do kogo jest podobny. Moze bede miala SWOJEGO syna? ;) A jesli nie to trudno, daleko mi w koncu do Miss Poloni. Bi podobienstwo do taty zdecydowanie wyszlo na dobre. :)

23 komentarze:

  1. "temu Pan Bóg dał urodę komu wetknął palec w brodę" - coś jest w tych dołeczkach.
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, pierwszy raz slysze to powiedzenie! Ale musze je zapamietac i bede powtarzac Nikowi! ;)

      Usuń
  2. Twoja mama chyba nigdy nie przestanie nas zaskakiwać.
    Emilka to też cały tata, a ja tłumaczę dzielnie, że po mnie odziedziczyła wdzięk, czar i powab haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, ze ma to po mamie! Ja zawsze powtarzam, ze chociaz Bi podobna jest do tatusia, to ladna jest po mamie. W koncu ode mnie ma ta polowe genow, nie? ;)

      Usuń
  3. uwielbiam dołeczki:) co jak co, ale one niesamowicie dodają urody;) takiego wdzięku:D no nie wiem, zawsze mi się zdawało, że takie osoby mają milszy wyraz twarzy i są jakieś takie bardziej przyjaznie nastawione do otoczenia.

    jeju, współczuję Ci, że Twoja mama się tak zachowuje wobec Ciebie, zwłaszcza że czytałam tez wpisy przedslubne.
    Nigdy nie rozumialam takie podzialu wnuków. Chociaż to dziwne, bo o tym że bardziej się kocha dzieci córki niż syna to słyszałam, ale zeby tak kategoryzować wnuki od 2 córek:/?
    Chyba dobrze, że rozdziela Was cały ocean, odbębnisz swoje na skype i masz święty spokój

    a co do hamowania rozwoju to ja stanowczo wolalabym hamowac niż stosowac beztresowy chów a potem nie dawać sobie rady z własnym dzieckiem.

    pozdrawiam,klara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aa, żeby nie było, nie uznawanie dzieci od syna, bo te córkowe są 'mojsze' oczywiście nie popieram i nie rozumiem..

      Usuń
    2. Moja mama chyba nigdy nie przestanie zaskakiwac nawet mnie takimi tekstami. :)

      Tez uwazam, ze doleczki sa urocze, ale ja i Nik nie mamy ich niestety w policzkach tylko w brodzie. A to juz nie dodaje zadnego czaru. ;)

      Usuń
  4. Ale się uśmiałam! Antek też jest bardzo podobny do Męża i na dodatek ma jego charakter i temperament. Po cichu liczę, że Julcio będzie taki bardziej "mój" ale na razie mam blondynka w domu wśród 3 brunetów :) Nawet dochodzenie po rodzinie robiliśmy za kim Julo taki blondyn jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, my z kolei zastanawiamy sie po kim Nik jest taki ciemny, bo i ja i maz mielismy jako dzieci wlosy jasniutkie jak Bi. A maly ma ciemny blond, prawie brazowe! :) Ciekawe jakie bedzie mial oczy, bo chociaz my mamy niebieskie, to moj tesc ma brazowe, podobnie jak jeden z braci M. Wiec moze Nik bedzie brazowookim szatynem? Bosko by bylo! :)

      Usuń
  5. moja mama na widok maleńkiego Tosia też powiedziała: taki nie nasz:) ale i tak kocha Go najbardziej z całej piątki, to z nim spędza najwięcej czasu, to jego najczęsciej zabiera do siebie.Wypiera się, ale ja wiem, że to jej pupilek:)
    Bi musi być urocza z blond kędziorkami, a Nik z dołkiem w brodzie...no, no będzie czarował;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo, ze Twoja mama chociaz "udaje", ze nie ma ulubionych wnuczat. Moja nawet nie ukrywa, ze moja siostrzenica jest jej oczkiem w glowie... Z drugiej strony zdaje sobie sprawe, ze trudno jest nawiazac kontakt z wnukami przez ocean...

      Usuń
  6. No to metamorfozę "włosową" przeszłaś niczym Michael J. skórna :-).
    A Mamusia jak zwykle nie zawiodła :-). Ona nawet jak sie ucieszy z czegoś to i tak ze sposobu wypowiedzi można wnioskować, ze jest niezadowolona :-). Nie wiem kto z Was ładniejszy Ty czy Twoj mąż i jak powinno wygladac Wasze dziecko ale na pewno wiem po kim nie powinno odziedziczyc charakterku ;-) .
    I bardzo dobrze, że chcesz wyznaczać granice swoim dzieciom. Zabawa to jedno a robienie wszystkiego co tylko przyjdzie maluchowi do głowy to drugie. Dzieci, którym się pozwala na wszystko dostają "pierdolca" :-) i na koniec same nie wiedzą czego chca.
    Sciskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutna racje! Widze to po dniach, kiedy przyjezdza do nas moj tato. On pozwala Bi na wszystko, w rezultacie mam wszystko powywalane z szafek, ponadgryzane kazde jedno jablko, pomazany kredkami stol, itd. Ale po okolo 2 godz takiej zabawy Bi wlasciwie kreci sie w kolko i jeczy bo sama juz nie wie gdzie jeszcze nabroic. :)
      Tak naprawde to ani ja ani M. nie jestesmy szczegolnie "przystojni". Dlatego uroda Bi nas ciagle zaskakuje, bo ona naprawde nam sie udala, to nie tylko duma rodzicow. :)

      Usuń
  7. Aj tam tak to jest z tymi babciami. Ja już widzę, że moja mama też jest najbardziej "za" siostrzenicą. Inne wnuki tylko są. Nie wiem jak to będzie z Jaśkiem ale czuję że podobnie-pewnie też będzie traktowany po macoszemu.

    By the way zapraszam do mnie po nominację do zabawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzialam nominacje, bardzo dziekuje! Zajme sie nia w wolnej chwili. :)

      Usuń
  8. No to życze,aby Nikuś okazał się Twoim synkiem!Na wyłączność i w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, nie musia byc, ale wolalabym zeby poszedl w moja rodzine jesli chodzi o wzrost. Ja jestem calkiem wysoka jak na kobiete, za to moj maz jest raczej niski jak na mezczyzne. Nie chcialabym, zeby moj syn byl wysmiewany jako kurdupel. :)

      Usuń
  9. Nie odzywasz się wcale wiec wnioskuję, ze Bi jest cudna starsza siostrą, ktora pomaga Ci w codziennych obowiazkach, maly Nik przesypia prawie całe noce i dnie a Ty z mężem upajasz się, tą błoga chwilą ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa... Patrz nastepny post... ;))

      Usuń
  10. Jak Ty znajdujesz cierpliwość dla tej mamuśki?! Ja chyba bym ją przegoniła na cztery wiatry z tymi uwagami...
    Masz rację Ty - dziecko musi mieć granice i znać zasady, ale oczywiście w ich ramach musi mieć szansę na swój mały bunt i eksperymenty, ale tylko takie, które są bezpiecznie i niedokuczliwe.
    Pozdrawiam całą rodzinkę, łącznie z babcią z koszmarów. Ona zasługuje na serię dowcipów jak osławione teściowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cierpliwosc mi sie konczy i to czesto i dre sie na nia przez skypa. :) Co ciekawe, moja mama jest nauczycielka w przedszkolu i dla swoich podopiecznych jest naprawde wspaniala, nie moge jej nic zarzucic. Ale jakos kompletnie nie potrafi wprowadzic takich samych zasad w domu. Dla swoich corek zawsze byla tyranem, a dla wnukow babcia pozwalajaca na absolutnie wszystko. Dwie skrajnosci...

      Usuń
    2. Zauważam, że wiele przedszkolak ma ten problem. Tam nie mogą sobie pozwolić na krzyk, złość, muszą poświęcać pełnię uwagi, pomysłowości i skupienia, cierpliwość całą, a potem w domu już jest trudniej... jak ze wszystkim - kiedyś trzeba odreagować.

      Usuń
    3. Miało być przedszkolanek i wyszło przedszkolak... nauczycielek przedszkolnych. No wiesz...

      Usuń