poniedziałek, 26 listopada 2012

Swieta i po swietach + dopiski x 2

Jestem, jestem, nadal w dwupaku. I marudna jak cholera...

Dlugi weekend minal jak z bicza trzasnal. I byl w sumie taki sobie... Stwierdzam, ze 9 miesiac ciazy to nie pora na stanie caly dzien w kuchni. Kiedy w czwartek nadeszla 5 po poludniu i czas bylo zasiasc do uroczystego obiadu, bylam tak wykonczona, ze nawet za bardzo nie mialam apetytu... Oczywiscie wiem, ze sa kobiety, ktore zajmuja sie gotowaniem, sprzataniem i starszymi dziecmi az do samego rozwiazania, bo ich mezowie nie maja o niczym pojecia lub sa zwyklymi sku***mi. Ale ja jestem rozpieszczona... Padlam tego dnia o 9 wieczorem, zaraz po Bi.

Piatek zaczal sie niezle bo mezus zajal sie Bi i pozwolil mi tym samym pospac do 9. Juz nie pamietam kiedy ostatnio tyle spalam. Zostalam obudzona przez slodkie przytulaski, buziaki i wszystkie 12 zabkow szczerzacych mi sie prosto w twarz, kiedy Bi w koncu zalapala, ze matka jest w domu, tylko chowa sie pod koldra. :)

A po poludniu spojrzalam na znajome blogi i przeczytalam o malym Bartusiu - Szprotce. I to byl koniec dobrego humoru na ten weekend... Ja tez sledzilam ta historie i trzymalam kciuki. Cieszylam sie, ze zabrano pieniadze na operacje. Myslalam, ze teraz juz wszystko bedzie dobrze. Nie bedzie... Wieczorem dlugo nie moglam zasnac... Myslalam o moich wlasnych dzieciach. Slyszalam Bi posapujaca w swoim pokoju, maluch wiercil mi sie w brzuchu. I myslalam o rodzicach Bartusia... To musi byc straszne uczucie stracic dziecko, potworne. Takiej pustki nie da sie zapelnic, nawet jesli ma sie ich kilkoro. Na zawsze zostanie niezagojona rana w sercu... Przez reszte weekendu wracalam myslami do malej, dzielnej Szprotki, ale chociaz mam nadzieje, ze jest on teraz w lepszym miejscu, nie potrafie opedzic sie od mysli, ze los nie jest sprawiedliwy... :(

A za chwilke musze urwac sie z pracy i jechac na kontrole. Trzymajcie kciuki, zeby bylo chociaz maciupenkie rozwarcie i zebym mogla umowic sie na wywolanie na piatek... Chociaz, znajac moje szczescie, to nic sie nie "ruszylo" i przenosze kolejna ciaze... Postaram sie dac znac jak wroce...

Dopisek 1:

Jestem po lekarzu... Mam rozwarcie na okolo 1 cm, ale to za malo na wywolanie. Musze miec przynajmniej 2 cm, inaczej przy wywolaniu dwukrotnie wzrasta ryzyko koniecznosci przeprowadzenia cesarskiego ciecia... Swoja droga to mogliby mi raz powiedziec wszystko od poczatku do konca. Bo najpierw slysze, ze moge zazyczyc sobie wywolanie. Super, kiedy? No, niestety, musi byc chociaz lekkie rozwarcie... Ok, mam rozwarcie. No niestety musi byc wieksze... Ciekawe co uslysze jak w przyszlym tygodniu bedzie rzeczywiscie na 2 cm?
Teraz stwierdzam jednak, ze moze to i dobrze, ze nie ustalilam wywolania na piatek, poniewaz sprawdzilam skrzynke mailowa i:

Dopisek 2:

Dostalam poprawki do pracy od promotora. On mnie wykonczy po prostu! Oczywiscie najwiecej komentarzy ma do wykresow i oczywiscie chce kupe dodatkowych, a spora czesc porozdzielac! Ja sie zalamie... Nie wiem kiedy ja mam to zrobic, przestac spac czy jak? A zreszta, nawet to nie pomoze bo nie mam juz przeciez glupiego SigmaPlot na laptopie...

Bez dwoch zdan, wesolo mi sie tydzien zaczyna... :(

17 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać właśnie Twoich badań, bo pamiętam, że od tego zależy wywołasz poród i już za kila dni będzie na świecie kolejny maluszek. Poczekam cierpliwie na raport z wizyty u lekarza ;)
    U mnie dziś doszło do szaleństwa, bo Onet.pl wrzucił mój artykuł na główną stronę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... Mam nadzieje, ze nie przyplacze Ci sie na dobre zaden wredny troll... Z tego co widzialam czesto tak bywa po tych onetowych poleceniach...

      Usuń
  2. Trzymam kciuki za Twoje rozwarcie Kochana! :-) Jeszcze za Taką Sprawę nie trzymałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz. Zaraz wychodzę z pracy więc będzie mi duzo łatwiej je trzymac.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzieki! No i pomoglo, choc nie tak bardzo jak bym chciala... :)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za cokolwiek chcesz, przede wszystkim za to by wszystko było w jak najlepszym porządku.
    I niecierpliwie czekam na wieści!

    OdpowiedzUsuń
  4. :( Przykro, że tak Ci się z tą pracą kiełbasi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, w pierwszej chwili ryczec mi sie zachcialo... Ale teraz zacisnelam juz zeby i zaczynam planowac jak to zrobic. Mam uzbieranych kilka dni wolnych w pracy, wiec moze uzyje ich zeby pojechac na uczelnie i popracowac na ich kompach. Najgorzej, ze w pracy tez mam sporo rzeczy do pokonczenia przed porodem...

      Usuń
  5. Nie mogę tego przeżyc, że w stanach każą wam pracowac do końca ciąży. Ja końcówkę ciąży przeleżałam, oglądałam seriale i prałam ciuszki a ty jesteś dzielna! Na pewno Mały będzie super grzeczny i będziesz się relaksowac macierzyństwem.
    Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taki relaks mialam (po pracy) w ciazy z Bi... Wieczorami siedzialam z nogami na stole i gralam w gry na mezowskim iPhonie. :) A teraz? Prace jakos przezyje bo i tak tam siedze. Ale w domu, na kazda probe klapniecia na kanape moja pociecha przybiega i kategorycznie domaga sie zabawy, albo zaczyna gramolic sie po mnie, co chwila walac albo kopiac w brzuch... I tyle z wypoczynku...

      Usuń
  6. Ja tez nie lubie jak wszystko jest takie niepodopinane i jest pod znakiem zapytania bo nie wiem o dczego zaczac i czy wszystko bedzie na czas. Zycze szczesliwego rozwiazania i powodzenia z pisaniem pracy. Z jakiej dziedziny piszesz ta prace jesli mozna spytac?
    Pozdriawiam, Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Zosiu! Kierunek Biologia Srodowiska. :)
      Liczylam, ze uda mi sie uporac z ta praca nieco wczesniej, ale niestety... Co prawda troche i ja zawinilam bo moglam sie sprezyc i zrobic wiele rzeczy wczesniej. Tylko, ze w ciazy i przy malym dziecku nie bardzo mialam sile...

      Usuń
  7. Za słabo te kciuki trzymałam :-( bo musiałam jeszcze przy okazji samochód prowadzić a potem obiad gotować. Następnym razem się poprawię!
    Jak człowiek jest zaradny to ludzie na dłuzszą metę przestają się nad nim "użalać" i współczuć bo wiedzą, że i tak sobie poradzi. Mimo, że uważam, że to jest niesprawiedliwe wobec osób zaradnych, i kazdemu nalezy się wsparcie, to właśnie w tym miejscu muszę się przyznać, że ja i tak wiem, że Ty sobie poradzisz. Staniesz najwyżej na głowie, jak będzie trzeba :-)) bo jesteś super zaradną babką!
    Wspominałam już, że baaaardzo nie lubie Twojego promotora? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominalas. ;)
      A za kciuki dziekuje, bo pomogly chociaz troche. Z Bi nie mialam w ogole rozwarcia, do samego konca, wiec ten 1 cm to juz jakis postep. :)

      Usuń
  8. Trzymam mocno kciuki za to, żeby wszystko się ułożyło tak jak tego chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hello i am kavin, its my first time to commenting
    anyplace, when i read this piece of writing i thought i could also create comment due to this good
    article.

    Here is my web blog - Http://Chestfatburner.Com/A-Detailed-Guide-On-Man-Boobs-Surgery

    OdpowiedzUsuń